Rosyjskie protokoły oględzin, które trafiły do polskiej prokuratury, wskazują inny czas odnalezienia rejestratora ATM-QAR Tu-154M niż raport Jerzego Millera. Różnica to aż dwa dni - ujawnia "Nasz Dziennik".

Według raportu Millera, cztery rejestratory rządowego Tu-154M - w tym tzw. polską czarną skrzynkę ATM-QAR - znaleziono na miejscu katastrofy już 10 kwietnia 2010 r.

Jak jednak ujawnia "Nasz Dziennik" - polska prokuratura wojskowa, która prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy, dysponuje rosyjskim protokołem oględzin, według którego rejestrator ATM-QAR Rosjanie znaleźli... dopiero w poniedziałek 12 kwietnia. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej stwierdza w protokole, że skrzynkę ATM „ujawniono w ramach prowadzonych oględzin miejsca katastrofy 12 kwietnia 2010 r.”. Starszy śledczy Komitetu Śledczego pisze: „Ujawniono rejestrator pokładowy ATM-QAR, który zapakowano do polietylenowego worka, opieczętowano metką z napisem objaśniającym oraz podpisami osób uczestniczących w tej czynności”.

W raporcie Millera jest też inna informacja niezgodna z tym, co twierdzą Rosjanie. "Nasz Dziennik" pisze: "Z dokumentacji czynności śledczych wynika również, że 10 kwietnia, wbrew informacji zawartej w raporcie Millera, nie odnaleziono też innego rejestratora, a mianowicie KBN-1-1. Stało się to dopiero w ciągu kolejnych kilku dni".