Wrogowie Putina często giną w katastrofach lotniczych

Olga Alehno

Szefowa działu „świat” w „Gazecie Polskiej Codziennie”. W tygodniku „Gazeta Polska” kieruje działem „Światowa prasa o Polsce”.

Kontakt z autorem

  

W Kazaniu bez rozgłosu - jako pierwsza ofiara katastrofy Boeinga 737 - został pochowany 23-letni syn prezydenta Republiki Tatarstan Irek Minnichanow. Tragedia, w której życie stracił także szef specłużb republiki, dopełniła listę wypadków lotniczych w Rosji z ważnymi osobami na pokładzie. Bardzo często giną ludzie zagrażający władzy Władimira Putina. Tylko przypadek?!
 
Do katastrofy Boeinga 737, który leciał z Moskwy do Kazania doszło, 11 listopada br. Zginęło 50 osób, wśród nich syn prezydenta Republiki Tatarstan Irek Minnichanow oraz szef zarządu Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) w Tatarstanie generał Aleksandr Antonow. Irek został pochowany 19 listopada. Na uroczystościach pogrzebowych obecni byli tylko najbliżsi rodziny.
 
Tymczasem trwa śledztwo ws. katastrofy. Mimo budzących podejrzenia faktów – podmiany przed wylotem samolotu Bombardiera CRJ na Boeing 737, uszkodzenie obu „czarnych skrzynek” samolotu, w tym brak w jednej z nich taśmy z nagraniem – Międzynarodowy Komitet Lotniczy (MAK) już spieszy się z wnioskami. Znanymi z innych działań MAK. „Katastrofę spowodował błąd pilota. Silnik działał prawidłowo do ostatniego momentu” – stwierdzili w środę, 20 listopada, moskiewscy eksperci. To według nich tłumaczy fakt, że piloci próbowali odchodzić na drugi krąg, a samolot mimo to bezwładnie - niemal pionowo - spadł na ziemię.
 
Katastrofa w Kazaniu, dopełniła szereg wypadków lotniczych w Rosji, które są otoczone tajemnicą.
 
Jeden z nich w książce „Korporacja Zabójców”, poświęconej nieznanej biografii Władimira Putina, opisali historycy Jurij Felsztyński i Władimir Pribyłowski.
„9 marca 2000 r. podczas wzlotu na lotnisku „Szeriemietiewo” w Moskwie rozbił się samolot Jak-40 na pokładzie którego znajdowało się dziewięć osób – prezydent holdingu „Sowierszenno Siekrietno”, znany dziennikarz Artiom Borowik, prezes firmy naftowej „Grupa Aljans”, Czeczen Ziaudin Bażajew, dwóch jego ochroniarzy i pięć członków załogi. (…) Od razu po katastrofie w mediach pojawiło się przypuszczenie, że katastrofa nie była wypadkiem, lecz została zorganizowana przez rosyjskie specłużby. Bowiem w te dni Borowik za pośrednictwem Bażajewa aktywnie zbierał materiały o dzieciństwie Putina. Publikacja tych materiałów planowano 12 marca 2000 r. tuż przed wyborami prezydenckimi w Rosji. (…) Borowik posiadał informacje, że biologiczną matką Putina nie jest Maria Iwanowna Putina ur. w 1911 r., lecz zupełnie inna kobieta – Wiera Nikolajewna Putina ur. 1926 r., która nadal mieszka w wiosce Metechi w Gruzji (ok. godziny jazdy od Tbilisi). W wieku od trzech do dziewięciu lat w Metechi mieszkał również obecny prezydent Władimir Władimirowicz Putin – piszą autorzy książki.
 
Z kolei w kwietniu 2002 r. doszło do katastrofy helikoptera Mi-8 na pokładzie którego znajdował się gubernator Kraju Krasnojarskiego, typowany niegdyś na następcę prezydenta Rosji Borysa Jelcyna, generał Aleksander Lebied. „Wraz z nim zakończyła się epoka sowieckich generałów wojskowych w polityce Rosji. Na ich miejsce przyszli generałowie oraz pułkownicy służb specjalnych” – ocenia generała gazeta „Sowierszenno Siekrietno” i przypomina, że Lebied w wyborach prezydenckich 1996 r. uzyskał prawie 11 mln głosów wyborców. Został on wykorzystany wówczas przez Jelcyna, aby odebrać głosy jeszcze silnemu liderowi Partii Komunistycznej Rosji Giennadijowi Ziuganowi. – W 1995 r. Rosja czekała na bohatera na białym koniu, który zaprowadziłby porządek. Elektorat czekał na silna rękę, i pomysł potrzeby owej aktywnie reklamowano wszędzie. Otrzymali takiego w postaci generała Lebiedia. (…) Można powiedzieć, że właśnie Lebied wówczas po raz pierwszy wypracował technologie, które dali później Rosji Władimira Putina - zauważa dziennikarz gazety i dodaje, że w momencie śmierci generał stanowił zagrożenie dla Putina, który przygotowywał się do kolejnych wyborów prezydenckich w 2004 r.

W śledztwach wyjaśniających oba tragiczne wypadki uczestniczył ówczesny szef ministerstwa obrony cywilnej, sytuacji kryzysowych i likwidacji skutków klęsk żywiołowych Siergiej Szojgu. Również ten urzędnik 10 kwietnia 2010 r. został wiceprzewodniczącym specjalnej rosyjskiej komisji rządowej do zbadania przyczyn katastrofy polskiego Tu-154 w Smoleńsku.
 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Rozważasz wypad w Tatry? Ratownik TOPR radzi. WIDEO

Zdjęcie ilustracyjne, Tatry / youtube.com/print screen

  

Aby wyruszyć zimą w wysokie góry, nie wystarczy jeden kurs turystyki zimowej, trzeba latami zdobywać wiedzę i doświadczenie. Podstawą jest dobry ubiór, wyposażenie i przygotowanie kondycyjne – mówił dziś ratownik TOPR Adam Marasek.

Na konferencji prasowej w Krakowie zaprezentowano dziewięciominutowy film, który powstał w ramach kampanii edukacyjnej "Bezpieczni i rozważni w Tatrach zimą", przygotowanej przez Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe im. Adolfa Hyły. Znalazły się w nim informacje, jak się ubrać i w co wyposażyć, wyruszając zimą na wędrówkę w Tatry. Film jest dostępny na stronie stowarzyszenia i w mediach społecznościowych.

"Chcemy podnieść świadomość osób, które idą w góry, korzystając z wiedzy ekspertów. Chodzi o bezpieczeństwo turystów, ochronę tatrzańskiej przyrody, ale też o bezpieczeństwo ratowników, bo wypadki się zdarzają, ale przez naszą brawurę i nieodpowiedzialność możemy narazić bezpieczeństwo tych, którzy będą nam szli z pomocą"

– mówił prezes Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego im. Adolfa Hyły Jan Cięciak.

Doświadczony ratownik TOPR Adam Marasek podkreślił, że aby wyruszyć zimą w wysokie góry, nie wystarczy jeden kurs turystyki zimowej, trzeba latami zdobywać wiedzę i doświadczenie.

"Zimą turystyka w wyższych partiach Tatr jest trudna i bardzo wymagająca. Trzeba się odpowiednio przygotować, m.in. dobrze zaplanować wyprawę: sprawdzić prognozę pogodę, stopień zagrożenia lawinowego i warunki panujące w górach. Dla towarzystwa należy dobrać sobie znajomych czy przyjaciół o podobnej kondycji i podobnym rozumieniu gór" – mówił Marasek.

Podkreślił, że podstawą jest odpowiedni, chroniący przed zimnem i wiatrem ubiór, oraz odpowiedni ekwipunek. Wyruszając zimą w Tatry, trzeba mieć: naładowany telefon komórkowy, zimowe obuwie, raki, czekan i tzw. lawinowe ABC, czyli sondę, łopatki i detektory, a także umieć posługiwać się tym sprzętem.

"Od tego zależy życie kogoś, kto zostanie porwany przez lawinę" – mówił Marasek.

Dodał, że ratownicy TOPR od kilku lat obserwują "korporacyjne" podejście do chodzenia po górach. "Ktoś trzy miesiące wcześniej zaplanuje sobie, że tego i tego dnia będzie miał urlop, i wyjdzie w góry, a ponieważ jest plan, trzeba go wykonać, nie bacząc na panujące warunki, na pogodę czy zagrożenie lawinowe i własne przygotowanie" – mówił Marasek.

Osobom niedoświadczonym o wiele łatwiej podjąć decyzję o wyjściu w górach, o wiele trudniej decyzję, że trzeba się wycofać, bo zrobiło się niebezpiecznie

– podkreślił.

W 2018 r. Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe im. Adolfa Hyły przygotowało wraz z TPN 30 tys. broszur "ABC tatrzańskiego turysty", a później projekt "Orla Perć – tradycja i współczesność", aby pokazać, że jest to szlak piękny, ale ekstremalnie niebezpieczny i nie każdy powinien się na niego wybierać.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl