To jakaś kpina! Policja przez całą dobę pilnuje żelastwa, które było "tęczą"

Na warszawskim placu Zbawiciela stoją resztki po czymś co środowiska gejowskie nazywają "tęczą". Po spaleniu pozostała po niej jedynie konstrukcja.

Magda Piejko
Na warszawskim placu Zbawiciela stoją resztki po czymś co środowiska gejowskie nazywają "tęczą". Po spaleniu pozostała po niej jedynie konstrukcja. Ta kupa żelastwa musi być jednak bardzo cenna, bo - jak zauważyła nasza reporterka - pilnuje jej policja. I to przez całą dobę.

Dzisiaj zaobserwowaliśmy, że policyjny radiowóz był ustawiony przed kościołem Zbawiciela, naprzeciwko którego od zeszłego roku znajduje się "tęcza". 

A dwa dwuosobowe patrole krążyły dookoła pilnie wypatrując w tłumie warszawiaków, potencjalnych zamachowców, którzy chcieli zrównać z ziemią szkielet szpecący plac Zbawiciela.



Próbowaliśmy dowiedzieć się w Komendzie Stołecznej Policji kto wydał rozkaz, aby patrole pilnowały tego co pozostało z "tęczy". Nie chciano nam potwierdzić, że patrolom nakazano pilnowanie szkieletu.

Jednak świadkowie przekazywali portalowi niezalezna.pl informacje, że policjanci natychmiast reagują, gdy ktoś zbliża się do metalowej konstrukcji. Wszystkich spisują.

Przypomnijmy, że tacy gorliwi policjanci nie byli 11 listopada br., gdy podpalono "tęczę". Na zdjęciach i nagraniach wyraźnie widać radiowóz bezczynnie stojący na placu Zbawiciela, w momencie, gdy ktoś podłożył ogień.

 

Źródło: niezalezna.pl

Magda Piejko
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo