Chciał, żeby kumple z PO pomogli mu otworzyć kasyno. Prokuratura umorzyła sprawę

  

Poznański biznesmen powołując się na wpływy i znajomość z politykami wielkopolskiej Platformy Obywatelskiej przed zamknięciem przetargu starał się uzyskać z Urzędu Marszałkowskiego ważny dokument. Choć prokuratura dysponuje nagraniami z podsłuchu, sprawa do tej pory nie ruszyła z miejsca.

„Głos Wielkopolski” dotarł do stenogramów rozmów poznańskiego biznesmena podsłuchanych przez CBŚ. Okazuje się, że powoływał się on na znajomości i wpływy, głównie w wielkopolskiej PO i chciał załatwić sobie decyzję o kategoryzacji hotelu, aby mogło w nim zacząć działać kasyno. Biznesmen chciał, w ostatniej chwili, uzyskać dodatkowe gwiazdki dla swojego hotelu.

– Mój pracownik mówi, że on [wysoki rangą urzędnik] tego nie podpisze. Ja mówię, no to zaraz zobaczymy. Wykonałem trzy telefony. Może nie trzy, a dwa. I on [wysoki rangą urzędnik] mówi mi potem: ze wszystkich stron mam naciski – tłumaczył biznesmen w rozmowie ze znajomą z Urzędu Marszałkowskiego, wyjaśniając kulisy całej sprawy.

Okazuje się, że już od 2011 roku, policja za zgodą sądu podsłuchiwała biznesmena. Zgromadzony materiał dowodowy został przekazany prokuraturze, jednak ta nie zajęła się ani sprawą wydania biznesmenowi dokumentu, ani kwestią powoływania się na wpływy. Wszystkie wątki zgłoszone przez CBŚ zostały umorzone.


 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl,gloswielkopolski.pl


Wczytuję komentarze...

2 x 2 = 4? - niekoniecznie. Poseł od „Belzebuba” ma inną teorię. Nobel z matematyki murowany

Arkadiusz Myrcha / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Po tekście w "Gazecie Wyborczej" o rzekomej łapówce, jaką miał wręczyć Gerald Birgfellner, w sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy. Austriak ponoć zeznał, że nie wie komu, gdzie i kiedy wręczył łapówkę, ale kontrowersje wzbudził też fakt, że 50 tys. zł miało się znajdować w kopercie. Do grona komentujących kolejny "kapiszon" redakcji z Czerskiej dołączył poseł Arkadiusz Myrcha. Zdaniem polityka Platformy, który wsławił się nazwaniem jednego z "Trzech Króli" Belzebubem, upchnięcie tak dużej kwoty do koperty nie stanowi problemu. Wystarczy 10 banknotów po... 500 zł.

Arkadiusz Myrcha postanowił się włączyć na Twitterze do dyskusji o rzekomej łapówce, opisywanej w "Gazecie Wyborczej". Odpowiadając na wpis posła "Porozumienia", Kamila Bortniczuka, który poddał w wątpliwość, czy jest możliwe włożenie 50 tys. zł do koperty, wpadł na genialny pomysł. 

Polityk Platformy - prywatnie mąż posłanki Kingi Gajewskiej - chcąc udowodnić karkołomną tezę opisaną w "Wyborczej" podpowiedział, jak można to zrobić - wystarczy włożyć do koperty 10 banknotów po... 500 zł.

Prawdopodobnie, kiedy już emocje opadły, albo też poseł wspomógł się kalkulatorem i stwierdził, że wówczas kwota byłaby dziesięciokrotnie niższa - tweet Myrchy został usunięty. 

Mimo usunięcia wpisu, rachunkowa wpadka młodego posła totalnej opozycji była żywiołowo komentowana.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, twitter.com

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl