Nowe fakty ws. pożaru w metrze. Lekceważąc procedury dopuścili pociągi przed referendum

  

Okazuje się, że presja w związku z dopuszczeniem do użytku pociągu Siemens Inspiro jeszcze przed warszawskim referendum ws. odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz była tak duża, że zrezygnowano ze stosowanej dotychczas pełnej procedury badań, pomimo wielu zastrzeżeń specjalistów.

Jak wynika z ustaleń serwisu Forsal.pl dokumentu dopuszczającego pociąg Siemens Inspiro do użytku w warszawskim metrze nie chciał podpisać nawet prezes Urzędu Transportu Kolejowego Krzysztof Dyl. Pod dokumentem znajduje się jedynie podpis dyrektor biura prezesa Małgorzaty Michalskiej.

Choć w oficjalnej wersji Urząd Transportu Kolejowego zapewnia, że dyrektor Michalska tego dnia pełnomocnictwo prezesa UTK, nieoficjalnie mówi się, że prezes „nie chciał brać odpowiedzialności za decyzję podejmowaną w trybie wyborczym”.

- Pierwsze z nowych pociągów metra wyjechały na trasę z pasażerami tydzień przed referendum w sprawie odwołania prezydent miasta, które miało miejsce 13 października. Dzięki czemu odegrały rolę w kampanii wyborczej – czytamy na łamach Forsal.pl

Wiele wskazuje na to, że w Urzędzie Transportu Kolejowego doszło do poważnego konfliktu w związku z presją na wydanie dokumentów dopuszczających pociąg Inspiro do użytku jeszcze przed referendum. Od sprawy mieli nawet zostać odsunięci specjaliści, którzy nie godzili się na skrócenie całej procedury badań.

Teraz śledztwo w sprawie awarii pociągu i pożaru w warszawskim metrze wszczęła prokuratura. Biegły zbada przyczyny zdarzenia i sprawdzi ewentualne nieprawidłowości z dopuszczeniem pociągu do użytku.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl,forsal.pl


Wczytuję komentarze...

2 x 2 = 4? - niekoniecznie. Poseł od „Belzebuba” ma inną teorię. Nobel z matematyki murowany

Arkadiusz Myrcha / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Po tekście w "Gazecie Wyborczej" o rzekomej łapówce, jaką miał wręczyć Gerald Birgfellner, w sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy. Austriak ponoć zeznał, że nie wie komu, gdzie i kiedy wręczył łapówkę, ale kontrowersje wzbudził też fakt, że 50 tys. zł miało się znajdować w kopercie. Do grona komentujących kolejny "kapiszon" redakcji z Czerskiej dołączył poseł Arkadiusz Myrcha. Zdaniem polityka Platformy, który wsławił się nazwaniem jednego z "Trzech Króli" Belzebubem, upchnięcie tak dużej kwoty do koperty nie stanowi problemu. Wystarczy 10 banknotów po... 500 zł.

Arkadiusz Myrcha postanowił się włączyć na Twitterze do dyskusji o rzekomej łapówce, opisywanej w "Gazecie Wyborczej". Odpowiadając na wpis posła "Porozumienia", Kamila Bortniczuka, który poddał w wątpliwość, czy jest możliwe włożenie 50 tys. zł do koperty, wpadł na genialny pomysł. 

Polityk Platformy - prywatnie mąż posłanki Kingi Gajewskiej - chcąc udowodnić karkołomną tezę opisaną w "Wyborczej" podpowiedział, jak można to zrobić - wystarczy włożyć do koperty 10 banknotów po... 500 zł.

Prawdopodobnie, kiedy już emocje opadły, albo też poseł wspomógł się kalkulatorem i stwierdził, że wówczas kwota byłaby dziesięciokrotnie niższa - tweet Myrchy został usunięty. 

Mimo usunięcia wpisu, rachunkowa wpadka młodego posła totalnej opozycji była żywiołowo komentowana.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, twitter.com

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl