Michnik, terroryści i Moskwa - nieznana przeszłość naczelnego „Wyborczej”

Michnik wiecujący przeciwko „amerykańskim imperialistom”. Michnik zafascynowany Che Guevarą. Michnik sympatyzujący z Franco Piperno – ojcem duchowym włoskich terrorystów.

ilustracja na podst. fot. Tomasza Hamrata/Gazeta Polska
Michnik wiecujący przeciwko „amerykańskim imperialistom”. Michnik zafascynowany Che Guevarą. Michnik sympatyzujący z Franco Piperno – ojcem duchowym włoskich terrorystów. Wreszcie Michnik flirtujący z Moskwą w 1989 r. Te mało znane twarze naczelnego „Gazety Wyborczej” można odnaleźć w ogólnodostępnych archiwach - pisze "Gazeta Polska".

Wywodzący się z rodziny przedwojennych komunistów Adam Michnik nigdy nie odciął się od swoich korzeni – taki wniosek nasuwa się po prześledzeniu jego działalności od początku lat 60. do chwili obecnej. O ile aktualne poglądy Michnika są znane w związku z jego publikacjami na łamach „Gazety Wyborczej”, o tyle tych z przeszłości należy szukać w dokumentach znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej, zagranicznych publikacjach oraz wywiadach, których Michnik udzielał w czasach PRL.

Fascynacja terrorystami

Wspieranie komunistów przez Adama Michnika jest konsekwencją jego wcześniejszych wyborów. Już jako młody chłopak wiecował przeciwko „amerykańskim imperialistom”.
„Po 1956 r. były w naszych wystąpieniach pogłosy stanowiska trockistowskiego albo kubańskiego czy zgoła chińskiego” – przyznawał Adam Michnik w książce „Między Panem a Plebanem” (A. Michnik, J. Tischner, J. Żakowski, Kraków 1995).

W 1961 r., po kwietniowej interwencji USA w Zatoce Świń, mającej na celu zlikwidowanie rządów komunistycznego kubańskiego dyktatora Fidela Castro, Adam Michnik wiecował przeciwko „amerykańskim imperialistom” na Uniwersytecie Warszawskim.

W 1964 r. wyjechał na Zachód, gdzie spotykał się z komunistami. „Rozmawiałem z polskimi emigrantami, z włoskimi komunistami i z francuskimi trockistami. Coś mieliśmy wspólnego z trockizmem. (…) Przyjeżdżali do Polski ludzie z SCR (Liga Trockistowska). Ja sam wysłałem na Zachód dwa egzemplarze »Listu Otwartego« Modzelewskiego i Kuronia. (…)  Jeden wysłałem do »Kultury« paryskiej, a drugi do SCR. I to zostało opublikowane równocześnie w »Kulturze« i u trockistów. (…) Przyjeżdżali do Polski młodzi chłopcy z SCR, którzy mówili, że są zbuntowanymi marksistami przeciwko stalinowskiej ortodoksji we francuskiej partii. Co było dla nas atrakcyjne w ich myśleniu? To, że dzięki trockizmowi można było być zbuntowanym, antysowieckim, a jednocześnie być komunistą-marksistą” – pisał w 1993 r. na łamach „Gazety Wyborczej”.

W 1967 r. razem z kolegami rozpowszechniał tzw. ulotkę wietnamską, w której czytamy m.in.: „Bojownicy wietnamscy walczą o sprawę, która jest także naszą sprawą: prawo do rewolucji znoszącej niewolę społeczną i jej następstwa. (…) W tej sytuacji my, polska lewica, nie możemy milczeć. (…) Nie możemy milczeć dlatego, że sprawa, za którą oddał życie Che Guevara, za którą codziennie giną ludzie w Ameryce Łacińskiej i w Wietnamie, jest sprawą wolności każdego małego kraju w starciu z wielkim mocarstwem, że walcząc o suwerenny i socjalistyczny Wietnam, walczymy o suwerenną i socjalistyczną Polskę (…). Wszystkim, którzy chcą deptać suwerenność ludu pracującego w jakimkolwiek kraju, trzeba odpowiedzieć hasłem hiszpańskich antyfaszystów »No passaran«”.

W 2008 r. podczas debaty na Uniwersytecie Warszawskim Michnik, odwołując się do lat 60., stwierdził: „W imię prawdy powiem, że powtarzaliśmy sobie wówczas: dopóki ten świat jest taki, jaki jest, ja nie mam ochoty umierać we własnym łóżku (…). Ten slogan wypowiedział Ernesto Che Guevara. Nie jestem dumny, że byłem wtedy zafascynowany Che Guevarą. Powinienem być mądrzejszy. Ale bym jednak skłamał, gdybym się tego wyparł. Guevara był dla mnie romantykiem, który nie poprzestaje na frazesach, lecz za własne przekonania płaci sobą”.

Adam Michnik był również pod wrażeniem działalności Franco Piperno – duchowego ojca włoskich terrorystów, oskarżonego w procesie uprowadzenia i zabójstwa włoskiego premiera Aldo Moro. Sam Piperno nie wypierał się swoich związków z terroryzmem: „Terroryzm był częścią naszego ruchu” – przyznawał w publicznych wypowiedziach.

„Odczuwam dla Franco jakąś sympatię, bo to jest człowiek czysty, to znaczy zagubiony. (…) Powinienem powiedzieć: Hitler – Stalin – Piperno to jest to samo, ale ja tego nie umiem, to jest może moja słabość, ale czasem trzeba być wiernym nawet swojej słabości” – mówił Adam Michnik w latach 80. w wywiadzie udzielonym Danielowi Cohn-Benditowi.

Postać terrorysty Michnik ponownie przywołał w swoim tekście z 1993 r., opublikowanym w „Gazecie Wyborczej” pt. „Świat się zakołysał ’68”: „Poznałem bohaterów tamtej kontestacji: Dutschkego i Piperno, Cohn-Bendita i Kouchnera, Serge July i Jana Kavana. (…) Rozmawiając z nimi, znów odczułem wspólnotę generacyjną: gestów i żartów, wspomnień i – o dziwo – systemu wartości. Bowiem wielu z tych ludzi odbyło długą drogę od mitu rewolucji proletariackiej, poprzez utopię socjalizmu spontanicznego i antyautorytarnego, po postawę demokratyczną, wrażliwą na ludzką nędzę, niewolę, nienawiść i nietolerancję. (…) Nie udają konserwatystów od urodzenia, nie zaprzeczają, że fascynowała ich rewolucja kubańska. Pamiętają słowa Che Guevary: »Póki ten świat jest taki, jaki jest, nie mam ochoty umrzeć we własnym łóżku«”.

Flirt z Moskwą

W końcu lat 80., w okresie pierestrojki, Adam Michnik usiłował stać się partnerem bezpośrednio moskiewskiego centrum, co nawet budziło obawy ekipy Jaruzelskiego, że zostaną wyeliminowani jako pośrednicy w realizacji scenariusza Włodzimierza Kriuczkowa (do 1988 r. naczelnika I Zarządu KGB, a następnie przewodniczącego Komitetu Bezpieczeństwa ZSRS). Według tego scenariusza w krajach Europy Środkowo-Wschodniej miały powstać rządy koalicyjne złożone z komunistów i umiarkowanej opozycji.

Według dokumentów Departamentu I MSW Grupy Operacyjnej nr 2 „Wisła” Michnik już w 1988 r. został zaproszony do Moskwy przez Związek Filmowców. Odpowiadało to ówczesnej taktyce sowieckiej, która polegała na nawiązywaniu bezpośrednich kontaktów z opozycją w krajach bloku, z których Armia Sowiecka miały być ewakuowana. Jeden z szyfrogramów „Wisły” nadany w styczniu 1989 r. przytacza opinię sowieckich kadr: „Nie powinniście nam przeszkadzać w kontaktach z polskimi intelektualistami. Znaczna część z nich przeszła do opozycji na skutek błędów w polityce PZPR i niewłaściwych ocen poszczególnych ludzi. Dlatego musimy mieć własne rozpoznanie i ocenę działaczy opozycji. W związku z tym Ambasada Radziecka w Warszawie, i nie tylko ona, otrzymała polecenie opracowania pełnego kompendium wiedzy dot[yczącej] opozycji, personalnego Who is Who?”. Jak pisze Antoni Dudek w „Biuletynie IPN” z kwietnia 2004 r., Michnik musiał być co najmniej od wiosny 1988 r., a więc jeszcze przed pierwszą falą strajków, w kontakcie z ambasadą sowiecką w Warszawie. Mieczysław Rakowski otwarcie przyznał, że w 1988 r.: „kontakty niektórych pracowników ambasady radzieckiej z opozycją nie były dla nas tajemnicą”. To właśnie mogło być powodem początkowych oporów ówczesnego szefa MSW gen. Czesława Kiszczaka przeciwko udziałowi Michnika w obradach Okrągłego Stołu. W czasie trwania obrad Rakowski notował, że 1 marca 1989 r. gen. Władysław Pożoga, który nadzorował wywiad i kontrwywiad cywilny, powiadomił go, że „istnieją kontakty między opozycją a Moskwą. Szczególnie aktywny jest Michnik”. Pożoga był zdania, że Moskwa zaczyna »grać« z opozycją.

Jak twierdzi Antoni Dudek: „W teczce szyfrogramów kierowanych w 1989 r. do Warszawy przez Ambasadę PRL w Moskwie, a przechowywanej w archiwum MSZ, brak wyłącznie trzech z ponad 200 szyfrogramów. Prawdopodobnie właśnie tych dotyczących wizyty Michnika, co wynika z datowania pozostałych, ich numeracji oraz treści zawartych w zachowanych dokumentach. Ktoś usunął je z teczki już po skierowaniu jej do archiwum, gdzie dokonano zszycia i paginacji wszystkich szyfrogramów”.

Pod rękę z komunistami

Adam Michnik i jego środowisko od lat mieli swoiste, wybiórcze podejście do historii. Świadczy o tym m.in. znany krakowski opozycjonista, pomysłodawca i założyciel w czasach PRL podziemnego Instytutu Katyńskiego Aleksander Macedoński w rozmowie z Anną Zechenter: „Poszedłem chyba najpierw do Michnika, ale właśnie byli u niego Włosi. Zrozumiałem, bo znam trochę włoski, że są to komuniści albo anarchiści. Michnik nie miał dla mnie czasu; oznajmił mi, że KOR (właściwie odłam KOR-u reprezentowany przez Michnika, Kuronia i Lityńskiego – przyp. red.) Katyniem nie będzie się zajmować, bo Katyń to przeszłość, a KOR zajmuje się tylko przyszłością. Przypomniałem mu: »Ale piszecie o marcu 1968«. »A, to co innego« – powiedział i na tym rozmowa się zakończyła”.
 

W artykule autorzy wykorzystali materiały udostępnione im przez p. Justynę Błażejowską, za co serdecznie dziękują.

Cały artykuł został opublikowany w aktualnym wydaniu tygodnika "Gazeta Polska" dostępnym w kioskach (KLIKNIJ i dowiedz się więcej):

 

Źródło: Gazeta Polska

Jerzy Targalski,Dorota Kania
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo