Polityczna siła i słabość „papieża z dalekiego kraju”

Z pewną regularnością w mediach pojawiają się ataki na Jana Pawła II w związku z aferami seksualnymi w Kościele. Są one motywowane w dużej mierze politycznie, nawet jeśli przeciwnicy papieża Polaka twierdzą, że mają tylko moralne intencje. A skoro tak, to warto zastanowić się nad Janem Pawłem II właśnie głównie jako politykiem.

Najpierw jednak należy zaznaczyć, że Jan Paweł II jest atakowany od samego początku pontyfikatu, ze wszystkich stron. Przez komunistów, liberałów i obyczajową lewicę na Zachodzie, „rewolucjonistów” z krajów globalnego Południa, a nawet przez tzw. tradycjonalistów katolickich. Tylko wybitne postaci mają tak różnych hejterów przez tak długi czas.

Odpowiedzialność polityczna

Z ostatnich zarzutów trudno traktować poważnie te, że mógł coś ukrywać w państwie totalitarnym – jakim wszak była PRL. Gdyby tak było, zostałby już wtedy zdyskredytowany lub w inny sposób byłoby to przez władze wykorzystane. Ale różne afery z okresu pontyfikatu (np. dotyczące niesławnego Legionu Chrystusa) rzeczywiście zostały w dużej mierze udokumentowane, także po latach przez sam Watykan. Jeżeli więc do Kościoła podejdziemy politycznie, to tak, można się zgodzić, że politycznie Jan Paweł II odpowiada za różne patologie Kościoła jako instytucji. Tak samo jak każdy polityk odpowiada za to, co dzieje się w podległych mu instytucjach państwowych. Ale odpowiedzialność polityczna to nie to samo co odpowiedzialność moralna i karna.

Jak przyznał nie kto inny jak Adam Michnik, Jan Paweł II, czy też kard. Karol Wojtyła, był mistykiem, „w pewnym sensie mesjanistą”. W tym Michnik ma rację. Takie właśnie były podstawy polityki Jana Pawła II. To była i siła polskiego papieża, i słabość. To była siła, bo napędzany tym mesjanizmem i mistycyzmem zmienił bieg historii Kościoła i świata, a to jest osiągnięcie stricte polityczne. To była słabość, nie miał bowiem najwyraźniej odpowiedniego rozeznania w zarządzaniu skomplikowanymi instytucjami kościelnymi. Pytanie, czy ktokolwiek dałby radę. Niestety, w Kościele instytucjonalnym, a zwłaszcza w osławionej Kurii Rzymskiej, która promieniowała i promieniuje na kurie na całym świecie, przez wieki nawarstwiły się problemy i układy, które papież „z dalekiego kraju” zastał.

Otoczony wilkami

Dziś wielu publicystów niechętnych Kościołowi podważa świętość Jana Pawła II. Można na to spojrzeć inaczej. Im więcej dowiadujemy się o kulisach pontyfikatu Jana Pawła II, tym bardziej wygląda to tak, że był świętym otoczonym wilkami. Nie chodzi tylko o drapieżców seksualnych, ale też o drapieżców finansowych czy politycznych, np. tych powiązanych z tyranami i innymi wielkimi tego świata. Mimo to Jan Paweł II zaczął procesy w Kościele, które będą owocować w przyszłości. Zgadzam się z czeskim kapłanem i teologiem Tomášem Halíkiem, że jest nadzieja dla Kościoła. Jego zdaniem nadchodzi „popołudnie Kościoła”, jego wiek dojrzały, gdy w pełni pokaże swoje możliwości. I Jan Paweł II, zdaniem Halíka, podłożył pod to „popołudnie Kościoła” podwaliny.

W kwestiach międzynarodowych i społecznych pontyfikat Jana Pawła II był radykalnym zerwaniem z… upolitycznieniem Kościoła. W tym sensie, że Jan Paweł II dążył do tego, by Kościół przestał być lewicowy czy prawicowy, związany z jednym lub innym królestwem, cesarstwem czy dynastią. By chrześcijaństwo przestało być ideologią, a prawdziwie stało się drogą Boga i człowieka. By Kościół naprawdę stanął po stronie słabszych i wspierał takie wartości, jak: godność ludzka, wolność, demokracja, poszanowanie życia. By miał prawdziwie swoją politykę, a nie był funkcją układu sił na świecie.

Nie zawsze było to i jest oczywiste w Kościele instytucjonalnym. Nawet dziś widzimy, jak niektórzy hierarchowie, także najwyżsi, próbują paktować z diabłem, z tyranami. A nawet niekoniecznie tyranami, lecz po prostu z politykami, którym nie można ufać. Przez wieki w Rzymie była to norma. Wystarczy przypomnieć, że Watykan zaakceptował i legitymizował praktycznie aż do początku XX w. rozbiory Polski. Źródeł wielu dzisiejszych nieszczęść świata można dopatrywać się w rozbiorach Rzeczypospolitej, ale to temat na nieco inną opowieść.

Generalnie w XX w., już przed Janem Pawłem II, Kościół miał jednak wreszcie godnych i świętych papieży, którzy próbowali z takim właśnie upolitycznieniem zerwać. Ale nawet stulecia i grona wybitnych papieży nie starczyło, żeby naprawić cały Kościół. Patologia polityczna często idzie w parze z patologiami obyczajowymi czy finansowymi. To wszystko było skrzętnie ukrywane przed XX-wiecznymi papieżami, nie tylko przed Janem Pawłem II. Polski papież zdawał sobie z tego też sprawę. To on zaczął bolesny proces oczyszczenia. To dlatego m.in. tak męczeńsko cierpiał przez wiele lat. To musiało odbijać się na jego stanie zdrowia.

Zmarnowane zwycięstwo

Jednocześnie papież Słowianin robił, co mógł, i osiągał wielkie sukcesy. Odważnie, bezkrwawo stawiał czoła moskiewskiemu imperium zła, mimo że to próbowało go zabić. Współpracował z liderami wolnego świata dla tego celu, a z dyktatorami, jeśli się spotykał, rozmawiał otwarcie. Jak w przypadku Pinocheta czy polskich komunistów, gdy jednoznacznie wzywał ich do zainicjowania zmian.
Nawet po próbie zamachu udawał się w paszczę lwa, bo przecież odwiedzał kraje satelickie ZSRS – PRL czy Nikaraguę. Tam mówił reżimom odważnie, prosto w twarz, co myśli. Podnosił na duchu zniewolone narody całego świata. Za jego pontyfikatu, przy jego inspiracji, upadło wiele reżimów na bodaj wszystkich kontynentach.

Niestety, to zwycięstwo dobra w latach 90. i późniejszych zostało w dużej mierze zmarnowane. I o tym też mówił Jan Paweł II, i to go bolało. Szczególnie bolały go niesprawiedliwości w wolnej Polsce. Już podczas pielgrzymki w 1991 r. pojawiły się więc pierwsze krytyki i ataki medialne, że Jan Paweł II rzekomo nie daje rady, nie rozumie współczesności, może ma jakieś złe intencje. Nic więc nowego dziś nie obserwujemy.

Papież w Kijowie

Gdy teraz Ukraina bohatersko broni się przed nowym wcieleniem moskiewskiego imperium zła, warto pamiętać, że to właśnie Jan Paweł II swoją pielgrzymką na Ukrainę w 2001 r. walnie przyczynił się do wzmocnienia tożsamości ukraińskiej i ukraińskiego poczucia godności i wolności. Gdy Moskwa przez wieki twierdziła, że Kijów należy do niej, Jan Paweł II opowiadał Ukraińcom i światu o Rusi Kijowskiej jako pomoście między Zachodem a Wschodem, jako matce ziem ruskich. Ruskich, a więc nie moskiewskich. W wielu sprawach Jan Paweł II wyprzedzał swoją epokę i minie jeszcze wiele lat, zanim świat zrozumie w pełni jego słowa i gesty.

Jana Paweł II pozostawił po sobie wielki dorobek. Czerpiąc m.in. z niego, Kościół wciąż ma moc wyzwalania wszystkich ludzi (nie tylko katolików) od tyranii. Tyranii szeroko pojętej, od tej politycznej po różne zniewolenia, jakie nakładają na siebie ludzie, również w wolnym świecie. Mimo błędów i porażek Jan Paweł II jest dziś doceniany i na Wschodzie, i Zachodzie. Za granicą ostatnio dużo bardziej niż w Polsce. Może dlatego, że trudno być prorokiem we własnym kraju. I dlatego, że z większego dystansu łatwiej zrozumieć, że nie każdy jest idealny, nawet taki święty i gigant jak Jan Paweł II.

Autor jest dziennikarzem TV Biełsat

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

#Gazeta Polska Codziennie

Marcin Herman
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo