Klientelizm jest zjawiskiem może powszechnym, ale nigdzie nie został podniesiony do rangi polityki państwowej, tak co zrobił w Polsce Donald Tusk. PO jest dziś siecią quasi mafijną, a nie partią polityczną - mówi portalowi niezalezna.pl prof. Zdzisław Krasnodębski, socjolog, komentując w jaki sposób władze PO potraktowały aferę taśmowej w szeregach własnej partii.

- Przecież afera Amber Gold też nie została wyjaśniona. Nie wiemy jakie były powiązania syna pana premiera. To jest taki proces pogłębiający się zarówno wewnętrznego upadku PO, jak i upadku standardów. To wynika z tego, że te wszystkie afery przeszły bezkarnie. Obawiam się, że w wypadku taśm będzie podobnie. Niebawem będzie już okres przedświąteczny i opinia publiczna o tym zapomni.
 
Myślę, że ta partia i premier nauczyli się już przeczekiwać te rzeczy. Mechanizm działa tak, że partia rządząca rozdaje miejsca pracy w spółkach skarbu państwa. Jest kupczenie głosami za korzyści materialne. To nie jest tylko choroba PO, ale już całej Polski, bo ten proceder rozkwita.
 
To uczy bezkarności, że tak można, że tak trzeba. Ktoś, kto by zbadał takie praktyki doszedłby do wniosku, że to ma miejsce wszędzie. Platforma ma pełnię władzy, dominuje w samorządach. Są urzędnicy, którzy myślą, że muszą wspierać partię, bo tylko dzięki temu mogą, myśleć o jakiejś karierze, jakichkolwiek stanowiskach.
 
Uczestniczą w tym media, które się oburzają publikując takie taśmy, ale nie wywierają żadnego nacisku na partię rządzącą. Wzmacniają  w ten sposób układ władzy. Nie ma demokratycznych kar i sankcji, które by powodowały, że takie praktyki byłyby karane.
 
W Niemczech była w tym tygodniu sprawa, że ustąpiła burmistrz miasta Kilonii. Zarzucano jej, że na zasadzie pewnej umowy - umorzyła zaległości podatkowe pewnego lekarza okulisty. Nie było w tym elementu jej korzyści osobistej, tylko zrobiła coś co było nie do końca zgodne z prawem. Ustąpił przecież w Niemczech ze stanowiska prezydent kraju, który nie zapłacił za swój urlop i to mogło doprowadzić do jakichś korzyści, osoby u której przebywał. Takie powinny być standardy. Klientelizm jest zjawiskiem może powszechnym, ale nigdzie nie został podniesiony do rangi polityki państwowej, tak co zrobił w Polsce Donald Tusk. PO jest dziś siecią quasi mafijną, a nie partią polityczną.
 
Są też w prasie pozorne reklamy, ale jest to przepływ pieniędzy ze spółek skarbu państwa do mediów. Na masową skalę. Społeczeństwo widzi, że tak można, że to jest bezkarne. Taki przykład idzie z góry. To kolejny sygnał, że tak można i trzeba się zachowywać, aby liczyć na jakąś karierę. Tego nauczyły nas ostatnie rządy.
 

A spory wewnątrz PO, to nie są spory o ideowy program. To są spory wewnątrz koterii, kto nad kim po prostu zapanuje - podkreśla prof. Krasnodębski.