Zmarł prof. Andrzej Makowski członek Komitetu Naukowego II Konferencji Smoleńskiej

  

Po długiej i ciężkiej chorobie w wieku 82 lat zmarł wybitny polski kartograf, prof. Andrzej Makowski, wieloletni wykładowca Wydziału Geodezji i Kartografii Politechniki Warszawskiej. Jako członek Prezydium Komitetu Naukowego z ogromnym zaangażowaniem uczestniczył w pracach związanych z przygotowaniem II Konferencji Smoleńskiej. Był sygnatariuszem deklaracji poparcia dla Konferencji Smoleńskiej, w Komitecie Naukowym przewodniczył grupie dyscyplin Geodezja i Archeologia.

Jego zainteresowana naukowo-badawcze koncentrowały się wokół problematyki technologii wydania map, grafiki mapy, percepcji treści i formy mapy oraz teorii barwy w zastosowaniu do kartografii i poligrafii. Podczas jubileuszu 80-lecia w 2011 r. dziękowano mu „za naukę miłości do kartografii”, podkreślano też jego estetyczne spojrzenie na mapę; malarstwo było bowiem jego drugą życiową pasją.

Andrzej Makowski urodził się 23 października 1931 r. w Warszawie, gdzie ukończył Gimnazjum i Liceum im. gen. Jakuba Jasińskiego, a następnie studia inżynierskie w 1954 r. (pomiary podstawowe) i magisterskie w 1956 r. (specjalność: kartografia) na Wydziale Geodezji i Kartografii Politechniki Warszawskiej. Studiował również na Wydziale Malarstwa ASP w Warszawie (1958-62). Jednocześnie już od 1955 roku pracował na PW, najpierw jako asystent w Zakładzie Reprodukcji Kartograficznej, potem w Zakładzie Kartografii Instytutu Fotogrametrii i Kartografii, następnie jako starszy asystent (1959-65) i adiunkt (1965-77). Odbył wiele staży zawodowych w drukarniach. W 1966 r. obronił na macierzystej uczelni pracę doktorską zatytułowaną „Estetyczny i użytkowy aspekt barwy na mapie” napisaną pod kierunkiem prof. Felicjana Piątkowskiego. Zawarte w niej tezy przyniosły mu uznanie międzynarodowe. W roku 1976 uzyskał stopień doktora habilitowanego. Jego rozprawa „Podstawa technologii barwy w kartografii” wprowadziła parametryzację barwy do metodyki opracowywania i produkcji map. W latach 1977-90 był zatrudniony na stanowisku docenta na PW, a od 1991 do 2000 r. – profesora nadzwyczajnego. W 1991 r. uzyskał tytuł naukowy profesora nauk technicznych.

Profesor Makowski współorganizował studia poligraficzne przy WGiK PW (1967-70). Został powołany na stanowisko dziekana tego wydziału w 1984 r., ale już rok później – odwołany z przyczyn politycznych. Senator Politechniki Warszawskiej w latach 1981-83, 1984-85 i 1990-93, zasłużony działacz NSZZ „Solidarność”. Od 1991 do 2003 roku był dyrektorem Instytutu Fotogrametrii i Kartografii oraz kierownikiem Zakładu Kartografii IFiK. Pełnił także inne ważne funkcje na uczelni. Ponadto aktywnie angażował się w prace Komitetu Geodezji PAN (przewodniczący Sekcji Kartografii w latach 1990-2003), przez wiele lat był również redaktorem naczelnym kwartalnika PAN „Geodezja i Kartografia”.

Miał w dorobku prawie 300 publikacji naukowych. Pod jego kierunkiem powstało wzorcowe opracowanie cyfrowe – mapa topograficzna kraju w skali 1:10 000. Miał również spore osiągnięcia dydaktyczne; wypromował 9 doktorów. Kiedy do kartografii weszły technologie cyfrowe, doprowadził do skomputeryzowania laboratoriów Politechniki Warszawskiej. Profesor Makowski znany był z erudycji, wysokiej kultury osobistej i posługiwania się piękną polszczyzną.
 
Jako członek Prezydium Komitetu Naukowego z ogromnym zaangażowaniem uczestniczył w pracach związanych z przygotowaniem II Konferencji Smoleńskiej. Był sygnatariuszem deklaracji poparcia dla Konferencji Smoleńskiej, w Komitecie Naukowym przewodniczył grupie dyscyplin Geodezja i Archeologia. W zmarłym tracimy wybitnego naukowca i autorytet w dziedzinie fotogrametrii tak potrzebny w dalszych pracach nad wykonaniem inwentaryzacji terenu Katastrofy Smoleńskiej.

Msza święta żałobna odprawiona zostanie 30 października o godz. 13.00 w kościele pw. św. Karola Boromeusza przy ul. Powązkowskiej 14 w Warszawie, po czym nastąpi odprowadzenie na Cmentarz Powązkowski.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: geoforum.pl

Wczytuję komentarze...

Poeta oskarża: UE dokonuje siłowej transfuzji chorej krwi do zdrowego polskiego organizmu - WIDEO

Maciej Rembarz / niezalezna.pl

  

Jesteś dumny, że skończyłeś polonistykę w PRL? Gówno, chłopcze! Skończyłeś skrócony kurs polonistyczny, napisany przez agitatorów. Inteligencja nie może być wiernopoddańcza i przytakiwać dobrze uposażonym urzędnikom. Mówią, że mamy cieszyć się wolnością. A stajemy się co raz bardziej zniewoleni. Myślimy jakimiś stemplami brukselskimi, które nam na tyłkach odciskają. Powtarzamy cudze marzenia, cudze pragnienia, cudze chęci. Gdy wyzbędziemy się własnych snów, niewiele nam zostanie – mówi poeta Maciej Rembarz. Przed bagnem elit III RP uciekł do Puszczy Noteckiej, gdzie hoduje kozy. Odnalazł go tam Piotr Lisiewicz, a unikalną rozmowę z poetą obejrzeć można poniżej.

Macieja Rembarza słuchać można godzinami.

Fascynujemy się wielkimi oryginałami w polskiej kulturze, jak Witkacy, Sergiusz Piasecki czy Marek Hłasko. A nie wiemy, że tacy żyją i dziś, gardząc tanią popularnością. Taką legendą jest Maciej Rembarz, który siedział w więzieniu, pracował w ZOO i sprzedawał miody na Rynku Jeżyckim. A teraz zaszył się w puszczy i pisze wiersze, o których nie mówi się na salonach, a kiedyś zostaną uznane za może najlepsze, co dziś powstaje. Taki jest tomik „Wiersze z oddechu Przybyszewskiej”

– mówi Piotr Lisiewicz, który wyciągnął poetę z puszczy.

Za komuny wyrzucono go ze szkoły, bo mówił uczniom prawdę o Katyniu. W komunizmie pisał do szuflady, w III RP jego pierwsze tomiki uznano za sensację, wydał je „Czas Kultury”, któremu szefował Rafał Grupiński. Ale szybko zaczął oddalać się od tego świata.

Już wtedy zauważyłem, że to środowisko literackie tak trochę „kląska”. To są takie słowicze trele, słodkie, ale co raz słabsze. Bez świeżego powietrza bazaru, kultura nie ma szans

– wspomina.

Po 2010 r. nazywa siebie „sektą smoleńską”. Konformizm elit III RP uznał za stan nie do zniesienia. Dziś mówi:

Myślę, że to co wyprawia z nami UE, to taka siłowa transfuzja. Przepompowywanie chorej krwi do zdrowego organizmu. Tak zwana polska inteligencja – tak zwana, bo jej daleko do prawdziwej – po prostu idzie jak cielęta a rzeź. Ufa. To jest jakoś epidemia, amnezja dziwna, która nie potrafi wyciągnąć wniosków, nie pamięta co to jest zależność. Powstała taka melasa, której ani nie można kopnąć w dupę, ani wyrzucić za drzwi. No bo to jest coś nieokreślonego.

Obejrzyj poniżej mocną rozmowę z Maciejem Rembarzem:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl