W Sejmie trwa debata związana z obywatelskim wnioskiem - podpisanym przez blisko milion osób! - o przeprowadzenie ogólnopolskiego referendum edukacyjnego dotyczącego obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Już wystąpienie pełnomocnika wnioskodawców Tomasz Elbanowski było zakłócone przez posłów PO. Szybko jednak zostali przywołani o porządku.

Posłowie Platformy Obywatelskiej od samego początku przeszkadzali w wystąpieniu Tomaszowi Elbanowskiemu, inicjatorowi akcji "Ratujmy Maluchy". Riposta była szybka i bardzo celna. Elbanowski zwrócił uwagę, że przed reformą dzieci 6-letnie "musiały odbyć obowiązkową diagnozę w poradni psychologiczno-pedagogicznej, czy wykazują gotowość szkolną. Gotowość szkolna to cały zespół cech, również gotowość emocjonalna, do tego, żeby siedzieć przez 45 minut i słuchać, nie zabierać głosu bez podnoszenia ręki".

- Myślę że, kiedy słucham państwa, gotowość szkolna, to coś czego niektórzy nie mogą osiągnąć przez całe życie - powiedział Elbanowski w kierunku posłów Platformy Obywatelskiej.  Czy coś z tego zrozumieli? Wątpliwe, bo nadal zakłócali wystąpienie.

Tymczasem Elbanowski przedstawiał szokujące dane o obecnym stanie polskich szkół. O tym, że place zabaw stoją puste, bo dzieci nie mają czasu na nie wyjść, o przepychankach na stołówkach, braku środków higienicznych, głodnych dzieciach, a najbardziej szokująca jest historia z miejscowości na Podlasiu, gdzie dzieci dojeżdżają do szkoły tym samym autokarem co... więźniowie do pracy!!! Dla oszczędności.
- I dyrekcji szkoły, jak i władzom samorządowym to nie przeszkadza - podkreślił Elbanowski.