Nowy typ powieści dokumentalnej

„Legion" to powieść niezwykła w treści i formie. Obejmuje czas okupacji niemieckiej w Polsce od 1939 r. po tak zwane wyzwolenie.

„Legion" to powieść niezwykła w treści i formie. Obejmuje czas okupacji niemieckiej w Polsce od 1939 r. po tak zwane wyzwolenie. A więc lata krwawe, pełne dramatycznych wydarzeń. Forma zbudowana na fundamencie dokumentalnym; wierna faktografia historyczna.

Rozmiar książki jest niezwykły, 791 stron i czyta się, co też niezwykłe, z niesłabnącym zainteresowaniem, właściwie z rosnącym w miarę rozwoju akcji. Elżbieta Cherezińska, autorka bestselerowej powieści o czasach Piastów, wielbicielka skandynawskiego średniowiecza, któremu poświęciła cykl powieściowy „Północna droga", sięgnęła już wcześniej do tematyki II wojny światowej, wydała w 2008 r. książkę „Byłam sekretarką Rumkowskiego. Dzienniki Etki Daum", pokazującą dzieje getta łódzkiego i prezesa tamtejszego Judenratu. To świadczy o zadziwiającej łatwości literackiego przetwarzania tak bardzo różnorodnej tematyki. Może niepokoić.

Bezwzględna walka

Rozmach, z jakim autorka potrafiła w „Legionie" korzystać z literackich dokumentów, ożywiać, czynić z nich tworzywo literackie, konstruując akcje i wybierając sobie bohaterów z plejady autentycznych dowódców oddziałów partyzanckich walczących z Niemcami i Rosjanami, budzi zdumienie i uznanie. Gąszcz splątanych działań wojennych, zgrupowań zbrojnych pod wodzą „Zęba", „ Żbika", „Stepa", „Ponurego", „Nurta", „Podkowy" i innych, tarcia między przywódcami AK i NSZ-etu, proces scalania tych dwóch formacji, niezależność znacznej części NSZ-etu, która prowadziła działania samodzielne pod wodzą komendantów Oziewicza, Kurcyusza, Boguckiego, przenikanie obcych agentów do podziemia niepodległościowego, problem zbrojnych band GL i AL pod wodzą „Garbatego", „Cienia", „Łokietka", których działalność polegała na rabunkach we wsiach i dworach, terroryzowaniu ludności cywilnej, mordowaniu ukrywających się Żydów, przede wszystkim zaś na zdradzieckim atakowaniu partyzanckich obozów AK i NSZ-etu. Niezwykle plastycznie został pokazany ten krwawy, kipiący tygiel, w którym AK związana dyrektywami z Londynem zalecającym traktowanie Sowietów jako aliantów często biernie przyglądała się, co wyczyniają komunistyczni bandyci. NSZ nie godził się z takim stanem rzeczy i rozprawiał z rodzimą i przysłaną z Kraju Rad partyzantką, bronił ludności cywilnej, bezwzględnie rozprawiał się z bandyckim żywiołem podporządkowanym poleceniom Kremla, zalecającym czyszczenie terenu z „polskich faszystów" i przygotowanie gruntu pod nową okupację.

Epopeja „Bohuna"

Wskrzeszona została atmosfera życia partyzanckiego, leśne biwaki, nocne marsze, akcje zbrojne na niemieckie transporty, posterunki żandarmerii, odbijanie więźniów, likwidacja szpiclów gestapo. Osobliwością udokumentowaną historycznie jest fakt, że mimo proweniencji nacjonalistycznej, często antysemickiej, ludzie NSZ-etu w odróżnieniu od band GL i AL nie byli żydożercami, a Żydzi byli członkami tej formacji, czego przykładem może być jeden z bohaterów powieści, bokser z żydowskiego klubu sportowego Makabi, uratowany przez eneszeciarzy z łap niemieckich oprawców. Z tej rozległej panoramy partyzanckich działań na Lubelszczyźnie, bo na tym obszarze toczy się początkowo akcja powieści, powoli wątek główny dominują dzieje oddziałów partyzanckich NSZ-etu dowodzonych przez rotmistrza Leonarda Zub-Zdanowicza, które przed nadciągającą ofensywą radziecką opuszczają południową Polskę i przenoszą się w leśne masywy Gór Świętokrzyskich i Kielecczyzny. Zaczęła się epopeja Brygady Świętokrzyskiej pod komendą płk. Szackiego „Bohuna", która w zwartej formacji przemierzyła setki kilometrów i w Czechach dotarła do amerykańskiej armii generała Pattona. Przemykała się pomiędzy posuwającą się na zachód ofensywą sowiecką i cofającymi się wojskami niemieckimi. Staczała potyczki lub negocjowała z poszczególnymi oddziałami Wehrmachtu swobodne przejście, a czasem wymykała się skutecznie z prób jej zatrzymania i rozbrojenia. Na koniec zdobyła obóz koncentracyjny i wyzwoliła kilkaset więźniarek, z których wyselekcjonowane Żydówki miały zostać przez Niemców spalone żywcem w baraku. Długa droga brygady zakończyła się pełnym sukcesem, półtora tysiąca żołnierzy uratowanych zostało przed następną okupacją. Była złudna nadzieja, że przydadzą się w ostatecznej rozprawie z komunistyczną barbarią, która zawładnęła całą środkową Europą.

Odsądzani od czci i wiary

W tej pasjonującej powieści tyle się dzieje, są krwiste postacie bohaterów, oprócz walki zdarza się miłość, bywają wesołe, przyjemne epizody, ludzie są różni, dobrzy, źli, wzniosłość i nikczemność zderzają się nieraz, dany został cały przekrój ówczesnego społeczeństwa. Od ziemiaństwa, chłopstwa, mieszczaństwa po inteligencję. Autorka operuje stylem oszczędnym, telegraficznym, nie bawi się w niepotrzebne ornamenty literackie i niesprawdzalną psychologizację. Piszącemu te słowa zaimponowała lekkość, z jaką pisarka poruszała się w ogromnym, wręcz przytłaczającym materiale historycznym. Wyszła z tego zwycięsko. Wystawiła żywy pomnik żołnierzom Brygady Świętokrzyskiej, tym, którzy nie poddali się nikomu, walczyli z dwoma wrogami i przez lata byli plugawieni i odsądzani od czci i wiary przez propagandę komunistyczną i jej epigonów w III RP. Elżbieta Cherezińska stworzyła „Legionem" nowy rodzaj powieści dokumentalnej, trzymającej się wiernie faktów historycznych, wyzbytej dominacji fikcji i obdarzonej walorem sprawnej narracji. Na tego rodzaju pisarski kunszt czekają losy legendarnego Antoniego Hedy „Szarego", dowódcy partyzantki AK na Kielecczyźnie, który w Kielcach po „wyzwoleniu" oswobodził kilkuset polskich patriotów z więzienia bezpieki. Co pani myśli o tym, pani Elżbieto?

 


Źródło:

Marek Nowakowski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo