Słodko-gorzki sukces

Polska reprezentacja piłkarska po przegranym meczu z Francją wróciła z mundialu w Katarze. Mam po tych mistrzostwach mieszane uczucia. Z jednej strony Biało-Czerwoni osiągnęli tam największy od dziesięcioleci sukces.

Trafiliśmy do fazy pucharowej, szybciej od nas z Kataru wrócili Niemcy. Przynajmniej przez kilkadziesiąt minut – jeśli zebrać wszystkie rozegrane mecze – graliśmy piłkę, która mogła się podobać. Z drugiej jednak strony – mizerię polskiej drużyny narodowej widać jak na dłoni. To jest problem drużyny, która sprawia wrażenie mało zgranej i strachliwej. Kariera Roberta Lewandowskiego to wielka rzecz, ale irytująca jest maniera utożsamiania całego zespołu z jednym zawodnikiem. W Katarze okazało się zresztą, że to Wojciech Szczęsny był filarem naszej gry. I jeszcze jeden problem: polski futbol to klub wzajemnej adoracji. Duża w tym „zasługa” PZPN – panuje kult „jakoś to będzie”. Obawiam się, że obecny sukces polskiej kadry – szczególnie na tle poprzednich dekad – znów każe przemilczeć wszelkie głosy sensownej krytyki. A przecież Biało-Czerwoni naprawdę mają potencjał.

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

 

#Gazeta Polska Codziennie

Krzysztof Wołodźko
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo