Wojna na Ukrainie. "Angela Merkel spada z piedestału"

Ze względu na rozpętaną przez Rosję wojnę z Ukrainą była niemiecka kanclerz Angela Merkel spada z piedestału - ocenia w poniedziałek holenderski dziennik “Trouw”. Wojna Putina i kryzys energetyczny rodzą pytania o jej przywództwo - dodaje gazeta.

Aleksiej Witwicki/ Gazeta Polska

Kiedy Angela Merkel odeszła z urzędu kanclerza Niemiec pod koniec ubiegłego roku, spotkała się z powszechnym uznaniem - przypomina „Trouw” i wylicza, że Merkel była pierwszą kobietą na tym stanowisku, pierwszą, która dorastała w dawnej NRD. Dziennik zauważa, że wymieniana była jednym tchem z Konradem Adenauerem, Helmutem Kohlem czy Willym Brandtem.

Jednak po rosyjskiej agresji na Ukrainę, gdy jej kraj zaczął dostarczać broń zaatakowanemu sąsiadowi Polski, wstrzymał import rosyjskiego gazu oraz przystąpił do odbudowy sił zbrojnych, sytuacja uległa zmianie.

„Geopolityczny zwrot Niemiec nagle rzucił cień na politykę, którą Merkel prowadziła od lat z prezydentem Rosji Władimirem Putinem”

– czytamy w gazecie, która jednocześnie zastanawia się, jak Merkel, która miała najlepsze stosunki z Putinem ze wszystkich zachodnich przywódców, mogła się tak pomylić.

„Dlaczego w 2015 roku, krótko po nielegalnej aneksji Krymu przez Rosję, dała zielone światło dla budowy gazociągu Nord Stream 2, który jeszcze bardziej uzależnił Niemcy od rosyjskiego gazu? Dlaczego nie słuchała przywódców Europy Wschodniej, którzy ostrzegali przed rosnącym zagrożeniem ze strony Rosji?” – pyta autor artykułu.

„Jeszcze przez długi czas będziemy płacić cenę za jej katastrofalną politykę energetyczną” – powiedział w ubiegłym tygodniu niemieckiemu dziennikowi „Bild” Bijan Djir-Sarai, szef współrządzących liberałów z FDP, co przypomina holenderska gazeta.

„Trouw” cytuje także komentatorów, którzy porównywali Merkel do byłego brytyjskiego premiera Neville'a Chamberlaina, który w 1938 r. zawarł porozumienie z Adolfem Hitlerem, mając nadzieję na zapobieżenie wielkiej wojnie europejskiej. „Merkel, podobnie jak Chamberlain, przejdzie do historii jako uosobienie tego, jak demokratyczny świat pogodził się z tyranem, z którym – z perspektywy czasu – nigdy nie powinien był się pogodzić” – twierdzi niemiecki komentator Andreas Kluth, cytowany w gazecie.

Sama była kanclerz milczała przez kilka pierwszych miesięcy po rosyjskiej inwazji, ale ponieważ krytyka zaczęła się nasilać, w ostatnich miesiącach przeszła do defensywy, czego kulminacją były dwie obszerne rozmowy z tygodnikami „Stern” i „Der Spiegel” w zeszłym miesiącu, przypomina dziennik.

„Merkel uważa, że wielu krytyków zbyt łatwo ją ocenia z perspektywy czasu i wskazuje, że we wszystkich kontaktach z Putinem działała zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą w ówczesnych okolicznościach”

– pisze holenderska gazeta i podkreśla, że była kanclerz nie zamierza sypać głowy popiołem i „mea culpa” nie wchodzi w grę.

 



Źródło: niezalezna.pl, PAP

 

Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo