Zdaniem TVN (i pewnego doktora) wybuchu nie było. Prof. Nowaczyk: Oni mogą dużo mówić, my możemy pokazać raporty

- Pan dr Lasek może dużo mówić i przykrywać własną odpowiedzialność za to, co zostało zrobione przez komisję Millera. My możemy pokazać raporty dzienne osób obecnych w Smoleńsku, które miały badać katastrofę. Okazuje się, że dzień po dniu mówią oni o tym, że nie mogą prowadzić żadnych badań, że - mając przepustki - nie są wpuszczani na teren katastrofy, że wchodzą po raz pierwszy na teren katastrofy po uprzątnięciu wraku. Więc mowa o tym, że komisja Millera miała własne badania i opierała się na własnych ekspertyzach, których nie było, to jest... - mówił w programie "Minęła 20" Michała Rachonia prof. Kazimierz Nowaczyk, uczestniczący w pracach Podkomisji ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego pod Smoleńskiem, mówił o dowodach dotyczących wybuchu.

PrtSc/ TVP Info

Portal TVN24.pl podał informację, że międzynarodowy zespół biegłych działających na zlecenie Prokuratury Krajowej stwierdził, że stan ciał ofiar katastrofy smoleńskiej nie wskazuje na wybuch w samolocie. Informacje miały się znaleźć w postanowieniu prokuratora Michała Przybyłowskiego z 24 listopada, dotyczącym dopuszczenia "dowodu z uzupełniającej opinii biegłych z zakresu medycyny sądowej".

O tym, dlaczego tekst TVN to manipulacja, pisał redaktor naczelny Niezalezna.pl Grzegorz Wierzchołowski. Wskazał na kilka aspektów, o czym można przeczytać w linku poniżej. Portal Niezalezna.pl jako pierwszy ujawnił też treść postanowienia prokuratora, by rozwiać wszelkie wątpliwości w tej sprawie.

Do sprawy odniosła się także już prokuratura. Dotarliśmy do treści oświadczenia, jakie jest wydane w tej sprawie. Prokuratura odcina się od informacji podawanych przez TVN 24, informując, że wszystkie przyjęte wersje zdarzenia są wciąż weryfikowane przez śledczych. 

Tymczasem w programie "Minęła 20" Michała Rachonia prof. Kazimierz Nowaczyk, uczestniczący w pracach Podkomisji ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego pod Smoleńskiem, mówił o dowodach dotyczących wybuchu.

- Dowodów jest bardzo duża ilość, Dotyczą nagrań z kokpitu, badań związanych z obecnością materiałów wybuchowych. Warto wspomnieć o badaniach prof. Wójcika, który nie tylko badał obecność materiałów wybuchowych, ale również znalazł na materiałach przechowywanych w archiwum państwowych (rzeczy przywiezione ze Smoleńska) ślady materiałów powybuchowych - związków powstających w trakcie wybuchu. Opublikował te wyniki w recenzowanym czasopiśmie naukowym, gdzie jego metoda badania została zaakceptowana 

- wskazał.

Maciej Lasek twierdzi, że wszystkie ekspertyzy wskazują na to, że żadne eksplozje nie miały miejsca.

- Pan dr Lasek może dużo mówić i przykrywać własną odpowiedzialność za to, co zostało zrobione przez komisję Millera. My możemy pokazać raporty dzienne osób obecnych w Smoleńsku, które miały badać katastrofę. Okazuje się, że dzień po dniu mówią oni o tym, że nie mogą prowadzić żadnych badań, że - mając przepustki - nie są wpuszczani na teren katastrofy, że wchodzą po raz pierwszy na teren katastrofy po uprzątnięciu wraku. Więc mowa o tym, że komisja Millera miała własne badania i opierała się na własnych ekspertyzach, których nie było, to jest... Sam dr Lasek stwierdził niedawno, że takie rozczłonkowanie samolotu mogło się zdarzyć, ponieważ uderzył z prędkością tysiąca km/h - to świadczy o jakości tych ekspertyz i jakości pracy tej komisji

- powiedział.

 



Źródło: niezalezna.pl

 

Magdalena Żuraw
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo