Solidarność z protestującymi Chińczykami

Przez Chiny przechodzi fala demonstracji na niespotykaną skalę od czasu protestów studenckich w 1989 r. Dziś znów młode pokolenie Chińczyków przeciwstawia sią autokratycznym rządom.

Już przez XX Zjazdem Komunistycznej Partii Chin (KPCh), w połowie października br. na jednym z mostów w Pekinie zawisł baner z napisem:

“Nie chcemy testów, chcemy jedzenia; nie chcemy lockdownów, chcemy wolności; nie chcemy kłamstw, chcemy godności; nie chcemy rewolucji kulturalnej, chcemy reformy; nie chcemy przywódców, chcemy głosować; nie jesteśmy niewolnikami, jesteśmy obywatelami”.

Także w wystąpieniach, które widzimy od 25 listopada na ulicach Szanghaju, Pekinu, Chengdu, Xi’an czy Wuhan Chińczycy wołają nie tylko o rozluźnienie drakońskiej polityki „zero Covid”, ale także o wolność, a nawet żądają ustąpienia prezydenta Xi Jinpinga i KPCh.

Symbolem protestów jest niezapisana żadnymi hasłami kartka A4….ale nawet białe kartki są groźne dla komunistów. Młodzi Chińczycy trzymający je w rękach byli bici przez policję.

By nie dopuścić do dalszych protestów, KPCh skierowała na ulice chińskich miast ogromne siły policyjne. W Pekinie ogłoszono rozluźnienia w polityce “zero Covid.” Pewnie za chwilę wprowadzi się je innym miastach, ale i pewnie po kilku dniach, gdy uda się uciszyć protesty, wrócą restrykcje. Jednocześnie narasta kampania represji wobec tych, którzy w ostatnich dniach brali udział w protestach. 

Wdrożono najbardziej zaawansowane technologicznie narzędzia do identyfikowania i zatrzymywania demonstrujących. Na ulicach policja zatrzymuje ludzi i sprawdza, czy na telefonach nie mają filmików z demonstracji. Za chwilę wejdzie w życie prawo pozwalające na zatrzymania osób, które polubiły w internecie posty uznawane przez partię za szkodliwe np. informujące o ostatnich protestach.


Protestowanie w kraju autorytarnym, jakim są Chiny, wiąże się z ogromnym ryzykiem osobistym. To, co stanie się dalej, będzie zależeć nie tylko od działań odważnych młodych Chińczyków, ale i od reakcji na świecie. I dlatego w zachodnich miastach odbywają się wiece i marsze w geście poparcia dla protestujących w Państwie Środka. Nie zabraknie tu Polski.

W sobotę 3 grudnia w Warszawie odbędzie marsz wyruszający spod Biura Parlamentu Europejskiego pod ambasadę ChRL zorganizowany przez chińską społeczność w Polsce.

Chińczycy chcą upamiętnić, tych którzy, zginęli w pożarze w jednym z bloków mieszkalnych w Urumczi, stolicy regionu Xinjiang. Życie straciło co najmniej 10 osób (nieoficjalnie mówi się o prawie 50 ofiarach), bo pomoc ze względu na drakońskie restrykcje w ramach polityki zero COVID nie mogła do nich dotrzeć na czas. To wydarzenie wywołało ostatnie protesty na ulicach miast i na uczelniach w Chinach. 

Ale maszerujący w sobotę w Warszawie będą także domagać się od rządu chińskiego uwolnienia protestujących, który już zostali zatrzymani.

3 grudnia na marszu w Warszawie pokażmy naszą solidarność z protestującymi Chińczykami.

 



Źródło: niezalezna.pl

 

Hanna Shen
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo