Anna Moskwa dla "GP" o limitach cen gazu: Żaden dokument nie był tak opieszale prowadzony w UE. To raczej nie jest przypadek

- W tym, że prace nad limitem na ceny gazu się przeciągają, widać ewidentnie rękę Niemiec. To właśnie nasi zachodni sąsiedzi uważają, że limity doprowadzą do ograniczenia dostaw. My tego problemu nie mamy, bo zabezpieczyliśmy te dostawy, ale naszym wyzwaniem są ceny. W podobnej sytuacji jest większość państw. Udawanie w Komisji Europejskiej, że tak nie jest, to absolutna hipokryzja i działanie na rzecz Niemiec - powiedziała w rozmowie z "Gazetą Polską" minister klimatu i środowiska, Anna Moskwa.

fot: Aleksiej Witwicki | GAZETA POLSKA

Jacek Liziniewicz: Jaka jest szansa, że UE zgodzi się na limit cen gazu? 

Anna Moskwa, minister klimatu i środowiska: Kilka dni temu odbyła się Rada Ministrów UE ds. energii. Zaznaczyłam wtedy, że kwestia obniżenia ceny na gaz jest absolutnie kluczowa. Tu nie ma pola do dyskusji czy interpretacji. Dokument w zaproponowanym dotychczas kształcie nie rozwiązuje problemu. Polska oczekuje zdecydowanych działań o charakterze legislacyjnym, dotyczących wprowadzenia gas price cap na akceptowalnym dla odbiorców końcowych poziomie.

Udało się doprowadzić do tego, że do czasu uzgodnienia propozycji legislacyjnej w sprawie mechanizmu korekty rynkowej (limitu cen gazu) wstrzymane zostaną dalsze głosowania. Zarówno Polska, jak i większość państw członkowskich nie zgadza się na akceptowanie żadnych kolejnych aktów prawnych, dopóki nie będziemy mieć porozumienia w sprawie pułapu cenowego na gaz. Dopiero kiedy osiągniemy kompromis w tej sprawie, możemy wrócić do decyzji o innych rozporządzeniach. Po miesiącach rozmów i wielu pisemnych propozycjach, na ostatniej Radzie oczekiwaliśmy konkretnych ustaleń, aby na najbliższej grudniowej Radzie przedstawić gotowy dokument. Jesteśmy gotowi spotkać się w dowolnym terminie i rozmawiać do skutku – bo tego oczekują od nas obywatele. 

Dlaczego pojawia się opór i prace nad tym rozwiązaniem tak długo trwają? 

W tym, że prace nad limitem na ceny gazu się przeciągają, widać ewidentnie rękę Niemiec. To właśnie nasi zachodni sąsiedzi uważają, że limity doprowadzą do ograniczenia dostaw. My tego problemu nie mamy, bo zabezpieczyliśmy te dostawy, ale naszym wyzwaniem są ceny. W podobnej sytuacji jest większość państw. Udawanie w Komisji Europejskiej, że tak nie jest, to absolutna hipokryzja i działanie na rzecz Niemiec. Po wielu spotkaniach udało nam się doprowadzić do tego, że w końcu ten dokument powstał, ale zobaczymy, co będzie z nim dalej. Dla nas jest ważne to, by był przyjęty do końca roku, bo do tego czasu mamy zamrożoną taryfę. Od stycznia będą nowe rozwiązania, które wdrażamy. W każdym razie ta dyskusja na forum europejskim pokazuje, jak duże znaczenie w polityce mają Niemcy i jak – nawet w sytuacjach kryzysowych – ich polityce sprzyja Komisja Europejska. To jest dość rozczarowujące doświadczenie. Z jednej strony siła większości państw, które przeforsowały te rozwiązania i ten dokument, a z drugiej kilka państw, w tym Niemcy, które te rozwiązania blokują. Na każdym spotkaniu i Radzie Europejskiej forsowaliśmy to rozwiązanie. Pan premier doprowadził do tego, aby w konkluzjach po posiedzeniu rady znalazło się zobowiązanie, ale niestety nie ma terminu w tym zobowiązaniu. Chyba nigdy w czasie tej wojny żaden dokument nie był tak opieszale prowadzony. To raczej nie jest przypadek. Dłuższe i bardziej skomplikowane dokumenty pisano w kilka dni. W tym wypadku – prostego przecież rozwiązania – z jakichś powodów się to nie udaje. 

Pani Minister wezwała do tego, aby nie rozszerzać systemu ETS. Jest na to szansa, aby powstrzymać ten mechanizm? 

Zdecydowanie obecnie obowiązujący mechanizm ETS jest drążony chorobą. Jeżeli nie działa w jakiejś części gospodarki, to nie ma najmniejszego powodu do tego, aby przenosić go na inne branże w dotychczasowym kształcie. ETS rodzi dzisiaj bardziej patologię niż zachęca do pozytywnych zmian. To, że wpłynie on na pojedynczych obywateli, jest dziś pewne. I tu nie trzeba żadnych pogłębionych analiz. Wiele państw to rozumie i mamy nadzieję, że rozsądek – szczególnie w momencie kryzysu, w którym się znajdujemy – jednak zwycięży. Popatrzmy na prostą ewaluację tego systemu ETS. Czy on zadziałał motywacyjnie na transformację? Nie. Dlaczego więc ma zadziałać teraz w budownictwie i transporcie? 


Całość wywiadu z minister Anną Moskwą - w najnowszym wydaniu tygodnika "Gazeta Polska".

 

 

Tygodnik "Gazeta Polska" dostępny w wygodnej prenumeracie cyfrowej
Sprawdź ofertę prenumeraty cyfrowej TUTAJ » prenumerata.swsmedia.pl oraz pod numerem telefonu 605 900 002 lub 501 678 819
 

 



Źródło: Gazeta Polska

 

#Gazeta Polska

Jacek Liziniewicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo