O chińskim zagrożeniu trzeba mówić głośno

W czasie, gdy nasz region jest szczególnie zagrożony ze strony Rosji, dobrze, że dzięki staraniom Anny Fotygi, poseł do Parlamentu Europejskiego, i przy wsparciu Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów dyskutowano o innym niebezpiecznym graczu na arenie międzynarodowej – Chinach. Państwie, które cały czas politycznie i dyplomatycznie wspiera Moskwę. O tym, że komunistyczne Chiny nie tylko są zagrożeniem dla Hongkongu i Tajwanu, lecz także demontują światowy porządek, rozmawiano podczas międzynarodowej debaty zorganizowanej 25 listopada w Gdańsku. 

Rosnąca siła Chin, traktowanych często w Polsce jako bardzo odległy kraj, stanowi poważne zagrożenie nie tylko dla sąsiadów Państwa Środka, np. Hongkongu czy Tajwanu. Jak słusznie zauważyła Anna Fotyga, aspiracje chińskich komunistów sięgają dużo dalej niż region Dalekiego Wschodu. 

Ustawa o bezpieczeństwie narodowym

Dyskusja pt. „Nie tylko Hongkong. Chińska Partia Komunistyczna i dezintegracja międzynarodowego porządku”, w której osobiście lub online wzięli udział eksperci, publicyści i dyplomaci z różnych krajów, pokazała, że z doświadczeń takich miejsc jak Hongkong czy Tajwan możemy się wiele nauczyć. Choćby tego, jakie mechanizmy kontroli, operacje wpływu czy dezinformacje stosuje Komunistyczna Partia Chin (KPCh), by uderzyć także w Zachód, oraz jak szybko Pekin niszczy wszelkie przejawy wolności wszędzie tam, gdzie przejmuje kontrolę.

Ray Wong, przebywający na wygnaniu hongkoński działacz prodemokratyczny i założyciel pierwszego magazynu dla hongkońskiej diaspory „Flow HK”, mówił o drastycznych zmianach, jakie zaszły w byłej kolonii brytyjskiej po wprowadzeniu tam narzuconej przez KPCh Ustawy o bezpieczeństwie narodowym. Ostatnie wybory na szefa administracji Hongkongu polegały na tym, że brał w nich udział tylko jeden kandydat – ten wskazany przez chińską władzę. – Pekin już nawet nie próbuje stwarzać pozorów demokracji w Hongkongu – powiedział Wong.

– Hongkong z jednego z najbardziej otwartych miast w Azji stał się jednym z najbardziej represyjnych miejsc – dodał Benedict Rogers, brytyjski działacz na rzecz praw człowieka i założyciel fundacji Hong Kong Watch. Według Rogersa wprowadzona w 2020 r. Ustawa o bezpieczeństwie narodowym była punktem zwrotnym. Już wcześniej autonomia Hongkongu podlegała erozji, ale ustawa zniszczyła resztki wolności, jakimi jeszcze cieszyli się mieszkańcy, m.in. wolności prasy i zgromadzeń. 

Według Rogersa następnym krokiem KPCh w Hongkongu będzie ograniczenie wolności religijnej. Kilka godzin przed rozpoczęciem debaty w Gdańsku świat obiegła informacja, że 90-letni ks. kard. Joseph Zen, emerytowany ordynariusz Hongkongu, został uznany za winnego w sprawie prowadzonego przez niego i pięciu innych działaczy prodemokratycznych funduszu pomocy uczestnikom antyrządowych protestów.

Podczas debaty Piotr Bernardyn, polski dziennikarz i autor książek, przypomniał, że kard. Zen jest wielkim przyjacielem Polski, a wzorem postawy kapłana wobec komunizmu jest dla niego postać kard. Stefana Wyszyńskiego. Krytyczna postawa kard. Zena wobec komunistów w Chinach powoduje, że jest on, jak to określił Bernardyn, „lekko skonfliktowany z Watykanem”. Kardynał Zen wyrażał głos sprzeciwu wobec tajnej umowy, jaką papież Franciszek podpisał z Pekinem w 2018 r. Pod koniec października br. porozumienie to zostało odnowione mimo sygnałów, że przyczyniło się do „zabicia” Kościoła podziemnego w Chinach.

Długie ręce KPCh

Represje stosowane przez KPCh wychodzą też już poza Hongkong. Benedict Rogers w 2018 r. otrzymał zakaz wjazdu do Hongkongu, a w marcu br. otrzymał listy od policji i biura bezpieczeństwa, które stwierdzały, że Rogers i jego organizacja Hong Kong Watch są zagrożeniem dla bezpieczeństwa ChRL i łamią prawa Hongkongu, i to mimo że Hong Kong Watch nie działa ani nie jest zarejestrowany w byłej kolonii brytyjskiej. – Długie ręce KPCh próbują nas dosięgnąć – powiedział Rogers. Brytyjskiemu działaczowi na rzecz praw człowieka zagrożono w listach więzieniem i dlatego w czasie swoich podróży musi brać pod uwagę, czy dany kraj ma umowę ekstradycyjną z Chinami. Według Rogersa bardzo ważne w tej chwili jest wezwanie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, by państwa europejskie nie rozpatrywały chińskich żądań o ekstradycje.

Hong Kong Watch jest niewygodny dla Pekinu, bo m.in. informuje o łamaniu praw człowieka i ograniczaniu wolności w Hongkongu. Nie jest to zgodne z narracją o Chinach, jaką KPCh chce narzucić Zachodowi. Do kontroli przez Pekin tej narracji nawiązałam w swoim wystąpieniu podczas debaty. Podałam niedawny przykład próby chińskiej ingerencji w projekcję w Warszawie filmu o Jimmym Lai, więzionym w tej chwili w Hongkongu założycielu gazety „Apple Daily”. W trakcie promocji filmu na portalach społecznościowych jeden z chińskich kierowników oddziału firmy Huawei w Polsce zwrócił się na ­Facebooku do ambasadora Chin, aby wpisać na czarną listę organizatorów i osoby, które po projekcji miały wziąć udział w dyskusji o sytuacji w Hongkongu. Jest to jeden z wielu przykładów zastraszania i ograniczania wolności ze strony Chin w państwach zachodnich. 

Kierownik programu azjatyckiego w International Republican Institute Jack Herndon jako narzędzie narzucania swojej narracji przez Pekin wymienił chińskie aplikacje takie jak Tik Tok, gdzie eksponowane są informacje, pokazujące kierowane przez komunistów Chiny w pozytywnym świetle, a wszelkie negatywne doniesienia, np. te o obozach koncentracyjnych w Xinjiangu, są cenzurowane. 

Anouk Wear, doradca Hong Kong Watch, zwróciła uwagę, że Ustawa o bezpieczeństwie narodowym, narzucona Hongkongowi przez Pekin i zakładająca nawet karę dożywocia za niesprecyzowane czyny, takie jak np. działalność wywrotowa czy współpraca z siłami zagranicznymi, ma według Pekinu zastosowanie eksterytorialne. A więc na jej podstawie mogą być sądzeni np. hongkońscy dysydenci, którzy mieszkają w Europie, ale i każdy z nas krytykujący działalność KPCh lub piszący o łamaniu praw człowieka w Hongkongu i ChRL. Jest to kolejny dowód na to, jak Chiny próbują łamać nasz porządek, zastraszać i narzucać jedynie słuszną narrację. 

Głos z Tajwanu

Jako uczestniczka debaty starałam się ukazać, że także działania Chin wobec Tajwanu są zagrożeniem, które wykracza daleko poza wyspę. Słusznie postrzegamy inwazję Rosji na Ukrainę jako niebezpieczną dla porządku międzynarodowego, ale to samo można powiedzieć o działaniach Pekinu wokół Tajwanu, np. o ćwiczeniach Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, które odbyły się podczas podróży przewodniczącej Izby Reprezentantów Nancy Pelosi na Tajwan w sierpniu br. Również przymus ekonomiczny stosowany przez Pekin wobec państw pragnących rozwijać relacje z Tajwanem jest uderzeniem w międzynarodowy porządek. Chińska „ostra siła” (sharp power) ma przekonać Zachód, by nie traktować Tajwanu jako partnera ani jako członka społeczności międzynarodowej.

Tymczasem, gdy izolujemy Tajwan na życzenie KPCh (np. nie zgadzamy się na jego obecność w organizacjach międzynarodowych), może dochodzić do tragedii. Pokazała to pandemia. Tajwan już pod koniec 2019 r. ostrzegał Światową Organizację Zdrowia (WHO), że wirus, jaki pojawił się w Chinach, może przenosić się z człowieka na człowieka. WHO zignorowała to ostrzeżenie i przez długi czas powtarzała za KPCh, że „nie ma na to jednoznacznych dowodów”. Gdyby wtedy głos Tajwanu był słyszany na arenie międzynarodowej, jest całkiem prawdopodobne, że wiele ludzkich żyć zostałoby uratowanych i w tak dużym stopniu nie ucierpiałyby nasze gospodarki.

Mówienie prawdy o działalności komunistycznych Chin wobec Hongkongu, Tajwanu, a także Zachodu służy ochronie naszego porządku. Porządku, który KPCh chce zniszczyć i, jak zauważył Jack Herndon, zastąpić go swoim „socjalizmem z chińską charakterystyką”. Ambasador Australii w Polsce Lloyd Brodrick, który zabrał głos w dyskusji po wypowiedziach ekspertów i publicystów, mówił, że za krytyczną postawę wobec Pekinu Australię spotkały reperkusje gospodarcze. Według australijskiego dyplomaty wyrażanie obaw dotyczących łamania praw człowieka w Hongkongu czy sytuacji w Xinjiangu, gdzie wręcz dochodzi do ludobójstwa na Ujgurach, a także debaty, takie jak ta zorganizowana przez europoseł Fotygę, to działania na rzecz obrony naszych wartości. – Współdzielimy te wartości i dlatego musimy działać razem – stwierdził Brodrick.

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

 

Hanna Shen
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo