Szynkowski vel Sęk o negocjacjach ws. KPO: Granic konstytucji i traktatów nie przekroczymy

- Komisja Europejska to instytucja, która od 30 lat ma tendencję do tego, by rozpychać się poza ramy traktatowe. Ta tendencja zderza się z naszym jasnym i pryncypialnym stanowiskiem, że zamierzamy poruszać się [w negocjacjach] w granicach określonych polską konstytucją i w ramach traktatów międzynarodowych, a więc - w porządku ustrojowym, którego przekroczyć nie możemy. Nie możemy godzić się na "sugestie" wbrew ramom traktatowym - tak o negocjacjach ws. KPO mówił w TV Republika minister ds. Unii Europejskiej, Szymon Szynkowski vel Sęk.

Minister ds. Unii Europejskiej, Szymon Szynkowski vel Sęk, od kilku tygodni prowadzi w Brukseli rozmowy z przedstawicielami Komisji Europejskiej dotyczące odblokowania dla Polski środków z Krajowego Planu Odbudowy.

W rozmowie z TV Republika, minister podkreślił, że "są to bardzo trudne rozmowy", ale obejmując tekę ministra, nie oczekiwał, że te rozmowy "będą przebiegały szybko i będą łatwe".

- Komisja Europejska to instytucja, która od 30 lat ma tendencję do tego, by rozpychać się poza ramy traktatowe, wyinterpretowywać sobie dodatkowe kompetencje. KE - zgodnie z traktatami - ma być traktatów strażniczką, ale przypisuje sobie inne role. Ta tendencja zderza się z naszym jasnym i pryncypialnym stanowiskiem, że zamierzamy poruszać się [w negocjacjach] w granicach określonych polską konstytucją i w ramach traktatów międzynarodowych, a więc - w porządku ustrojowym, którego przekroczyć nie możemy. Nie możemy godzić się na "sugestie" wbrew ramom traktatowym, których ustalenie zajęło nam wiele czasu

- mówił Szynkowski vel Sęk.

Podkreślił, że dużym wyzwaniem jest kryzys zaufania w relacjach między Warszawą na Brukselą. 

- Stworzenie płaszczyny porozumienia w warunkach obniżonego zaufania jest szczególnie trudne. Rozmowy [z KE] pewnie jeszcze trochę potrwają, ale są one potrzebne, bo dzisiaj stoimy w obliczu bezprecedensowych wyzwań geopolitycznych i ekonomicznych

- mówił minister, wskazując na wojnę na Ukrainie oraz kryzys energetyczny w Europie, od którego "Polska nie jest wolna".

- W takiej szczególnej sytuacji liczy się każdy grosz. A tu nie grosz, czy nawet kilka groszy, a mamy do czynienia z istotnymi środkami z KPO, które łączymy z koniecznością wzmocnienia bezpieczeństwa. W tym roku wydamy na zbrojenia 57 mld złotych, w 2023 - 100 mld złotych (...). Musimy wydawać te pieniądze, bo musimy wzmacniać swoje bezpieczeństwo. Musimy mieć je nie tylko na zbrojenia, ale także na politykę społeczną oraz na inwestycje, by gospodarka nie uległa schłodzeniu

- tłumaczył Szymon Szynkowski vel Sęk.

Minister zaznaczył, że w obecnej sytuacji mimo że "przeciwnik gra nie fair", "nie ma się co obrażać, bo rolą odpowiedzialnego polityka jest walczyć do końca i nie oddawać sprawy walkowerem".

- Idziemy po swoje i jestem przekonany, że te pieniądze otrzymamy - zadeklarował gość TV Republika.

Pytany o możliwość wetowania niektórych rozwiązań unijnych jako strategię negocjacyjną, Szynkowski vel Sęk wskazał, że "nie unikamy korzystania z weta, kiedy jest to możliwe". Podkreślił, że obecnie teoretycznie taka możliwość jest jedna, dotycząca pomocy makrofinansowej dla Ukrainy w wysokości 18 mld euro w 2023 r. - To ważna decyzja, którą nie możemy grać, bo pomoc Ukrainie leży w naszym głęboko rozumianym interesie - dodał.

- Inne sprawy są kwestiami teoretycznymi. Nie ma innych propozycji na stole. Gdyby propozycje takie były na stole, wówczas rozważalibyśmy prawo weta. Jest podatek od korporacji, który ma być rozpatrywany w grudniu, on nie dotyczy zasobów własnych. Nawet gdyby ta decyzja nie została podjęta, a wielkie korporacje w Polsce nie zostałyby tym podatkiem objęte - musimy się zastanowić, czy chcemy, żeby duże korporacje zagraniczne w Polsce nie były opodatkowane. Zakładamy, że ze względów politycznych stosujemy weto.  (...) Decyzja zapada w ramach wzmocnionej współpracy, bo mówi się, że jeśli cześć państw zastosuje weto, to inne państwa w mniejszym gronie podejmą to zobowiązanie. Wówczas zapis tego aktu prawnego jest taki, że te korporacje, które będą uzyskiwać przewagę konkurencyjną np. w Polsce, która tego podatku nie stosuje, będą odprowadzały te pieniądze, wyrównując tę przewagę, innym państwom. Te pieniądze trafią nie do naszego budżetu, ale do budżetu państw, które takie rozwiązanie przyjmą. Pokazuję, jak niejednoznaczne z punktu widzenia naszego interesu jest szafowanie możliwością weta. Trzeba twardo stosować weto tam, gdzie leży to w naszym interesie

- tłumaczył minister.

Szymon Szynkowski vel Sęk podkreślił, że proces negocjacyjny dot. KPO "ma swoją wrażliwość i dynamikę".

- Deklarowałem, że jestem gotowy być na miejscu i pracować tak długo, aż nie dojdziemy do kompromisu. Ta dynamika ze strony UE nie jest tak duża, jak z naszej strony. Kolejna wizyta w czwartek. Mam nadzieję, że będziemy szli w tej sprawie powoli do przodu. Mam nadzieję, że do kilku kwestii nie będziemy już wracać, ale jeszcze szereg kwestii do wyjaśnienia przed nami. Trudno na dziś stwierdzić, kiedy będzie finał tych rozmów - powiedział minister ds. UE w TV Republika.

Niemcy zakładają lewar na KE

Odpowiadając na pytanie o negocjacje dotyczące limitu cen gazu, Szynkowski vel Sęk ocenił, że "sukcesem Polski jest, że w konkluzjach Rady Europejskiej polski premier zgromadził koalicję państw, które wsparły wprowadzenie, by KE zaproponowała projekt pułapu na ceny gazu, żeby na gazie nie zarabiali spekulanci, a rynek nie był rozchwiany skokami cen".

- Ta idea miała być przełożona na konkretną propozycję KE. Ta propozycja Komisji w pewnych bólach się urodziła, ale jej szczegóły nie są satysfakcjonujące, a pułap nie jest realistyczny. Gdyby dziś takie rozwiązanie przyjąć, można powiedzieć, że ten mechanizm nie miałby nigdy zastosowania. (...) Jak sądzę, pod wpływem Niemiec, które są sceptyczne do wprowadzenia pułapu cenowego, bo mają duże zasoby i gospodarka jest w stanie sfinansować nawet wysokie ceny gazu i dla nich większym zmartwieniem jest niedobór gazu. Niemcy z powodu błędnej polityki wschodniej mniej martwią się o ceny gazu, niż to, czy tego gazu nie zabraknie i są w stanie zapłacić dużo. Dlaczego jednak chcą zmusić innych, by dużo za gaz płacili? To nie jest postępowanie fair i nie ma nic wspólnego z solidarnością i będziemy zabiegać, by ten pułap cenowy być niższy

- zadeklarował minister.

Podkreślił, że Polska jest w koalicji 15-19 państw. - Liczę, że przeforsujemy rozwiązanie, które będą nie pozorowanym działaniem, które są flagowym produktem Niemiec. (...). Nasi zachodni sąsiedzi chcą zastosować lewar na KE, by przyjęła coś, co będzie działaniem pozorowanym. My mówimy "nie", potrzebne jest działanie rzeczywiste i będziemy na to naciskać - dodał.

Weto nie jest wykluczone

Na sugestię, że "pozorowanym działaniem" jest wsparcie UE na pomoc ukraińskim uchodźcom w Polsce.

- To w najlepszym wypadku kilka procent tego, co już wydaliśmy. Mówiłem o tym na Radzie ds. Ogólnych. To rozczarowujące, że w czasie kryzysowym, instytucje UE nie potrafiły - mimo zapewnień o solidarności - zastosować w sposób sprawny i większej skali mechanizmu wspierającego państwo frontowe, które ze swojego zadania wywiązało się koncertowo. Z tego wyciągamy wnioski, ponieważ wiemy, że ten konflikt nie zmierza niestety ku końcowi. Będziemy o to [dodatkowe wsparcie] zabiegać na forach europejskich w sposób zdecydowany, wykorzystując mechanizmy naciskowe, nawet te mocne

- powiedział Szymon Szynkowski vel Sęk.

Minister nie wykluczył, że Polska będzie wetować kwestię rozszerzenia ETS. - To jedna z rzeczy, która gdy się pojawi, będzie przez nas kwestionowana - dodał.

 

 



Źródło: TV Republika

 

md
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo