Ofiary upadającego imperium

Rosjanie mordowali przez cały czas trwania swojego imperium. Kiedy chyliło się ku upadkowi – mordowali dalej.

Zanim jeszcze pojawiły się oficjalne komunikaty dotyczące pochodzenia rakiety, która eksplodowała we wsi Przewodów, amerykańska agencja analityczna Stratfor opublikowała tekst, w którym rozważała różne możliwości przebiegu i przyczyn tego zdarzenia. W konkluzji analitycy napisali, że nawet jeśli ostatecznie rakieta uznana zostanie za pocisk pochodzący z ukraińskiego systemu przeciwlotniczego, to i tak długofalowym efektem jej uderzenia będzie wzmocnienie intensywności dostarczania nowoczesnej broni przeciwlotniczej na Ukrainę. 

Śmierć polskich cywilów, będąca pierwszym po zakończeniu II wojny światowej przypadkiem utraty życia przez obywateli polskich na terenie państwa polskiego w wyniku działań wojennych, ma znaczenie nie tylko symboliczne. Uzmysławia, że wojna trwająca u naszych granic jest i w każdej chwili może w jeszcze większym stopniu stać się naszą wojną.

Niezależnie od tego, jak przebiegał ten incydent i w jakim stopniu zaangażowana była w niego Rosja, sprawa jest jasna. Rakiety latają w okolicach naszych granic wyłącznie dlatego, że Federacja Rosyjska postanowiła zaatakować swojego sąsiada i eskalować trwającą od 2014 roku wojnę, która z kolei wywołana została trwającym od „pomarańczowej rewolucji” procesem odrywania się Ukrainy od postsowieckiego imperium. Ofiary w tej wojnie giną na Ukrainie od lat, ale od lat tracą w niej życie również obywatele innych państw. W tym samym tygodniu, w którym zginęło dwóch Polaków, w Holandii zakończył się proces w sprawie zamordowania prawie 300 osób, które miały nieszczęście znajdować się na pokładzie samolotu MH17 na trasie z Holandii do Malezji. Samolot przelatywał nad terytorium, na którym Federacja Rosyjska prowadzi do dzisiaj brutalną wojnę. Ofiarami tego barbarzyńskiego aktu byli obywatele Malezji, Holandii, Australii, Indonezji, Wielkiej Brytanii, Belgii, Niemiec, Filipin, Kanady i Nowej Zelandii. Już wówczas było jasne, że wojna, którą rozpętała Rosja, przynosić będzie ofiary poza granicami, w których jest prowadzona. Pasażerowie lotu MH17 i pracujący w Przewodach mężczyźni to niejedyne takie ofiary. W 2014 roku w Czechach eksplodował magazyn amunicji. Po latach dowiedzieliśmy się, że nie był to przypadek. Że była to akcja zrealizowana przez wojskowy wywiad Federacji Rosyjskiej GRU (to ta sama instytucja, z której wywodzi się skazany zaocznie na dożywocie w Holandii w sprawie MH17 Igor Girkin). W Vrbeticach również zginęły 2 osoby, pracownicy magazynu, który Federacja Rosyjska wysadziła w powietrze, aby składowana tam broń nie trafiła na Ukrainę. 

Jednak sama wojna na Ukrainie jest przecież tylko wycinkiem większej całości. Mniej więcej w tym samym czasie wojskowy wywiad Rosji zamordował w centrum Berlina rywala Ramzana Kadyrowa – Zelichmana Changoszwilego. To zabójstwo było częścią trwającej od lat wojny. Wojny, którą półoficjalnie państwo rządzone przez Putina prowadzi od lat.

W 2007 roku w Monachium powiedział o tym wprost prezydent tego państwa. Wojna ze światem Zachodu, wojna o odwrócenie skutków Zimnej Wojny. Wojna o przywrócenie Imperium Zła, więzienia narodów, jakim był Związek Radziecki. To wojna, która odbywa się na całym świecie i trwała na długo, zanim Putin te słowa wypowiedział. Rosyjscy mordercy wysyłani są w najodleglejsze zakątki globu, żeby ją prowadzić. Rosjanie wysłali swoich zabójców do Kataru, żeby tam zlikwidować w eksplozji przywódcę Czeczenów Zelichmana Jandarbijewa. Zabójcy zostali schwytani, a kiedy to się stało, Rosja wzięła jako zakładników przelatujących przez Rosję katarskich sportowców (dzisiaj w tym samym charakterze w rosyjskiej kolonii karnej przetrzymywana jest amerykańska koszykarka). 

Rosjanie mordowali przez cały czas trwania swojego imperium. Kiedy chyliło się ku upadkowi – mordowali dalej. Zabijali Litwinów przy wieży telewizyjnej, kiedy ci ogłaszali swoją niepodległość. Mordowali w Groznym bombardując miasto, gwałcąc kobiety i dzieci, dziesiątkowali Gruzinów, Syryjczyków, wysadzali w powietrze swoich przeciwników politycznych, jak w Smoleńsku w 2010 roku. Wszystko w imię jednej chorej idei. Powrotu do panowania nad narodami, które trafiły w ich zbrodnicze łapska wraz z końcem II wojny światowej. 

W tej wojnie giną ludzie z całego świata. I choćby dlatego cywilizowany świat winien zakończyć funkcjonowanie tego państwa w jego dotychczasowej formie. Tak jak zakończył funkcjonowanie niemieckiej III Rzeszy po 1945 roku.

 



Źródło: Gazeta Polska

 

Michał Rachoń
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo