Tożsamość platformiarzy

„Współdzielenie niektórych aspektów suwerenności” – to od lat jeden z głównych punktów programu POstkomuny, choć dawno tak otwarcie jak teraz Radosław Sikorski nikt tego nie powiedział. Szefowi MSZ w rządzie Tuska udaje się niekiedy wyrazić wprost, co jego lider usiłuje maskować. Tak jak wtedy, gdy jako polski minister oddawał hołd Niemcom i prosił o przewodzenie Europie, czy gdy w 2014 r. mówił Ukraińcom, że mają poddać się Rosji, bo inaczej będą martwi.

Realizacja programu kondominium niemiecko-rosyjskiego nad Wisłą za rządów PO–PSL postępowała w zasadzie bez przeszkód – mieliśmy i w deklaracjach, i w praktyce tego przykłady. Dziś POstkomuna unika dyskusji o suwerenności i podmiotowości polskiego państwa – to „współdzielenie suwerenności” dobrze jednak oddaje, co oni naprawdę myślą. Słaba Polska, podległa silniejszym – to ich pomysł na państwo nad Wisłą. Dziś ich działacze dopowiadają niekiedy: jeśli mamy do wyboru Moskwa czy Berlin, wybieramy Berlin. Formacja, która czepia się klamki silniejszych, której politycy dla własnej pozycji są w stanie działać przeciw suwerenności kraju, pojawia się regularnie od trzech wieków w polskiej historii. Dziedzictwo targowicy – oto tożsamość POstkomuny.

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

 

Joanna Lichocka
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo