Najgorsza obawa: rozbroją Polskę

„Te himarsy moim zdaniem doprowadzą do nieszczęścia. No co to znaczy, że chcemy kupić 500?!” – złościł się Janusz Zemke z Lewicy w czasie wrześniowej konferencji zorganizowanej pod patronatem byłych prezydentów Komorowskiego i Kwaśniewskiego. Gen. Mirosław Różański, ekspert Polski 2050, zapowiedział „krok, który będzie wymagał pewnej odwagi”, czyli zerwanie niektórych umów międzynarodowych na zakup uzbrojenia.

Ostatnio „Politico” napisało, że Polska „ma prawdopodobnie najlepszą armię w Europie”. To niestety jeszcze nieprawda. Ale stwierdzenia, że wzięła się „do budowania silnej armii i jest na dobrej drodze, by stać się militarnym mocarstwem w Europie” oraz dąży „do posiadania znacznie większej armii, z celem 300 tys. żołnierzy do 2035 r., w porównaniu z obecnymi 170 tys. w Niemczech”, są już prawdziwe. Warunek realizacji tych programów jest jeden: w Polsce nie może dojść do władzy układ niemiecko-rosyjski. Czyli siły, które przez większość III RP utrzymywały w armii odziedziczone po PRL standardy sowiecko-putinowskie, zarówno jeśli chodzi o uzbrojenie, kształtowanie żołnierskich postaw, jak i złodziejstwo czy alkoholizm, co pokazywały filmy takie jak „Kroll” czy „Samowolka”. 

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

 

Piotr Lisiewicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo