W Waszyngtonie chcą kontroli wsparcia dla Ukrainy. "Na razie nie ma powodu do obaw"

Wzmożone wsparcie wojskowe dla Ukrainy wymaga uszczelnienia systemu kontroli - tego zdania jest większość polityków i ekspertów w Waszyngtonie. Inicjatywa zyskała zwolenników po ogłoszeniu ostatnio przez prezydenta USA Joe Bidena dodatkowego wsparcia w kwocie 37 mld dolarów.

pixabay.com

"Ośmieleni sukcesem w wyborach śródokresowych Republikanie Izby Reprezentantów, którzy będą mieli niewielką większość w następnym Kongresie, ostrzegli administrację Bidena, by spodziewała się znacznie surowszego nadzoru nad rozległą pomocą wojskową, jakiej udzieliła Ukrainie"

- informuje Washington Post. W tekście Karouna Demirjiana podkreśla, że rozliczanie może jednak się rozpocząć jeszcze przed przejęciem władzy przez Republikanów. O większą kontrolę wykorzystywania wsparcia, które już zbliża się do kwoty 20 mld dolarów, skłania się większość ugrupowań w Waszyngtonie oraz Pentagon.

Zwolennicy pomysłu zaznaczają, że na razie nie ma powodów do obaw, a strona ukraińska "chętnie składa raporty, o tym jak wykorzystano amerykańską pomoc wojskową". Skrupulatność Ukraińców, zdaniem urzędników, wynika z tego, iż Kijów nie chce stracić możliwości kolejnych dostaw. 

Cała inicjatywa jest argumentowana uspokajaniem obywateli Stanów Zjednoczonych, że wsparcie nie trafia np. na czarny rynek, choć eksperci podkreślają, że obecnie nie ma ku temu podstaw.

"Na początku listopada amerykańscy obserwatorzy przeprowadzili tylko dwie osobiste inspekcje od rozpoczęcia wojny w lutym – co stanowi około 10 procent z 22 000 dostarczonej przez USA broni, w tym pocisków ziemia-powietrze Stinger i pocisków przeciwpancernych Javelin , które wymagają wzmożonego nadzóru"

- przypomina WP.

 



Źródło: Washington Post, niezalezna.pl

 

Mateusz Święcicki
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo