Dziś studenci uczelni wyższych rozpoczęli nowy rok akademicki. Z najnowszych prognoz wynika, że wiele placówek odczuje niż demograficzny, a w kolejnych latach liczba studentów będzie nadal spadać. Poważne zastrzeżenia budzi takę poziom kształcenia. Najnowsze badania wykazują, że dla większości Polaków dyplom wyższej uczelni traci na wartości właśnie dlatego, że kształcenie jest masowe. Na różnicę standardów na uczelniach Polskich i zagranicznych w rozmowie z portalem niezalezna.pl wskazuje prof. Zdzisław Krasnodębski.

Liczba studentów z roku na rok maleje. W tym roku z rejestru wykreślonych zostało 6 uczelni niepublicznych, a do resortu nauki wpłynęły wnioski o likwidację kolejnych pięciu. Łącznie trwa postępowanie likwidacyjne wobec 25 uczelni niepublicznych na 328 istniejących. Uczelni państwowych działa natomiast w Polsce 133.

Nowe prawo przyjmujące Krajowe Ramy Kwalifikacji wymusza na uczelniach nieustanną pracę nad swoimi programami studiów. We wspólnym systemie Unii Europejskiej, ustalone są jedyne główne wytyczne, dotyczące umiejętności i wiedzy wymaganej do ukończenia poszczególnych etapów nauki. To, w jaki sposób kwalifikacje te zostaną osiągnięte zależy już jednak od samej uczelni, która tworzy program kształcenia na danym kierunku. Tylko w 2012 roku Polska Komisja Akredytacyjna rozpatrzyła 202 wnioski o nadanie uprawnień do kształcenia. Niemal połowę (46 proc.) zaopiniowała negatywnie.

Na spore rozbieżności w standardach szkolnictwa wyższego pomiędzy uczelniami w Polsce i za granicą zwraca uwagę w rozmowie z portalem niezalezna.pl prof. Zdzisław Krasnodębski. Różnice w podejściu do pracy naukowej i badań prowadzonych przez zatrudnionych na uczelniach profesorów dobitnie pokazała sytuacja związana z listem rektorów Politechniki Warszawskiej i Akademii Górniczo-Hutniczej, którzy stanowczo odcięli się od swoich naukowców, którzy prowadząc badania wspierają zespół parlamentarny dążący do wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej.

- W innych krajach jest tak, że profesorowie, nawet ci najgorsi, mają prawo swobodnie wykładać. Tak właśnie zdefiniowane jest ich stanowisko, w oparciu o wolność wykładania. Nikt, poza przypadkami popełnienia przez naukowca przestępstwa, nie ingeruje w to. Inną zasadą jest wolność prasy i zgromadzeń, które są oczywiście odpowiednio regulowane. Należy jednak podkreślić, że takie rzeczy, jak wspomniana sytuacja się po prostu nie zdarzają – tłumaczy prof. Krasnodębski.
 
Profesor Krasnodębski podkreśla, że podejście wielu uczelni w Polsce różni się diametralnie od standardów zachodnich.

- To jest zachowanie nie według standardów zachodnich. Jak wiemy Uniwersytet w Akron zachował się inaczej. Profesorowie mają oczywiście pewne funkcje, które sprawują w ramach Uniwersytetu, ale jak mówiłem są autonomiczni w swoich badaniach. Co prawda zdarzyło mi się tutaj w Polsce, że na jednym z uniwersytetów, w których pracowałem, rektor w prywatnej rozmowie zwracał mi uwagę na moją publicystykę. W Niemczech mi się to nigdy nie zdarzyło i to jest jakby poza wyobrażeniem. To świadczyłoby tylko o tym rektorze i co więcej to mogłoby pociągnąć wobec niego jakieś konsekwencje karne – tłumaczy prof. Krasnodębski.