"Kilka dni, które wstrząsnęły polską giełdą". TVN 24 atakuje wicepremiera Sasina. A co mówią liczby?

- Jedno zdanie rzucone przez ministra i miliardy złotych stracone przez akcjonariuszy warszawskiej giełdy - także przyszłych emerytów - grzmi TVN 24 w reportażu poświęconym Jackowi Sasinowi i jego rzekomym "działaniu, na którym ktoś zarobił". Tymczasem, analizując notowania giełdowe, można zauważyć, że zarzuty jakoby informacje o pracach nad daniną wywołały krach w notowaniach spółek obecnych na Giełdzie Papierów Wartościowych - nie mają podstaw. 

Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

24 września, w sobotę, minister aktywów państwowych, wicepremier Jacek Sasin zapowiedział wniesienie projektu opodatkowania nadzwyczajnych zysków spółek Skarbu Państwa i firm prywatnych pod obrady rządu. Zdaniem części mediów i polityków, decyzja miała "zatrząść" warszawską giełdą. Dziś temat ten podjęto w programie "Czarno na białym" na antenie TVN24, przekonując, że "miliardy zniknęły z giełdy w kilka godzin po zapowiedzi Jacka Sasina wprowadzenia nowego podatku dla największych przedsiębiorstw".

Jak mogliśmy usłyszeć na antenie tej stacji, "jedno zdanie Jacka Sasina wywołało trzęsienie ziemi na warszawskiej giełdzie".

- To był ostatni weekend września i komunikat ministra w media społecznościowych - że będzie nowy 50 proc. podatek od nadzwyczajnych zysków i że obejmie on największe polskie firmy, a więc także te notowane na giełdzie. Dwa dni później, w poniedziałek, kiedy giełda ruszyła, kursy runęły

- wykazywał prowadzący program.

Jak dodał, pierwszego dnia utrata wartości notowanych spółek sięgnęła kilkunastu miliardów złotych, a kolejne godziny przyniosły kolejne straty.

- Według niektórych wyliczeń, sięgnęły one dziesiątków miliardów. Ostatecznie giełdowy wykres zatrzymał się na poziomie najniższym od 13 lat. Co ciekawe: kilka dni później, na początku października, z pomysłu podatku zrezygnowano

- pytano na antenie TVN 24.

Tymczasem, analizując notowania giełdowe, można zauważyć, że zarzuty jakoby informacje o pracach nad daniną wywołały krach w notowaniach spółek obecnych na Giełdzie Papierów Wartościowych - nie mają podstaw. 26 września 2022 r. notowania indeksu WIG 20 spadły o 1,69 proc. Nie jest to nic nadzwyczajnego, zwracając uwagę na to, że takich lub głębszych spadków od początku 2019 r. było blisko 100, a tylko we wrześniu 2022 - pięć.

Spadki 26 września 2022 notowały również indeksy zagraniczne, np. amerykański S&P 500 (-1,03 proc.). Trudno jakkolwiek ten spadek powiązać z zapowiedzią wprowadzenia podatku od nadmiarowych zysków.

Jeszcze większe spadki odnotowano w piątek, 23 września, przed zapowiedzią o możliwości wprowadzenia daniny. Wspomniany już S&P 500 spadł o 2,5 proc, a WIG20 aż o 3,98 proc. 

Do tego właśnie, bardzo słabego, piątkowego, a nie poniedziałkowego, wyniku z warszawskiej giełdy odnoszą się zarzuty formułowane m.in. przez polityków opozycji, o "wyparowaniu z giełdy 47 mld złotych".


Wojna na Ukrainie spowodowała kryzys energetyczny w całej Europie, a rosnące ceny paliw oraz energii elektrycznej przyniosły wielu spółkom-sprzedawcom wysokie zyski. Instytucje europejskie, dostrzegając to zjawisko, zaproponowało możliwość wprowadzenia podatku od nadmiarowych zysków ze sprzedaży paliw.

24 września, w sobotę, minister aktywów państwowych, wicepremier Jacek Sasin zapowiedział wniesienie projektu opodatkowania nadzwyczajnych zysków spółek Skarbu Państwa i firm prywatnych pod obrady rządu. Oszacował, że „bardzo wysoki” podatek pozwoli na wpływy do budżetu państwa przekraczające 13 mld złotych. O konieczności ograniczenia zysków dużych firm wypowiadali się także prezes PiS, Jarosław Kaczyński, oraz premier Mateusz Morawiecki.

- Będzie podatek, a pieniądze z tego podatku pokryją koszt zamrożenia ceny energii i dla indywidualnych odbiorców - gospodarstw domowych, polskich rodzin, i również (...) dla instytucji wrażliwych i samorządów - powiedział nazajutrz Jacek Sasin.

26 września, Artur Soboń, wiceminister finansów, zapowiedział, że zakres daniny, jaką miałby być podatek od zysków nadmiarowych, będzie ustalany. W tamtym tygodniu minister rozwoju, Waldemar Buda, wskazywał, że nie ma jeszcze przygotowanej żadnej ustawy, a jest propozycja i tocząca się nad nią dyskusja.

To Komisja Europejska przygotowuje rozwiązania dotyczące nadmiarowych zysków. My będziemy działać w tej sprawie uzupełniająco - powiedział Buda 28 września w Radiu Zet.

1 października Jacek Sasin zapowiedział, że szczegóły projektu będą znane „w ciągu dwóch tygodni”. - Wtedy będziemy rozmawiać o szczegółach, dziś mówimy tylko o pewnej idei – powiedział dziennikarzom.

Rząd po intensywnych pracach nad ewentualnym projektem, wycofał się z jego wprowadzenia. 13 października, wicepremier Sasin, odpowiadając na medialne doniesienia, potwierdził rezygnację z podatku od nadmiarowych zysków, wskazując, że „problem został rozwiązany”.

- Nie chcemy absolutnie nakładania jakichkolwiek dodatkowych danin na przedsiębiorców. Zwracamy uwagę tylko na to i apelujemy do przedsiębiorców, żeby nie korzystać z tej trudnej sytuacji, która dzisiaj jest, w sposób nieuprawniony... Czyli nie podnosić nadmiernie kosztów, nie maksymalizować swoich zysków, używając jako wytrycha inflacji. W tej chwili wydaje nam się, że ten problem został rozwiązany. Jeśli okazałoby się, że w dalszym ciągu tego typu nadmiarowe marże występują, to oczywiście wtedy będziemy odpowiednie projekty prezentować

- mówił wówczas w Otwocku Sasin.
 

 

 



Źródło: niezalezna.pl

Magdalena Żuraw
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo