Na co stać emira

Półwysep katarski, mający zaledwie 190 km długości i 90 km szerokości, jest gospodarzem największej sportowej imprezy globu – mistrzostw świata w piłce nożnej. Nim zabrzmiał gwizdek sędziego w meczu inaugurującym mundial, turniej w Katarze już stał się najbardziej kontrowersyjnymi zawodami w historii sportu. A tych wraz z trwaniem mistrzostw będzie tylko przybywać.

Przede wszystkim nie do przeskoczenia, szczególnie dla zachodnich kibiców, będzie mentalność panująca w tym małym, leżącym nad Zatoką Perską emiracie. W Katarze bowiem nie ma demokracji, wola ludu nic nie znaczy, bogactwo tego emiratu wyklucza też jakiekolwiek ustępstwa na rzecz zwyczajów kibiców. Emirat Kataru nie musi na nich zarabiać – 85 proc. dochodów tego bajecznie bogatego kraju to gaz, eksportowany głównie na rynki azjatyckie, ale też do Polski.

Kraj gazem stoi i o kontrakty dba

Po wybuchu wojny na Ukrainie do stolicy Kataru, Ad-Dauhy, zaczęli przyjeżdżać przywódcy krajów europejskich, jednak wyjeżdżali z niczym. Emir Kataru Tamim ibn Hamad al-Sani słuchał uprzejmie próśb Joego Bidena, Borisa Johsona, Emmanuela Macrona czy Olafa Scholza, ale rozkładał ręce w geście bezradności z powodu kontraktów, które wiążą emirat na ten rok, a czasem i na kilka lat do przodu. Takie stanowisko władz Kataru gwarantuje jego kontrahentom (w tym Polsce), że dostawy LNG będą bez zakłóceń wyruszać z portu Ras Liffan w Katarze.

Katar jest stabilnym partnerem, co niejako potwierdziła wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w tym kraju w styczniu tego roku. Polska jako jedyny znaczący kraj UE szukał surowców w Zatoce Perskiej, kiedy to polityka Berlina skazywała Stary Kontynent na zależność od Rosji. A takie rzeczy pamięta się na Bliskim Wschodzie.

Ropa i walory komunikacyjne

Kolejnym źródłem dochodu kraju, który ma zaledwie ok. 3 mln ludzi, z czego jedynie 15 proc. to obywatele Kataru, jest ropa naftowa, którą w coraz mniejszym stopniu władze państwa postrzegają jako źródło poważnych pieniędzy. Katar wydobywa ok. 2 mln baryłek dziennie, czyli niewiele mniej niż sąsiedni Iran czy Kuwejt, jednak rodzina panująca o wiele większe nadzieje niż z ropą wiąże z portami – morskim i lotniczym. Lot z Ad-Dauhy w dowolne miejsce na świecie trwa maksymalnie osiem godzin. Z tego powodu, podobnie jak sąsiedni Dubaj, Katar jest hubem tranzytowym połączeń pomiędzy Amerykami i Europą a Azją i Australią.
Realia Kataru są odmienne od tego, do czego przywykli szczególnie zachodni turyści zaznajomieni z takimi destynacjami turystycznymi, jak: Maroko, Tunezja, Egipt czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. W tych muzułmańskich i arabskich krajach utworzono na potrzeby turystów pewnego rodzaju „enklawy fikcyjnej rzeczywistości”. Realne życie w tych krajach mocno kontrastuje z wydzielonymi dla turystów kurortami, dyskotekami i alkoholem, gdzie nie ma nadzoru islamskiej obyczajowości.

Katar z powodu swojego bogactwa nie potrzebuje pieniędzy turystów i tym samym nie musi ulegać zewnętrznym zwyczajom. Co więcej, naftowe kraje Zatoki Perskiej dysponujące petrodolarami załatwiają wszelkie problemy za pośrednictwem książeczki czekowej, a nie ustępstw. Nawet pierwotne zapewnienia organizatorów o tym, że wokół stadionów będzie sprzedaż piwa, okazały się fikcją, albowiem na dwa dni przed rozpoczęciem mistrzostw władze zakazały sprzedaży alkoholu, nie bacząc ani na umowy sponsorskie (zapłaci się odszkodowanie), ani na zawód kibiców.

Od poławiaczy pereł do gazowych szejków

Katar przez tysiąclecia znajdował się na marginesie marginesu dziejów. Dopiero w XIX w. zaczęły się procesy uruchomione przez charyzmatycznych przywódców rodów ibn Saud, ibn Chalifa czy ibn Tamim, które doprowadziły w XX w. do powstania Królestwa Arabii Saudyjskiej (KAS), Królestwa Bahrajnu oraz Emiratu Kataru. Konflikty rodziny ibn Tamim „zarządzającej” obszarem dzisiejszego Kataru z sąsiadami, przede wszystkim rodzinami Ibn Saud i ibn Chalifa, w II połowie XIX w. zaczęły mieć wymiar międzynarodowy.

Wówczas Katar zaczął być kontrolowany przez Turków, którzy zwalczali rodzinę ibn Saud. W 1916 r. Turków w Katarze zastąpili Anglicy, którzy do 1971 r. sprawowali pieczę również nad sąsiednim Bahrajnem oraz Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Do 1939 r. Katar utrzymywał się głównie z portu i połowu pereł. Anglicy znaleźli i zaczęli wydobywać ropę naftową w Durhan, a ludność Kataru wzrosła z 25 tys. w 1950 r. do prawie 3 mln w 2022 r., z tym że 85 proc. mieszkańców emiratu jest jedynie rezydentami, siłą roboczą lub kontraktowymi fachowcami.

W 1971 r. Katar ostatecznie nie stał się częścią Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a na początku lat 90. Allah pobłogosławił jeszcze raz ten emirat, dając mu uznawane za drugie lub trzecie na świecie pod względem bogactwa złoża gazu ziemnego, tzw. Pole Północne, które dzieli z Iranem. Odnalezienie, wydobywanie i wreszcie globalna koniunktura na gaz uczyniły z Kataru to, czym jest obecnie – jedno z najbogatszych państw świata, najbardziej wpływowy kraj Zatoki oraz zmorę dla Arabii Saudyjskiej.

Polityka regionalna

Bogactwo Kataru niejako determinuje to, jaką politykę prowadzi emir Al-Sani, która w regionie uchodzi za „wielce kontrowersyjną”. Przede wszystkim Katar definiuje siebie poprzez sprzeciw wobec dominacji regionalnej Arabii Saudyjskiej, a także, w związku z koniecznością dzielenia złóż gazu z Iranem, kompromisową politykę względem Teheranu. Przy czym emirat od lat 90. gości u siebie jedną z największych amerykańskich baz wojskowych w regionie, jak również Ad-Dauha była jednym z głównych sponsorów opozycji wobec reżimu Baszszara al-Asada w Syrii. Skoro Dom Saudów zwalcza Bractwo Muzułmańskie, to Ad-Dauha ich wspiera. Skoro Recep Tayyip Erdoğan od 2017 r. był niemalże na wojennej ścieżce z saudyjskim następcą tronu Mohammadem bin Salmanem, to Katar zezwolił Turkom na założenie bazy wojskowej na swoim terytorium.

Katar opłaca też rachunki za Autonomię Palestyńską i Strefę Gazy i w opinii palestyńskiej ulicy jest ostatnim arabskim krajem naftowym, który nie zapomniał o sprawie palestyńskiej. To jednak nie znaczy, że Ad-Dauha ma złe relacje z Tel Awiwem. Przeciwnie, na przykład na odcinku syryjskim służby obu państw ze sobą współpracowały, a Katar stoi na stanowisku, że Baszszar al-Asad musi oddać władzę.

Do czerwonej gorączki wielu przywódców arabskich doprowadza telewizja Al-Dżazira, sponsorowana przez władze katarskie, która w arabskiej wersji językowej bynajmniej nie jest liberalna, postępowa, lewicowa jak angielska odpowiedniczka.

Te i inne realne i nierealne przewiny Kataru doprowadziły w latach 2017–2021 do blokady tego emiratu ze strony Egiptu, Bahrajnu, Arabii Saudyjskiej i ZEA. Jednak blokada okazała się fiaskiem. Katar jest za bogaty, aby ulegać nawet i bogatszym (KAS) sąsiadom. Niemniej Katar, chociaż „wywrotowy”, jest jednak inspiracją dla regionu. To Ad-Dauha w 2008 r. ogłosiła projekt Vision 2030, który zakładał rozbudowę infrastruktury, sektora bankowego oraz portów, a więc stworzenie państwa opartego o realną gospodarkę, a nie tylko o zyski z surowców. Pomysł ten przejęły Arabia Saudyjska, Kuwejt i Egipt. Sukces mundialu zachęci pozostałe kraje regionu do naśladownictwa. W mediach już pojawiają się doniesienia, że organizacji mistrzostw w 2030 r. chce się podjąć Arabia Saudyjska do spółki z Egiptem i Grecją.

Patrząc na tendencje w FIFA, wydaje się to prawdopodobne, ponieważ tylko Arabia Saudyjska jest w stanie zapłacić więcej niż… Katar.

 

 



Źródło:

#Gazeta Polska Codziennie

Paweł Rakowski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo