Opozycja zrobiła sobie bezpieczny kącik w Lubuskiem? Polak i spółka w marszałkowskiej administracji

"Tłuste koty" Lubuskiego. Cała rzesza polityków i działaczy opozycji w marszałkowskiej administracji i samorządowych spółkach. Nie brakuje też najbliższych marszałek Elżbiety Polak oraz innych ważnych polityków – czytamy na łamach najnowszej "Gazety Lubuskiej". "Okazuje się, że w województwie lubuskim posady bywają i często są rodzajem środka płatniczego w zamian za utrzymanie koalicji, która rządzi tym województwem. W interesie społecznym jest, aby społeczeństwo wiedziało, z kim ma do czynienia i według jakich kryteriów obsadzane są poszczególne stanowiska" - mówi w rozmowie z portalem Niezalezna.pl autor publikacji - red. Robert Bagiński.

Elżbieta Polak
Fot. Tomasz Hamrat/ Gazeta Polska

Artykuł znalazł się na kilku stronach papierowego wydania tego największego w woj. lubuskim dziennika oraz na jego stronie internetowej. Jego autor pisze, że po utracie władzy w kraju, samorząd województwa stał się cennym łupem dla polityków partii opozycyjnych w Lubuskiem.

"Taki obraz wyłania się również z przygotowanej przez GL listy pt. 'Lubuski układ zamknięty'. Są na niej byli posłowie, radni wojewódzcy i miejscy, działacze partyjni oraz niektórzy członkowie ich rodzin. Gołym okiem widać, że polityków rządzącej w regionie koalicji, żaden z dotychczasowych kryzysów nie dotyczy"

– czytamy w artykule.

Autor ocenił, że przez lata marszałkowska administracja puchła jak na drożdżach, a w Lubuskiem trwa bezpardonowe zawłaszczanie samorządu przez polityków, którzy tworzą regionalny układ zamknięty. Taki, do którego przepustkę można otrzymać tylko dzięki polityce.

"Po utracie władzy w kraju, samorząd województwa stał się cennym łupem dla polityków partii opozycyjnych w Lubuskiem. Dla Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Nowej Lewicy. Bez tych etatów w Urzędzie Marszałkowskim i podległych mu jednostkach, ciężko byłoby utrzymać stan liczebny w tych partiach"

– ocenia "GL".

"GL" wskazuje, że na stronach Urzędu Marszałkowskiego można przeczytać, że jego struktura składa się z 15 departamentów. Do tego należy doliczyć gabinet zarządu i sześć biur m.in. Spraw Zagranicznych, Lubuskiego Centrum Informacji, Projektów Własnych i Społeczeństwa Informacyjnego. Każda z tych komórek zarządzana jest przez dyrektora, a ci posiadają swoich zastępców. Razem z Sekretarzem i Skarbnikiem to 56 osób. W niektórych komórkach dyrektor zarządza 4-5 urzędnikami.

Kilka lat temu Portal Samorządowy wyliczył, że koszt utrzymania lubuskiego Urzędu Marszałkowskiego jest najwyższy spośród wszystkich 16 województw. Od tego czasu nic się nie zmieniło. Symbolem rozrostu lubuskiej administracji są plany budowy nowej siedziby urzędu. Marszałek Polak chce na ten cel przeznaczyć blisko 100 milionów złotych – napisano w publikacji.

"Atrakcyjnych stanowisk jest oczywiście mniej niż chętnych do ich objęcia. Jeden z platformerskich rozmówców 'GL', odpowiadający w partii za kwestie rozprowadzania poszczególnych kandydatów, skarży się nieoficjalnie, że chętnych do bycia dyrektorami, prezesami lub członkami rad nadzorczych spółek jest tak wielu, że trzeba się dogadywać z samorządami"

– czytamy w artykule.

Jedna wielka koalicja

"GL" opublikowała w swoim papierowym wydaniu listę 85 osób - członków partii i organizacji tworzących koalicję w Lubuskiem oraz osób powiązanych z nimi, które pełnią funkcje publiczne w województwie czy dorabiają w innych samorządach. Kilka przykładów z listy znalazło się także wersji internetowej dziennika.

Na liście przy wielu nazwiskach podano dochody z działalności publicznej w ostatnich czterech latach wynikające ze składanych przez te osoby oświadczeń majątkowych.

"Nasza lista nie jest cenzurką kompetencji, ani moralności. Bardziej ilustracją tego, że układ jest pojemny, domknięty i zorientowany na swoich. Nie ma w tym niczego niezgodnego z prawem, ale nie każdemu pewne rzeczy przychodzą z łatwością, mimo podobnych predyspozycji oraz kompetencji"

– zaznaczyła "GL".

"Ta lista ilustruje patologie"

O komentarz do tej publikacji, a w szczególności listy nazwisk, poprosiliśmy autora tekstu - red. "Gazety Lubuskiej" - Roberta Bagińskiego.

"Okazuje się, że w województwie lubuskim posady bywają i często są rodzajem środka płatniczego w zamian za utrzymanie koalicji, która rządzi tym województwem. W interesie społecznym jest, aby społeczeństwo wiedziało, z kim ma do czynienia i według jakich kryteriów obsadzane są poszczególne stanowiska"

- mówił. 

Jak zaznaczył - ta lista nie jest zbyt dużą sensacją, a raczej "ilustracją układu zamkniętego ludzi, ale również posad, które są dysponowane w środowisku ściśle określonym politycznie, a reglamentowane dla innych, którzy chcieliby je zajmować - a być może mają nawet większe kompetencje, kwalifikacje".

"Ta lista pokazuje też wiele patologii np. outsourcingowanie usług poza urząd tylko po to, aby zlecić je człowiekowi z Platformy Obywatelskiej w zakresie promocji w internecie, chociaż odpowiednia komórka istnieje już w urzędzie marszałkowskim. Inną z patologii, która jest na tej liście to są członkowie zarządu województwa, który zasiadają zarówno w radach nadzorczych spółek, które były i będą beneficjentami tegoż urzędu marszałkowskiego. Skandalem z tej listy są również radni wojewódzcy, którzy otrzymali pracę w jednostkach samorządu wojewódzkiego na stanowiskach określanych krótko „pełnomocnik ds…” i tu w zależności od czego się zajmuje. Jest też przykład radnego wojewódzkiego, który postanowił dorabiać w jednostce samorządu wojewódzkiego, łamiąc tym samym przepisy antykorupcyjnego, za co zresztą wojewoda lubuski 9 sierpnia zgasił mu mandat"

- wyliczał Robert Bagiński. 

 

 



Źródło: niezalezna.pl, PAP

#gazeta lubuska #Elżbieta Polak #Platforma Obywatelska

Anna Zyzek
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo