Prezes PiS przypomniał, jaki order przyjął Tusk. Wręczony przez Niemców

Poprzednia władza była niezwykle spolegliwa wobec Niemiec, jeżeli chodzi o politykę historyczną - ocenił w niedzielę prezes PiS Jarosław Kaczyński na spotkaniu z mieszkańcami Gliwic. Dodał, że prowadziła ona politykę zapomnienia, a jednocześnie demonstracyjnie przyjmowała niemieckie oznaczenia.

Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Jarosław Kaczyński podczas niedzielnego spotkania z mieszkańcami Gliwic zaznaczył, że poprzednicy PiS postawili w polityce na Niemcy. Jak mówił, dochodziło do sytuacji, w której "w oczywisty sposób" interes niemiecki był przez polskie władze stawiany przed polskim.

"Choćby sprawa stoczni była tutaj bardzo dobrym tego przykładem. Stocznie niemieckie ocalały tylko dlatego, że polskie nie otrzymały odpowiedniej pomocy" - ocenił.

"Ta władza, która była, i mam nadzieję nie wróci, była też niezwykle spolegliwa wobec Niemiec, jeżeli chodzi o politykę historyczną, jeżeli chodzi o politykę odnosząca się do tragicznej historii polsko-niemieckiej" - powiedział Kaczyński.

Dodał, że "tych fatalnych momentów" w przeszłości było bardzo dużo, jednak "żaden z nich nie miał aż takiego rozmiaru, jak to, co działo się podczas II wojny światowej".

"Otóż tutaj ta polityka zapomnienia, amnezji, niechęci do przypominania tego - w związku z tym niechęci do tego, co robił, póki jeszcze żył mój św. pamięci brat - była wręcz demonstracyjna. Jednocześnie demonstracyjnie przyjmowano niemieckie odznaczenia"

- zaznaczył.

Jak powiedział, wśród przyjmowanych odznaczeń były nie tylko te, które nie budziły większych zastrzeżeń, "ale także te, które są ochrzczone imionami polakożerców, śmiertelnych wrogów Polski, twórców układu w Rapallo, który zaczął drogę do rewizji traktatu wersalskiego i w gruncie rzeczy do II wojny światowej" - mówił.

"Order Rathenaua też został przez Tuska przyjęty. To była taka próba - którą Niemcy zastosowali - czy Tusk jest gotów zgodzić się na wszystko, bo przecież to historyk, człowiek, który z całą pewnością wiedział, jaki order przyjmuje"

- powiedział prezes PiS.

Odnosząc się do przyjmowania przez przedstawicieli poprzedniej władzy odznaczeń zaznaczył, że "niekiedy było to tylko takie poklepywanie po plecach przy pomocy orderów. "Ale sam główny zainteresowany, czyli Tusk, otrzymał nagrodę większą. Stał się tym dużym misiem, jak to można było na tych taśmach usłyszeć i mógł stąd odejść" - mówił Kaczyński.

Dodał, że polityka daleko idącego zbliżenia "i w istocie podporządkowania się Niemcom oznaczała także jeszcze coś innego", a mianowicie "oznaczała także konieczność prowadzenia bardzo spolegliwej polityki wobec Rosji".

Podkreślił, że obejmowało to nie tylko porozumienia gazowe, ale także inne elementy. "Oni w pewnym momencie uznali, że o Katyniu nie można mówić, że to ludobójstwo, bo Putinowi i jego kamratom to się bardzo nie podobało" - powiedział.

"Niejaki (Stefan) Niesiołowski twierdził broniąc Rosjan, że to jednak ludobójstwo nie było. Czyli wymordowanie 22 tys. Polaków to nie jest ludobójstwo. To co w takim razie jest ludobójstwem? Takie pytanie chciał postawić mój brat w Smoleńsku. Już nie zdołał" - mówił.

 



Źródło: niezalezna.pl/PAP

 

gb
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo