Prezes TAURONA: (Dez)informacja to broń silniejsza niż surowce

Putinowska Rosja od lat stosuje komunikację jako oręże w wojnie hybrydowej toczonej na światowych rynkach. – Największym błędem Europy była naiwność – mówi Paweł Szczeszek, prezes Grupy Tauron. 

Fot. Konrad Falecki/Gazeta Polska

Naprawdę uważa Pan, że europejscy liderzy wykazali się geopolityczną naiwnością? 

Precyzując – mieszanką cynizmu i naiwności. Niemiecki sen o potędze doprowadził Europę do kryzysu, w którym jesteśmy teraz. Z jednej strony kolejne rządy z Gerhardem Schroderem i Angelą Merkel na czele promowały irracjonalne odchodzenie od energetyki atomowej na korzyść opierania wytwarzania energii o gaz, jako paliwo przejściowe. Z drugiej zaś strony – nic nie dzieje się bez przyczyny.

To znaczy? 

Budowa Nord Stream I i Nord Stream II doprowadzić miała nie tylko do uzależnienia Europy od rosyjskiego gazu, ale też uzależnieniu tej części świata od skupu surowca z niemieckich hubów. To wszystko działo się przecież przy cichej aprobacie państw unijnych, podsycanej nadzieją na zaszczepienie Rosji zachodnich standardów. Trudno mi uwierzyć, że Unia z pełną świadomością rzuciłaby Ukrainę na pożarcie Rosjanom. A do tego w oczywisty sposób sprowadzały się te geopolityczne rozgrywki. 

Wydaje się, że król jest nagi. Czy nadal mamy się czego obawiać?

Zdecydowanie. Rosja toczy wojnę informacyjną na wielu frontach. To nie tylko wypowiedzi czołowych polityków, jak Dmitrij Miedwiediew, który w pierwszych dniach ataku na Ukrainę oznajmił, że już niebawem 1000 m3 gazu będzie kosztować Europejczyków 2000 euro. 
Największym zagrożeniem są rzesze tych, którzy w bardziej lub mniej świadomy sposób powtarzają narrację generowaną na Kremlu. W dobie mediów społecznościowych i braku nawyku do weryfikacji wiadomości, ziarno dezinformacji trafia na podatny grunt. Mimo wszystko jestem spokojny o to, że w Polsce putinowski przekaz nie będzie silnie rezonował. 

Jesteśmy odporni na propagandę? 

Jako Polacy mamy dużą świadomość historyczną, większość z nas żyło w czasach PRL, w rodzinach wciąż żywe są wojenne wspomnienia. Potrafimy czytać konteksty. Zresztą nasza sytuacja na rynku surowców jest stabilna. Dzięki dużej przepustowości terminalu LNG w Świnoujściu, przełomowej inwestycji jaką jest Baltic Pipe nasze magazyny gazu są pełne.  Bezpieczeństwo energetyczne gwarantuje nam też węgiel. Dynamicznie inwestujemy w nasz miks wytwórczy, transformujemy się w stronę odnawialnych źródeł energii. 
Walczymy też z rosyjską dezinformacją komunikacyjnie na wielu frontach. Jesteśmy zaangażowani w kampanię „Walczymy o Polską Niezależność” zorganizowaną przez Polski Komitet Energii Elektrycznej. Ta kampania ma fundamentalny wymiar. Na dezinformację odpowiadamy w niej informacją rzetelną, na kłamstwo odpowiadamy faktami. Wskazujemy wprost, kto jest winny europejskiemu kryzysowi energetycznemu i uspokajamy Polaków, przedstawiając przedsięwzięcia rządu i polskich firm energetycznych, które ochronią nas przed wysokimi cenami energii. 

W takim razie obawia się Pan o reakcję Europy? 

Putin gra na wewnętrzne rozbicie Unii. Wierzy, że uda mu się stworzyć wyrwę we względnie zgodnym wspólnotowym stanowisku. Pod presją galopujących cen energii, inflacji i narastającego niezadowolenia społecznego łatwiej ugiąć się i przystać na rosyjskie warunki, chociażby ograniczając wsparcie militarne dla Ukrainy. Historia niejednokrotnie pokazała, że w czasach niepokoju do głosu dochodzą kompromisy, z których – w dłuższej perspektywie – nie jest się dumnym. 

Czy w tej sytuacji, możliwa jest realizacja transformacji naszej energetyki? 

Wierzę, że mechanizmem osłabiającym presję surowcową jest właśnie zielona transformacja połączona z budową stabilnych źródeł wytwórczych – oczywiście mam tu na myśli atom. Niemcy odsuwają w czasie wyłączenie ostatnich działających za Odrą reaktorów. W Polsce rząd dopina projekt energetyki jądrowej. Musimy pamiętać, że odnawialne źródła energii zapewnią nam bezpieczeństwo wyłącznie wtedy, gdy pracować będą w oparciu o stabilne jednostki – atomowe. 
Mam wielką nadzieję, że obywatele Unii wyciągnęli wnioski z sytuacji zgotowanej przez putinowską propagandę. Że powrotu do business as usual z Rosjanami nie będzie – ani teraz, ani w przyszłości. 

 

 



Źródło: Niezalezna.pl

redakcja
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo