Polak skazany za rusofobię. Za Tuska był bity w celi. „Rzuciłem się na jego mocodawców z Moskwy”

- Dziś słucham z niedowierzaniem, że nawet TVN krytykuje Niemcy za wyrażanie zgody na manifestacje Rosjan i zwolenników Rosji w Niemczech. A wtedy taki marsz miał iść przez Warszawę i uznawano, że wszystko jest w porządku. Przed Stadionem Narodowym były osoby z tatuażami specnazu. Putin był zbulwersowany zamieszkami wywołanymi rzekomo przez polskich kibiców. Telefonował w tej sprawie do Tuska. I mnie aresztowano – opowiada o wydarzeniach w czasie Euro 2012 w najnowszym tygodniku Gazeta Polska Wojciech Braun, czyli „Kelner”, znany kibic Legii Warszawa. Tygodnik dostępny jest w kioskach.

fot. arch.

- Prokurator powiedział mi, że rzuciłem się na mocodawców Tuska z Moskwy. Putin był zbulwersowany zamieszkami wywołanymi rzekomo przez polskich kibiców – opowiada „Kelner”. Został skazany za… rusofobię, czyli dyskryminowanie Rosjan „z powodu przynależności narodowej”.

Jak twierdzi kibic, prokurator usiłował skłonić go do kłamliwego obciążenia jego kolegów, obiecując w zamian wolność. O swoim zatrzymaniu opowiada:

- Co zabawne, z garażu zabrali mi siekierę oraz… sekator i inne rzeczy, które ich zdaniem mogły być użyte w czasie do awantur ulicznych. Później rozmawiał ze mną pan Maciej Karczyński, były rzecznik policji. Powiedział, że ma zaszczyt powitać króla przemytu narkotyków. To była totalna bzdura. Inny policjant powiedział, że organizowałem zamieszki, w wyniku których… zginął Rosjanin. W prokuraturze przy ulicy Chocimskiej na rozmowę wziął mnie prokurator Marcin Górski. Później w sądzie powiedziałem o nim, że to mały człowiek nie tylko z powodu wzrostu, a największe sukcesy zapewne osiągnąłby jako prokurator w latach 1945-1955. On bowiem zaproponował mi współpracę w celu potwierdzenia doniesień w sprawie Maćka Dobrowolskiego. Miałem potwierdzić bzdurę, że Maciek handlował narkotykami. Jeżeli tego nie zrobię, miałem pójść siedzieć. Miał też dojść zarzut organizowania pobicia ze skutkiem śmiertelnym, bo jeden z Rosjan miał leżeć w szpitalu w stanie agonalnym. Powiedziałem, że odmawiam składania wyjaśnień. Na krótkim posiedzeniu sąd postanowił o aresztowaniu mnie.

Wojciech Braun opowiada o tym, jak w więzieniu został pobity: - Zaczęli mnie bić, tłukli jakieś 20 minut, bili głównie w żołądek i w nogi. Czułem kopniaki. Później w więzieniu na Mokotowie zostałem zakwalifikowany do operacji. Ale… nie w skutek pobicia. Lekarz stwierdził, że w celi zbyt intensywnie ćwiczyłem podnoszenie ciężarów i w wyniku tego miałem przepuklinę moszny. Pojawiła się kilka tygodni po pobiciu, gdy zeskoczyłem z łóżka. Miałem świadków, którzy wiedzieli, że nie trenowałem. To ewidentnie wynikało z pobicia. Prokurator jednak zajął się tym za późno, kiedy nie było już nagrań, które automatycznie kasowały się po trzech miesiącach.

Dziś wszyscy oceniają to jakim państwem jest Rosja podobnie jak w 2012 r. „Kelner”.

- Kibice Legii podchodzą do mnie na Żylecie i zadają pytania. Dziwią się, że dziś można palić rosyjskie flagi, dla świata to stało się normalne i słuszne. Dziś mało kto uważa, że takie działania wynikają z jakiejś nienawiści (…) Znajomi dziwią się, że nie zabiegam o uniewinnienie. Chcę podkreślić, że w mojej ocenie Donald Tusk jest zdrajcą narodu polskiego. Jestem kibicem i nie ma dla mnie żadnej partii, z którą bym się we wszystkich sprawach zgadzał. Nie jestem zwolennikiem PiS. Ale jest powód, dla którego chcę, żeby PiS wygrał wybory. To jedyna partia, która pilnuje suwerenności Polski. Jeśli władzę przejmie opozycja, znowu będziemy służyć Moskwie i Berlinowi

– mówi zdecydowanie bohater okładkowego wywiadu w Gazecie Polskiej.


 

 

 



Źródło: Gazeta Polska

Piotr Lisiewicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo