Opozycja pojawi się z pizzą na granicy? Przydacz: Część będzie chciała stawać po stronie tych, którzy destabilizują naszą rzeczywistość

Dzisiaj nie odnotowujemy bezpośredniego zagrożenia militarnego ze strony Białorusi. Jesteśmy członkiem NATO i rozbudowujemy własne siły zbrojne – mówił wiceminister Marcin Przydacz w rozmowie z Katarzyną Gójską w radiowej Jedynce.

Marcin Przydacz
https://twitter.com/RadiowaJedynka/screen

Marcin Przydacz w „Sygnałach Dnia” Jedynki Polskiego Radia podkreślił, że nie możemy wykluczyć, że Białoruś oraz Rosja będą chciały raz jeszcze odwrócić naszą uwagę i wywołać wewnętrzne podziały.

Wiceszef polskiej dyplomacji pytany o ataki hybrydowe ze strony Rosji i Białorusi jest przekonany, że część polskiej opozycji znowu będzie chciała stawać po stronie tych, którzy destabilizują naszą rzeczywistość.

Być może już niektórzy posłowie nawet i będą chcieli z pizzą tam dalej wyjeżdżać. My musimy się zabezpieczyć przed takimi scenariuszami. Jak widać, to ogrodzenie wybudowane na granicy z Białorusią skutecznie zniechęciło i Białoruś, i migrantów do szturmowania polskiej granicy. Jednocześnie instalacja jest bezpieczna. Świadomość, że jest tam wielki mur, przez który przejść nie można, skutecznie zniechęca te grupy do przyjazdu na Białoruś z krajów afrykańskich czy bliskowschodnich

– powiedział.

"Niestety mamy jeszcze granicę z obwodem kaliningradzkim. Nie możemy wykluczyć, że czy to zimą, czy wiosną także Rosja będzie chciała kontynuować tego typu agresywną politykę. Chcemy być mądrzy przed szkodą. Natomiast bezpośredniego zagrożenia takiego, w tym sensie, dzisiaj dla bezpieczeństwa polskiego, jak ze strony Białorusi, jakiegoś militarnego my nie notujemy. Pamiętajmy, że jesteśmy nie tylko członkiem NATO, ale też rozbudowujemy swoje własne siły zbrojne. W ostatnich miesiącach i tygodniach jest to realizowane na bardzo dużą skalę" – dodał.

Redaktor pytała, czy są jakieś sygnały o tym, że być może ta presja migracyjna, którą Federacja Rosyjska zdaje się chce wytworzyć ze strony enklawy kaliningradzkiej, może mieć inny charakter niż ta z Białorusi i może być bardziej nasycona elementami już jawnie wrogimi Polsce i takimi, które są związane z rosyjskimi służbami - bardziej profesjonalna akcja, a nie tylko próba przepchnięcia ludzi przez granicę?

Rosja została określona w dokumentach natowskich podczas szczytu w Madrycie jako bezpośrednie zagrożenie dla regionu Europy i Atlantyku, dla całego NATO. Więc jako bezpośrednie zagrożenie może realizować to zagrożenie przecież w różnorakiej formule. Na pewno zarówno Białoruś, jak i włodarze na Kremlu, służby rosyjskie uczą się także i na swoich błędach. Jeżeli coś nie wyszło podczas tej ich planowanej operacji hybrydowej w zeszłym roku, z całą pewnością wyciągają wnioski, będą chcieli nieco inaczej ją prowadzić

– ocenił.

Trudno byłoby się spodziewać, że będzie to dokładnie tak samo prowadzona operacja hybrydowa. Ja nie wykluczałbym, że mogą to być inne jednostki, inaczej mogą być wyposażone w różnego rodzaju inne elementy, które będą starały się destabilizować Polskę, ale na pewno też będzie oddziaływanie na przestrzeń medialną, przestrzeń publiczną, bo przecież o to w tym wszystkim chodzi. Nie tylko o to, żeby 100, 200, czy 300 migrantów przedostało się przez granicę, ale po to, aby wywołać wewnętrzne podziały, aby nas osłabić, aby też sprawdzić, kto ewentualnie jest po polskiej stronie skory do przyjmowania rosyjskich argumentów. Myślę, że to zeszłoroczny kryzys pokazał, jak też to, kto twardo stoi na stanowisku bezpieczeństwa państwa polskiego

– powiedział Marcin Przydacz.

 

 



Źródło: niezalezna.pl

 

#Polska

Michał Gradus
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo