Jeszcze nie rządzą, a już biją. Chcą oddać przywileje emerytom z SB i zamknąć przeciwników do więzienia

PiS jest pierwszą partią w historii III RP, która po siedmiu latach ma poparcie zbliżone do tego, jakie miała w 2015 roku, gdy wygrała wybory. Były to lata ze zdecydowanie najmniejszą po 1989 roku liczbą manifestacji pracowniczych i związkowych, natomiast najliczniejszymi protestami przegrywających wybory partii opozycyjnych. Ale Donald Tusk mimo to chce budować obraz władzy przestraszonej gniewem wściekłego ludu, na czele którego stoi rzecz jasna on sam. Stąd zapowiedzi zamykania do więzienia czy nasyłania silnych ludzi. Gniewu ludu pobudzić się Tuskowi nie udaje, ale prowokuje do używania przemocy i grożenia śmiercią najbardziej niezrównoważonych swoich zwolenników.

YouTube

Typ ludzi, do których trafia tego typu retoryka, można opisać na reprezentatywnym przykładzie. Ryszard Cyba, który w 2010 roku zabił Marka Rosiaka z PiS, był wcześniej działaczem Platformy Obywatelskiej. W PRL handlował walutą, a jednocześnie został współpracownikiem Milicji Obywatelskiej, jeździł też taksówką. Pochodził więc ze środowisk, z których wywodziła się co najmniej połowa setki najbogatszych Polaków – uprzywilejowanych i bezkarnych w III RP. Miał więc rodowód w największej wylęgarni antyPiSu, ludzi, dla których rozbicie postkomunistycznych układów, zaprowadzenie rządów prawa i wyrównanie szans zwykłych obywateli oznaczało koniec Eldorado i dotkliwą degradację z „nadludzi” na zwykłych obywateli, podlegających tym samym, co inni regułom.

Warto przeczytać manifest Cyby. To jest przyszły KOD

Podczas jednej z rozpraw uśmiechnięty Cyba pokazał fotoreporterom karteczkę ze swoim politycznym przesłaniem, które choć napisane odręcznie małymi literami, da się odczytać. Czytamy więc, że Lech Kaczyński „doprowadził do Katastrofy Smoleńskiej przez zmuszenie załogi samolotu do lądowania w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych”, jest „największym mordercą polskim od czasu II wojny światowej” i nie zasługuje na pomniki.  „Na pomniki zasługuje tylko Generał Jaruzelski, który rządził Polską w trudnych czasach komunizmu, gdy byliśmy pod okupacją Związku Radzieckiego” – pisze Cyba.

Czy nie znamy skądś tych poglądów? Przecież to jest kopiuj–wklej z dziesiątków wypowiedzi szeregowych uczestników manifestacji Komitetu Obrony Demokracji, jakie nagrali dziennikarze i youtuberzy, często z racji młodego wieku nie rozumiejący, skąd biorą się ludzie jednym tchem zachwalający demokrację i Wojciecha Jaruzelskiego. W momencie zbrodni Cyba miał 62 lata, dziś odsiadując wyrok ma 74 lata, a więc tyle, ile typowy manifestant z KOD.

Zapewne Cyba identyfikujący się ze swoim środowiskiem, był jednocześnie człowiekiem sfrustrowanym, skłóconym z rodziną, a więc prawdopodobnie życiowo nieco zwichrowanym, ale poczytalnym, co stwierdzili biegli i sąd. I jak ustalił sąd, będąc poczytalnym jeździł do Warszawy pod siedzibę PiS, gdzie sprawdzał możliwość zabicia Jarosława Kaczyńskiego, jednak zawiedziony uznał , że może nie dać rady, bo uniemożliwi mu to ochrona, za zatrudnianie której wyśmiewały PiS wielokrotnie media oraz Donald Tusk.

Dlatego zaatakował w Łodzi. Zabrał ze sobą pistolet z naładowanym magazynkiem, paralizator i nóż, który wziął „żeby dobić” ofiary. Rosiak został trafiony pięciokrotnie, m.in. w klatkę piersiową i zginął na miejscu. Później zaatakował drugiego pracownika, Pawła Kowalskiego, paralizatorem, powalił na ziemię i kilkakrotnie ranił go nożem. Pytany o to, czy żałuje swoich czynów, zeznał że tak: „Żałuję, bo się nie sprawdziłem. Gdybym jeszcze raz miał możliwość, to z całą pewnością zabiłbym ich obydwu”. Wyrok przyjął ze spokojem, bez emocji.

„Wołaj Kaczyńskiego, bo cię zabiję”

Po ostatnich bardzo ostrych wypowiedziach Donalda Tuska, w czasie których zapowiedział on używanie przemocy wobec obecnie rządzących, doszło do serii ataków na biura PiS. Na ulicy Nowogrodzkiej pojawił się młody mężczyzna, który chciał wejść do gabinetu Jarosława Kaczyńskiego, a gdy ochroniarz mu na to nie pozwolił, krzyczał do niego: „Wołaj Kaczyńskiego, bo cię zabiję”, „Jestem najbardziej poważnym człowiekiem na świecie, a ty zaraz będziesz martwy”. Uderzył pięścią w szklane drzwi, a następnie wdał się w szarpaninę z ochroniarzem, próbując wtargnąć do Kaczyńskiego. 

Dzień później nieznany sprawca zaatakował biuro poselskie Moniki Pawłowskiej z PiS we Włodawie. Posłanka PiS relacjonowała, że napastnik groził śmiercią pracownikowi biura. Agresor krzyczał, że „biuro zostanie zniszczone” a pracownicę „utopi w szambie, gdzie zginie”.

Do podobnego ataku doszło kilka dni wcześniej w Kielcach. „17 października doszło do ataku na moje biuro poselskie w Kielcach. Przerażona asystentka zadzwoniła do mnie z informacją, że zdążyła zamknąć się w biurze i uratować przed agresywnym mężczyzną. Wezwałem policję. Atakujący zbiegł. A mojego ojca opluto na ulicy »za mnie«” – zrelacjonował poseł Dominik Tarczyński.

To nie były pierwsze takie ataki. Wcześniej w Sycowie na Dolnym Śląsku Sebastian K. podpalił biuro poselskie Beaty Kempy. Mieściło się one w kamienicy, w której mieszkały rodziny z dziećmi. „Zdawałem sobie sprawę, że mogło dojść do dużego pożaru, a mimo tego nie potrafiłem się powstrzymać od tego, by podpalić to biuro” – zeznał sprawca.

Dlaczego to zrobił? „Nie podobają planowane zmiany w ordynacji wyborczej. Ja nie czytałem tej ustawy, ale opieram się na opiniach ekspertów, np. Borysa Budki, który krytykował te ustawy. Tak samo krytykowali te ustawy politycy PSL, Nowoczesnej i dziennikarze. (…) Śledziłem doniesienia medialne na ten temat telewizji TVN, Polsat” – stwierdził.  Sąd Okręgowy we Wrocławiu skierował Sebastiana K. do zamkniętego zakładu psychiatrycznego, ale niedługo wypuszczono go na wolność. A w zakładzie karnym umieszczony nie został, bo uznano go za niepoczytalnego.

Przypomnijmy, że Tusk zapowiadał zastosowanie przemocy wobec prezesa NBP Adama Glapińskiego: „Nie będzie trzeba ustawy, żeby gościa wyprowadzić z NBP-u i ja to zrobię”. Jak? Rzecz doprecyzował współpracownik Tuska Tomasz Siemoniak: „Przyjadą silni ludzie i go przekonają do tego, że nie jest prezesem NBP”. W podobny sposób Tusk zamierza potraktować Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julię Przyłębską. Gdy dziennikarka „GW” zapytała co się stanie, gdy nie będzie ona chciała odejść z urzędu przed końcem kadencji, czyli „przykuje się do stołka”, Tusk odpowiedział: „To trzeba odkuć. Po prostu”. Zapowiedział też zamknięcia do więzienia liderów PiS: „Trybunał Stanu to jest pieszczota, oni będą siedzieć, a nie że odbierze im się prawo kandydowania”.

„Wyborcza” płaci za bicie przeciwników

Kłopotliwy dla Tuska jest fakt, że za rządów PiS niemal nie było większych protestów pracowniczych. Jeśli ktoś protestował, to skrajnie upolitycznione ZNP, prorosyjska AgroUnia czy Sierpień 80, którego nieżyjący już założyciel współpracował z gen. Tadeuszem Wileckim i Andrzej Lepperem, a wyborach wspierała go m.in. Komunistyczna Partia Polski. Oprócz tej egzotyki, świat pracy nie demonstrował, bo warunki życia poprawiły się.

Opozycja musiała więc chwytać się innych sposobów. Bardzo charakterystyczne jest, że za fizyczne ataki na przeciwników i policjantów, osoby dopuszczające się tego, są demonstracyjnie nagradzane przez prestiżowe gremia opozycji. Jak „Babcia Kasia”, znana z okładanie kijem od transparentu swoich przeciwników. „Ty stara k… liżesz d… Kaczyńskiemu”, „Bym jej nawet brudną szmatą nie dotknęła. Rozumiesz to? Jest taka odrażająca”, „Pierd…e cholerne sk… syny”, „Jesteście zasranym gównem”, „Homokomando ci się nie podoba? Pedałem jesteś, że ci się homokomando nie podoba?” – wybór cytatów z jej wypowiedzi. W marcu tego roku Katarzyna Augustynek została laureatką nagrody specjalnej w plebiscycie Superbohaterka „Wysokich Obcasów”. Otrzymała przy tej okazji czek na 5 tys. zł. Z kolei w czasie gali „Warszawianka Roku” pod auspicjami Rafała Trzaskowskiego, tak fetował ją aktor Maciej Stuhr: „Gdy już się martwię, że nie mam żadnej babci, to przypominam sobie – aha, mam jedną. Jest to babcia Kasia oczywiście, czyli Katarzyna Augustynek. Działa w oddolnych ruchach sprzeciwiających się łamaniu praw człowieka w Polsce, zaangażowana w walkę o prawa kobiet, aktywnie zabiera głos, gdy przychodzi wesprzeć społeczność LGBT+”. Zaprotestowała przeciwko podobnym uroczystościom nawet Anna Maria Żukowska z Lewicy, która napisała: „Nie róbcie bohaterki z osoby, która jest agresywna, prymitywnie lży i bije ludzi”.

Naszym wzorem „emeryci mundurowi”

Postkomunistyczny rodowód interesów, których broni opozycja, zawsze łączył się z gotowością do stosowanie przemocy w polityce. Szczególną wprawę mają tu tzw. „emeryci mundurowi”, którym obiecała ona powrót emerytalnych przywilejów, notabene nie noszący raczej w dawnej pracy mundurów. Za rządów PO i PSL szalał „seryjny samobójca”, ale dochodziło też do całkiem jawnego stosowania przemocy przez podległe rządowi służby – do kopania i gazowania przez policję leżącego na ziemi uczestnika Marszu Niepodległości, do linczów na manifestujących pod Krzyżem Pamięci, do strzelania do górników a także wtargnięcia ABW do redakcji „Wprost”. Zdaniem nagranego byłego szefa CBA Pawła Wojtunika, prowokacją Bartłomieja Sienkiewicza było podpalenie budki pod ambasadą rosyjską. „Bartek się nauczył zarządzać wszystkim przez telefon. On dzwoni i on im rozkazuje. I tak samo poszli, spalili budkę pod ambasadą, bo minister osobiście wymyślił taką...” – mówił Wojtunik.

Tym razem mamy do czynienia z sytuacją trochę inną: jeszcze nie rządzą, a już biją. Czy okaże się to opłacalną dla opozycji taktyką?

 



Źródło: Gazeta Polska

 

Piotr Lisiewicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo