Skandal w Sądzie Najwyższym! "Starzy" chcieli się odegrać na "nowych", a ofiarą padł frankowicz

Frankowicze kontra banki - to głośny spór na wielką skalę ostatnich lat. Kredytobiorcy zdecydowaną większość spraw wygrywają, jednak banki nie poprzestają na sądowych rozstrzygnięciach w pierwszych instancjach. Kontrowersje wzbudziła jedna z ostatnich spraw, jaką zajął się Sąd Najwyższy. A konkretnie postanowienie „starych sędziów” pokazujące, że sytuacja w Sądzie Najwyższym odbija się na zwykłych Polakach szukających sprawiedliwości.

Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

„W pierwszym półroczu 2021 r. na 703 sprawy, aż 644 zakończyło się zwycięstwem frankowiczów (w I instancji)” - informuje jedna z kancelarii prawnych, zachęcając kredytobiorców do otwarcia drogi sądowej. Mimo korzystnych dla tej strony sporu rozstrzygnięć, banki nie poprzestają na pierwszych instancjach. W grze są przecież wielkie pieniądze. Konsekwentne odwoływanie się od wyroków nie gwarantuje bankom wygranej, ale skutecznie oddala perspektywę utraty środków.

Lepiej gonić króliczka, niż go złapać. Rzecz jasna – lepiej dla banku

10 lipca 2019 r. w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie prawomocnie oddalono apelację jednego z banków od korzystnego dla frankowicza wyroku pierwszej instancji (wyrok ten zasądzał zapłatę banku na rzecz kredytobiorcy). Sąd uznał, że umowa kredytu indeksowanego do kursu waluty obcej jest nieważna.

Jak czytamy na stronie kancelarii zandecki.pl, najważniejsze tezy z ustnego uzasadnienia wygłoszonego przez Sąd 10 lipca 2019 roku to:

  • Bank wystawił kredytobiorcę na nieograniczone ryzyko, w tamtym okresie w prawie nie było jeszcze mowy o kredytach indeksowanych do waluty obcej;
  • Sąd Apelacyjny w Warszawie wskazał, że mechanizm indeksacji został uznany przez SOKiK (Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów) za abuzywny (stanowiący nadużycie), w związku z tym faktem każdy kredytobiorca mający w swojej umowie z bankiem tożsame klauzule z tymi, które zostały wpisane do rejestru klauzul niedozwolonych może powoływać się na ten wyrok powoływać w swojej sprawie. Wyrok SOKiK-u wiąże w całości w innych sprawach;
  • mechanizm indeksacji jest wadliwy z wielu powodów, zastosowanie dwóch kursów waluty jest nieuczciwy;
  • SA w Warszawie odrzucił „teorię salda”, która jest spotykana w niektórych sprawach frankowych.

Druga instancja nie zakończyła sporu. Czas na SN

30 grudnia 2020 roku SSN Władysław Pawlak przyjął skargę kasacyjną do rozpoznania, wprowadzając ją na wokandę SN. Zanim jednak sprawa trafiła do rozpoznania, po drodze wystąpiły tzw. postanowienia wpadkowe. Takie 26 kwietnia br. wydał „nowy” sędzia - wybrany po 2018 roku. Czy było merytorycznie wadliwe? Nic z tych rzeczy.

26 października br. postanowienie zostało jednak uznane za nieistniejące. Taką decyzję podjął trzyosobowy skład „starych” sędziów - Dariusz Zawistowski (przewodniczący), Dariusz Dończyk i Grzegorz Misiurek.

Niezalezna.pl dotarła do tego postanowienia. W pierwszym punkcie znajduje się informacja o uznaniu decyzji „nowego” SSN jako „nieistniejącej”. Dalej sędziowie „przedstawiają akta sprawy Prezesowi Sądu Najwyższego kierującego pracą Izby Cywilnej celem przydzielenia ponownie do rozpoznania zawiadomienia członka składu wyznaczonego do rozpoznania sprawy o okolicznościach uzasadniających wyłączenie go od udziału w sprawie”.

W skrócie - akcentują, że nie mają zamiaru orzekać w sprawie wspólnie z „nowym” sędzią.

Obok obstrukcji prac Sądu Najwyższego i kwestionowania statusu innych sędziów, „starzy” - niezależnie od intencji - działają w tej konkretnej sprawie na korzyść banku. Wydane postanowienie nie wycofuje skargi kasacyjnej z Sądu Najwyższego, ale te ponownie będzie musiało przejść szereg procedur. Ciągły brak rozstrzygnięcia jest zatem na wagę złota dla banku - strony w postępowaniu.

- Cały mechanizm tego sporu polega na tym, że nie da się rozstrzygać problemów frankowych, bo one wymagają rozstrzygania pełnym składem. Gdyby zostały przyjęte uchwały Sądu Najwyższego pełnym składem, frankowicze bardzo prosto by wygrywali. "Starzy” sędziowie nie chcą orzekać więc takiej uchwały nie da się podjąć. Jeżeli komuś zależy, by wszystkie te sprawy się miksowały i żeby ten spór istniał, to bankom. Czas to pieniądz

- mówi nam osoba z Sądu Najwyższego.

 



Źródło: niezalezna.pl

 

#Polska

Michał Gradus,Aleksander Mimier
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo