Zjeść ciastko i mieć ciastko

Jednego dnia Marcin W., wspólnik Marka Falenty, skazanego za organizację podsłuchów w restauracji Sowa i Przyjaciele, jest bardzo wiarygodnym świadkiem. Takim „małym świadkiem koronnym”, jak to w zeszły poniedziałek stwierdził Donald Tusk.

A już we środę wieczorem zamienia się w gościa, który w brutalny sposób atakuje przewodniczącego PO i jego rodzinę. Jeszcze w poniedziałek Platforma żąda powołania w tej sprawie komisji śledczej, a po środzie to PiS jest „za”, a politycy PO są niby jeszcze „za”, ale chcieliby coraz bardziej wybiórczego badania prawdziwości zeznań wspomnianego Marcina W. Czyli gdy mówi o tym, że Rosjanie za łapówki wciskali węgiel, to jest bardzo wiarygodny, ale gdy mówi o łapówce 600 tys. euro wręczonej w torbie z Biedronki młodemu Tuskowi, to już jest „brutalny atak na Tuska i jego rodzinę”. To klasyczna sytuacja, w której opozycja chce zjeść ciastko i je mieć. Normalnie, pomijając ekstremalne zjawiska fizjologicznie, tak się nie da. Mam nadzieję, że normalność zwycięży i wszystkie wątki tej afery i zeznań, o których „Gazeta Polska” pisała już dwa lata temu, zostaną jak najszybciej wyjaśnione. Bez względu na to, jak i dla kogo brutalne te wyjaśnienia będą.

 

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie,

 

#Gazeta Polska Codziennie

Igor Szczęsnowicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo