Szukają przyjaciół Putina - powinni spojrzeć w lustro. Europosłowie PiS apelują do Zachodu o rachunek sumienia

- Szukacie przyjaciół Putina jak zwykle wśród polityków prawicy. Ja jednak proponuję, żeby najpierw spojrzeć w lustro - tymi słowami zwrócił się europoseł PiS Patryk Jaki do lewicowych zachodnich polityków w trakcie debaty w europarlamencie na temat przeciwdziałania antyeuropejskiej i antyukraińskiej propagandzie europejskich popleczników Putina. Deputowani PiS wezwali także chadeków i socjaldemokratów do zrobienia rachunku sumienia.

Aleksiej Witwicki

"Nie będę wymieniał tutaj nikogo z nazwiska, choć mógłbym pewnie mówić o Manueli Schwesig, Larsie Klingbeilu, Sahrze Wagenknecht i wielu innych politykach"

- stwierdził europoseł Zdzisław Krasnodębski. Eurodeputowany PiS zaapelował do sumień i sugerował, by socjaldemokraci i chadecy zastanowili się nad tym, kto wspierał i uczynił Putina silnym.

"Bo uważam, że najbardziej niebezpieczni są ci, którzy powtarzają rosyjską propagandę o tym nie wiedząc, nie w pełni świadomie"

- mówił. Profesor Krasnodębski odniósł się do ostatnio często padających w dyskursie politycznym w Europie zarzutów o faszyzm. Jak stwierdził, dziś każdy, kto się nie zgadza z mainstreamem, jest nazywany faszystą.

"Jest to powtórzenie oczywiście retoryki Frontu Narodowego lat 30. XX wieku. Jeżeli Państwo sięgną do historii, to będą Państwo wiedzieli, że to było inspirowane przez Stalina. Powtarzamy więc w ten sposób język postsowiecki. Proszę o refleksję na ten temat"

– apelował Krasnodębski.

Eurposłanka Beata Szydło podkreśliła, że jest to bardzo ważna debata, która jest niezbędna w skutecznej walce z propagandą Putina i niszczeniem tego, co jest najcenniejsze – jedności i solidarności Unii Europejskiej.

"Dzisiaj, w obliczu wojny na Ukrainie, powinniśmy być zjednoczeni i solidarni. Jednym z elementów tego jest walka z dezinformacją i propagandą"

– zaznaczyła.

"Byśmy mogli robić to skutecznie i rzeczywiście szczerze, to trzeba odpowiedzieć sobie, również tutaj w tej Izbie, na kilka pytań"

– stwierdziła eurodeputowana, przypominając, że Putin destabilizował sytuację w Unii Europejskiej już od dawna przy jej jawnym przyzwoleniu.

W tym kontekście Szydło przypomniała o przyzwoleniu na budowę Nord Stream 1 i Nord Stream 2, co w efekcie oznaczało destabilizowanie całego systemu energetyki Unii Europejskiej.

"Te decyzje zapadały również tutaj i to rządy Unii Europejskiej popierały takie działania"

– podkreśliła Szydło, apelując o refleksję i szczere spojrzenie na problem.

"Bo jak rozumieć fakt, że na słowa prominentnego polityka Platformy Obywatelskiej, członka EPP, który był kiedyś ministrem spraw zagranicznych w polskim rządzie, które padły na Twitterze i są elementem działającym w oczywisty sposób na rzecz Putina, nie ma żadnej reakcji ze strony jego grupy politycznej?"

– zastanawiała się.

Dialog z Putinem

Jak mówiła, ta sama wątpliwość pojawiła się w czasie, gdy w obliczu napaści Rosji na Ukrainę, prezydent Francji cały czas podtrzymywał dialog z Putinem.

"Jak rozumieć tę i wiele innych decyzji polityków, którzy nie chcieli od razu i bardzo zdecydowanie - mimo apeli np. rządu Polski - wspierać Ukrainy i wysyłać tam broni?"

– pytała była szefowa polskiego rządu.

Nord Stream 2 i ochrona przed sankcjami

Joachim Brudziński przypomniał, że Rosja od 2014 roku wydała ponad 300 mln dolarów, by wpływać na polityków i władzę w ponad 20 państwach. Europoseł zwrócił uwagę na jedno z tych państw, które w bulwersujący sposób czerpało z kremlowskiej kasy. Wyjaśnił, że chodzi o niemieckie władze landu Meklemburgia-Pomorze Przednie, które na początku 2021 roku uruchomiły Fundację Klimatu i Ochrony Środowiska, która miała za zadanie wykonać zmierzające już wtedy ku końcowi prace nad finalizacją projektu budowy gazociągu Nord Stream 2.

Brudziński przekazał, że w tym celu otrzymała od Gazpromu w sumie 192 mln euro, a ostatnie transfery były realizowane zaledwie cztery miesiące przed inwazją Rosji na Ukrainę i trafiły do 80 usługodawców.

Mówił, że Fundacja kupowała i przechowywała komponenty dla gazociągu, chroniąc dostawców przed amerykańskimi sankcjami, a finansowana była przez władze landu i Nord Stream 2.

"Dlatego gdy z tego miejsca pan Verhofstadt mówi o rzekomych 'cheerleaderach' we Włoszech i wzywa do obalenia demokratycznie wybranego włoskiego rządu, to chciałbym zapytać, dlaczego nie wspomina pan o innych 'cheerleaderach', takich jak kanclerz Angela Merkel, kanclerz Gerhard Schroeder, kanclerz Karl Nehammer, czy Emmanuel Macron?"

– dopytywał europoseł.

Szukają przyjaciół Putina 

"Szukacie przyjaciół Putina jak zwykle wśród polityków prawicy. Ja jednak proponuję, żeby najpierw spojrzeć w lustro"

- stwierdził eurposeł Patryk Jaki.

Przypomniał, że Putin w swoim ostatnim wystąpieniu uzasadniał możliwość użycia broni jądrowej faktem, że Stany Zjednoczone zaatakowały Nord Stream. "A skąd to wiedział? Otóż, od waszego posła Radosława Sikorskiego. Co zrobiliście w tej sprawie?" – dopytywał Jaki.

Jak stwierdził, najśmieszniejsze jest to, że lewica szuka wszędzie współpracowników Putina, podczas gdy sama w swoim składzie ma Gerharda Schrödera i trzech polskich komunistycznych kacyków, którzy na zlecenie Moskwy organizowali w Polsce aparat represji wobec obywateli.

"Wy sami powinniście zrobić rachunek sumienia, dlatego że całkiem niedawno większość Parlamentu przegłosowała rezolucję dotyczącą sporu między Polską a Łukaszenką i Putinem, w której wprost staliście po stronie Łukaszenki i Putina, kiedy atakowano polskie granice"

– podkreślił.

Ponadto, zauważył Jaki, "w UE coraz częściej padają słowa, że do kryzysu, wojny, inflacji doprowadziła pycha i brak słuchania Polski i państw bałtyckich".

"No, piękne. Tylko jaką receptę w tej chwili proponujecie? Otóż proponujecie więcej tego, co było tzn. likwidację weta, więcej kompetencji dla Niemiec i eurokratów. To się musi skończyć źle"

– stwierdził europoseł.

"Co więcej, chcecie uchodzić za imperium moralne. To ja mam dla Was teraz propozycję. To niech najpierw Niemcy rozliczą się za swoje zbrodnie i zapłacą reparacje Polsce"

- apelował.

Kosma Złotowski stwierdził, że na wojnie walka z dezinformacją jest równie ważna jak niszczenie czołgów czy samolotów przeciwnika, a Rosjanie od lat wykorzystują możliwości oferowane przez internet do wpływania na europejską opinię publiczną.

"Niestety wielu dziennikarzy, polityków czy artystów w państwach członkowskich mniej lub bardziej świadomie wspiera narrację Moskwy. Nadal nie umiemy skutecznie temu przeciwdziałać"

– mówił polityk PiS.

Jak wyjaśnił, można się było o tym przekonać także w Polsce, podczas sztucznego kryzysu migracyjnego, gdy próbowano sabotować stanowcze działania polskiego rządu w obronie granic Unii Europejskiej. Złotowski dodał, że krytyka takich przedsięwzięć jak kanał przez Mierzeję Wiślaną, gazociąg Baltic Pipe, czy rozbudowa polskiej armii także służy wyłącznie interesom Putina.

"W wojnie informacyjnej każdy z nas jest żołnierzem, a jak mogliśmy się ostatnio przekonać jeden nieprzemyślany wpis na Twitterze może mieć siłę rażenia bomby atomowej"

– stwierdził.

 

 



Źródło: PAP, niezalezna.pl

mm
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo