Poprawa żeglowności Odry po niemieckiej stronie - tak, po polskiej - nie. Obłudna polityka niemieckich władz

Na kanale Odra-Hawela w Niederfinow w Niemczech otwarto dziś nową podnośnię statków. Inwestycja, która kosztowała 520 mln euro, według komunikatu niemieckiego ministerstwa transportu ma być "niezbędna do utrzymania połączenia wodnego między Berlinem a portem morskim w Szczecinie". Jednocześnie Niemcy od miesięcy prowadzą kampanię, której celem jest paraliżowanie poprawy żeglowności rzeki Odry po polskiej stronie i rozbudowy terminala kontenerowego w Świnoujściu

Autorstwa Jacques Lahitte - Praca własna, CC BY 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=4437882

Budowa nowego obiektu trwała aż 14 lat, o 8 dłużej niż zakładały pierwotne plany. Jej ostateczny koszt wyniósł około 520 mln euro. Na otwarciu inwestycji pojawił się minister transportu Niemiec Volker Wissing - polityk w czasie swojego wystąpienia powiedział, że nowa podnośnia statków jest "arcydziełem inżynierii". 

Na łamach portalu dw.com napisano, że "w podnośni statki będą podnoszone i opuszczane w ogromnym korycie niczym w wannie". Dodano, że "różnica wysokości między kanałem Odra-Hawela i Odrą wynosi aż 36 metrów". Ministerstwo transportu Niemiec podało, że nowa podnośnia statków jest niezbędna do utrzymania połączenia wodnego między Berlinem a portem morskim w Szczecinie.

Niemcy przeciw poprawie żeglowności Odry po polskiej stronie 

Podczas gdy Niemcy po swojej stronie realizują szereg inwestycji poprawiających żeglowność Odry, jednocześnie krytykują za takie same plany polskie władze. Jacek Liziniewicz na łamach "Gazety Polskiej Codziennie" pisał w sierpniu br., że "w sprawę zaangażowani są politycy, którzy są wprost oskarżani o współpracę z Rosją, a także organizacje społeczne, które w przeszłości zajmowały się blokowaniem wydobycia gazu łupkowego".

„Jest to w mojej ocenie działanie nieracjonalne, że niemiecka Brandenburgia blokuje polską inwestycję mającą na celu poprawę regulacji rzeki Odry w jej dolnym biegu. Chodzi o budowę tzw. ostróg, które służą regulacji rzeki. A mówiąc zupełnie wprost, to odbudowa wcześniej istniejących ostróg – nie ma mowy o poważnej interwencji i zupełnej zmianie środowiska Odry”

- tak o działaniu niemieckich polityków pisał Marek Gróbarczyk, wiceminister infrastruktury.

Z kolei minister środowiska Niemiec Steffi Lemke w związku z katastrofą ekologiczną na Odrze powiedziała w wywiadzie dla Deutsche Welle, że "jeśli chcemy odbudować ten ekosystem, to jego regeneracja musi być obecnie priorytetem".

"Wymaga to m.in. ekologicznie nienaruszonych płytkich obszarów wodnych, które nie są zaburzone czy niszczone pracami budowlanymi. (…) Rozbudowa Odry musi zostać zatrzymana. Niszczy ona tylko dodatkowo ten cenny ekosystem"

- dodawała polityk. 

Na łamach portalu tysol.pl przypomniano, że w tamtym okresie polskim internecie zintensyfikował swe działania profil pn. "Czas na Odrę", którego działalność miała być "zadziwiająco skorelowana z działalnością bliźniaczego niemieckiego profilu 'Save Oder'".

 

 



Źródło: dw.com, tysol.pl, PAP, niezalezna.pl

Mateusz Mol
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo