Elementarna sprawiedliwość

To będzie dla mnie bardzo osobisty tekst. Wyrok – wciąż jeszcze nieprawomocny – na dominikanina Pawła M. kończy pewien proces w moim życiu, a także – co może jeszcze ważniejsze – przywraca elementarne poczucie sprawiedliwości.

Dominikanin, którego ekscesy i zbrodnie opisywała Komisja, której miałem zaszczyt być przewodniczącym, został właśnie skazany na cztery lata więzienia. Jego adwokaci zapowiadają apelację, wyrok nie jest prawomocny. Można jednak powiedzieć, że sprawiedliwości stało się zadość. Owszem, wyrok jest śmiesznie niski, ale trzeba pamiętać, że dominikanin był sądzony nie za wszystkie swoje przestępstwa, lecz jedynie za te ostatnie, które nie uległy przedawnieniu. Nie został więc skazany za wielogodzinne bicie pasem jednej ze studentek z duszpasterstwa, któremu przewodził, ani za brutalne – a usprawiedliwiane religijnie – gwałty. Te sprawy, niestety, uległy przedawnieniu. I choć, moim zdaniem, one też powinny być osądzone – bo w istocie działania Pawła M. były torturami – to tak się nie stało. Cztery lata to kara za ostatni gwałt na siostrze zakonnej.

Niezależnie jednak od oceny wysokości wyroku trudno nie zauważyć, że coś się jednak wydarzyło. Sąd uznał winę duchownego. Dla mnie jest to tym ważniejsze, że potwierdza ustalenia Komisji, której raport – jak się nieoficjalnie dowiedziałem – miał wpływ na tę decyzję. Jest to dla mnie ważne także dlatego, że państwo polskie tym wyrokiem jasno powiedziało skrzywdzonym: uznajemy jego winę. Jeśli czegoś żałuję, to jedynie tego, że Kościół wciąż nie chce skorzystać z wiedzy zgromadzonej w czasie tych prac.

Członkowie Komisji – prawnicy, kanoniści, seksuolodzy, teolodzy, psychoterapeuci – mogliby z pewnością wejść do kościelnej, a niezależnej komisji, która zbadałaby ten temat.

Tyle że takiej komisji wciąż nie ma. I tak ten temat Kościół zostawia nieprzychylnym mu mediom. Trudno o większy błąd. 

 

 



Źródło:

Tomasz P. ­Terlikowski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo