Miny i bomby na dnie Bałtyku

Dziś rozpoczęła się operacja neutralizacji min i bomb lotniczych z czasów II wojny światowej, które zalegają w gdyńskim porcie oraz na podejściu do niego. Całą akcję, która potrwa tydzień, przeprowadzają nurkowie-minerzy z 13. Dywizjonu Trałowców z Gdyni. Wojsko na ten czas wprowadziło strefy bezpieczeństwa.

Specjaliści od podwodnych zadań 8. Flotylli Obrony Wybrzeża przeprowadzą neutralizację dwóch blisko 1000 kilogramowych min morskich typu GC, które zalegają na podejściu do portu w Gdyni oraz trzech bomb lotniczych o wadze około 500 kilogramów, zlokalizowanych wewnątrz portu. Każdego dnia przeprowadzone zostanie niszczenie jednego obiektu.

W pierwszej kolejności usunięte zostaną bomby lotnicze znalezione wewnątrz portu, natomiast w następnych dniach planowane jest niszczenie min morskich typu GC zalegających na redzie portu.

 - napisał w komunikacie Rzecznik Prasowy 8. Flotylli Obrony Wybrzeża kmdr ppor. Grzegorz Lewandowski.

W promieniu 750 m od niewybuchów zlokalizowanych wewnątrz portu obowiązuje strefa bezwzględnego zakazu przebywania ludzi na otwartym terenie (tarasy dachy, balkony, chodniki, ulice itp.). W tym czasie dopuszcza się przebywanie ludzi w budynkach, jednak z dala od okien i powierzchni przeszklonych. Strefa bezpieczeństwa zostanie wyznaczona również na Zatoce Gdańskiej od linii brzegowej na odcinku Babie Doły – Gdańsk Westerplatte (włącznie) do 11 km w głąb morza. Rzecznik 8 Flotylli Obrony Wybrzeża przekazał, że przebywanie w wodzie w godzinach operacji zagraża życiu i zdrowiu.

Problem pozostałości po II wojnie światowej na dnie Bałtyku jest bardzo poważny. Dwa lata temu NIK napisał we wnioskach pokontrolnych, że zarówno administracja morska jak i ochrony środowiska nie rozpoznawały zagrożeń wynikających z zalegania w zatopionych  wrakach ropopochodnego paliwa i broni chemicznej. Nie szacowały też ryzyka z nimi związanego i skutecznie nie przeciwdziałały rozpoznanym i zlokalizowanym zagrożeniom.

Może to doprowadzić do katastrofy ekologicznej na niespotykaną skalę. Największe zagrożenie stanowią pochodzące z okresu II wojny światowej Stuttgart i Franken. Z pierwszego już wydobywa się paliwo, drugi, z powodu korozji może się zapaść w każdej chwili i spowodować ogromną katastrofę ekologiczną. Do tego w rejonie Głębi Gdańskiej może spoczywać na dnie co najmniej kilkadziesiąt ton amunicji i bojowych środków trujących (BŚT), w tym jeden z najgroźniejszych iperyt siarkowy. Od wojny już kilkakrotnie doszło do poparzenia nim rybaków i plażowiczów.

 

 



Źródło: niezalezna.pl; pap.pl

#II Wojna  Światowa #Bałtyk #miny #wraki okrętów #katastrofa ekologiczna

Magdalena Łysiak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo