Środa z „Codzienną”: Czerwone kanalie obok bohaterów 

Jerzy Urban ma być pogrzebany na warszawskich Powązkach Wojskowych – nekropolii, na której od lat chowani są osoby zasłużone dla Państwa Polskiego. – To skandal – mówią komentatorzy. Osoby z miejskiego zarządu cmentarzy komunalnych w Warszawie przekonują, że trzymają się procedur. 

Bartek Kalich/ Gazeta Polska

Znamy już szczegóły pogrzebu Jerzego Urbana, zwanego „Goebbelsem Stanu Wojennego”. Jak poinformował Waldemar Kuchanny, wicenaczelny Tygodnika NIE, pogrzeb komunisty odbędzie się we wtorek 11 października o godzinie 13. na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach. - Będzie pochowany w grobie swoich rodziców. To są dwa groby obok siebie, proste płyty. Jakaś boczna, nierzucająca się w oczy alejka. To nie jest Aleja Zasłużonych, ale Cmentarz Wojskowy. Tam rodzina ma wykupione miejsce. Nie ma w tym żadnej manifestacji ani ukrytej intencji – powiedział Kuchanny w rozmowie z Wirtualną Polską. 
Grób Jana Urbana, ojca Jerzego nie znajduje się bynajmniej w jakiejś dalekiej uliczce. Jest to praktycznie pierwszy rząd od Domu Pogrzebowego, bardzo blisko wejścia na teren nekropolii od strony ulicy Powązkowskiej. To jedynie 100 metrów od obecnej Alei Zasłużonych, gdzie spoczywają m.in. Kornel Morawiecki, płk. Ryszard Kukliński czy Zbigniew Romaszewski. Grób rodzinny Urbanów znajduje się tam od 1987 roku kiedy zmarł ojciec rzecznika Wojciecha Jaruzelskiego. Jan Urban był dobrze ustosunkowanym komunistą. Piastował funkcję zastępcy w wydziale prasowym Jerzego Borejszy w resorcie Informacji i Propagandy PKWN. Później tworzył pisma w PRL, m.in. Monitor Polsk i Robotnika. W 1987 roku kiedy zmarł większą karierę robił już jednak jego syn, który w latach 1981-1989 sprawował funkcję rzecznika prądowego Rady Ministrów PRL. – Osobiście żałuję, że Jerzy Urban zmarł. Powinien być osądzony, gdyż był rzecznikiem prasowym zorganizowanej grupy zbrojnej. Prawo zna pojęcie współsprawstwa. Niestety, w Polsce ta zasada wobec zbrodniarzy komunistycznych nie jest stosowana. Należy żałować, że kolejny zbrodniarz odszedł nieosądzony – mówi „Codziennej” Tadeusz Płużański, prezes Fundacji Łączka. Więcej na temat skandalu z pogrzebem Urbana w artykule red. Jacka Liziniewicza pt. „Czerwone kanalie obok bohaterów” w środowej „Gazecie Polskiej Codziennie”.

„Codzienna” proponuje wywiad z PIOTREM WAWRZYKIEM, wiceministrem spraw zagranicznych o reparacjach. - Nie można spodziewać się tego, że Niemcy z dnia na dzień pod wpływem noty zmienią swoje zdanie, co do samych reperacji. Należy pamiętać jednak o tym, że wszystkie tego typu działania wymagają po prostu czasu. Jeżeli natomiast będzie to wymagało zawarcia nowego porozumienia w jakiejś sprawie czy zmiany dotychczas obowiązujących umów - każde rozwiązanie będzie brane pod uwagę - stwierdził Piotr Wawrzyk, wiceminister MSZ.

W poniedziałek minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau podpisał notę dyplomatyczną ws. reparacji od Niemiec. We wtorek, podczas konferencji prasowej szefów dyplomacji Polski oraz Niemiec, reprezentująca stronę niemiecką Annalena Baerbock potwierdziła, że dla rządu federalnego „kwestia reparacji jest kwestią zamkniętą”. Co dalej planuje strona polska? Spodziewane jest wejście na drogę prawną czy działania skupią się raczej wokół wywierania presji, tak jak skutecznie zrobił to Izrael w latach 50.?

- Będziemy podejmować wszystkie kroki, które doprowadzą do celu – odpowiedział Piotr Wawrzyk, wiceminister MSZ. - Prawne, polityczne, dyplomatyczne. Najważniejsze jest zrealizowanie założonych celów. Oczywiście, nie można spodziewać się tego, że Niemcy z dnia na dzień pod wpływem noty zmienią swoje zdanie, co do samych reperacji. Należy pamiętać jednak o tym, że wszystkie tego typu działania wymagają po prostu czasu. Dojdzie do konsensusu w tego typu sprawach jest poprzedzone zwykle różnego rodzaju zabiegami o charakterze politycznym, dyplomatycznym, prawnym. Dopiero wówczas pojawia się pole do wypracowania porozumienia czy konsensusu, który jest akceptowalny dla obu stron. Rozmowa red. Anny Zyzek pt. „Wykorzystamy wszystkie możliwości, by wywalczyć dla Polaków odszkodowania” w środowej „GPC”.

A co tam nowego na ukraińskim froncie? Putin wysłał nuklearny pociąg na granicę z Ukrainą! Zachód coraz mocniej ostrzega, że wobec sromotnych porażek na froncie Rosja może zdecydować się na użycie broni atomowej. W ostatnich godzinach Putin skierował na granicę z Ukrainą pociąg obsługujący rosyjskie siły nuklearne. – Rosja ma trzy możliwości użycia atomu: od przestraszenia Zachodu po zniszczenie ważnych strategicznie obiektów – uważa były dowódca połączonych sił NATO w Europie, gen. Philip Breedlove. 

Pociąg podlegający 12  Dyrektoriatowi Ministerstwa Obrony Rosji (odpowiedzialnemu za przechowywanie, konserwację, transport i  wydawanie pocisków nuklearnych) został zauważony m.in. w centralnej części kraju. Na jednym z wrzuconych do sieci nagrań widać, jak na wojskowych platformach transportowane są czołgi oraz pojazdy opancerzone Kamaz-43269 Vystrel, uzbrojone w  działko kal. 30 mm. i przeznaczone m.in. do eskortowania broni jądrowej do jednostek wojskowych. Więcej w artykule red. Konrada Wysockiego „Atomowa eskalacja Rosji”.

Nowe zasady przy egzekucji długów. Nękanie, groźby, „dzika” egzekucja. To ma się wreszcie skończyć. – Wolny rynek nie oznacza wolnej amerykanki – mówi „Codziennej” wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. Na finiszu są prace nad zmianami mającymi uporządkować branżę windykatorów. Wyeliminowane zostaną osoby karane, każdy będzie musiał posiadać licencję, a firmy odpowiedni kapitał.

O problemie, czyli sposobach egzekucji długów przez prywatne firmy, debatowano od dawna, ale długo brakowało zdecydowanych działań. I ciągle pojawiały się dramatyczne historie dłużników, którzy byli dręczeni, zastraszani czy wręcz padali ofiarą bezprawnych działań windykatorów. Dlatego oczekiwano fundamentalnych zmian. I Ministerstwo Sprawiedliwości właśnie kończy pracę nad reformą dotyczącą tej branży. – Dzisiaj, żeby być detektywem albo ochroniarzem, trzeba mieć licencję, a żeby od kogoś egzekwować dług, czyli zasłaniać się powagą państwa, nie trzeba żadnych uprawnień czy kwalifikacji. Konieczne jest więc wprowadzenie minimalnych wymogów, np. niekaralności, wykształcenia. To są zwykłe, przyzwoite reguły, które dotyczą każdego innego zawodu – tłumaczy „Codziennej” wiceminister Marcin Warchoł. Szczegóły w artykule red. Grzegorza Brońskiego pt. „Windykator – jedynie z licencją i czystą kartoteką” w środowej „GPC”.

Środa z „Gazetą Polską Codziennie” – to jest to!

 

 

 



Źródło: niezalezna.pl, PAP

masz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo