"Nie możemy dać się zastraszyć żadnemu szantażowi". Soloch: Rosja musi przegrać wojnę

- Rosja musi przegrać wojnę i uznać Ukrainę w granicach sprzed 2014 roku - powiedział szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch podczas Warsaw Security Forum. Wezwał do dalszej pomocy Ukrainie i nakładania kolejnych sankcji na Rosję. - Nie możemy też dać się zastraszyć żadnemu szantażowi, w tym także nuklearnemu - dodał.

Aleksiej Witwicki/ Gazeta Polska

"Rosja musi przegrać tę wojnę i zgodzić się na powrót Ukrainy do granic konstytucyjnych sprzed 2014 roku. Wszechstronne wsparcie Ukrainy na jej drodze do zwycięstwa powinno mieć dla nas charakter priorytetowy"

- powiedział Soloch.

Według niego "jesteśmy w stanie wspólnie osiągnąć ten cel, a powtórka z roku 2014 - nowe porozumienia mińskie - nie wchodzi w grę". "Dopiero po pełnym zwycięstwie Ukrainy powinniśmy zastanawiać się nad miejscem Rosji w architekturze bezpieczeństwa" - zaznaczył.

"Przez osiem kolejnych edycji Warsaw Security Forum nie było sytuacji, by między dwoma naszymi spotkaniami bezpieczeństwo międzynarodowe pogorszyło się w tak dramatyczny sposób. Niedawno zaskoczyła nas pandemia. Jednak tym, co podkopało fundamenty naszego bezpieczeństwa, jest agresja Rosji na Ukrainę"

- mówił szef BBN.

Dodał, że "agresja ta była możliwa, bo zła była polityka wspólnoty euroatlantyckiej wobec Rosji". "Polska i inne państwa regionu od lat apelowały o więcej trzeźwości i zdecydowania w relacjach z Rosją. Niestety, nie traktowano naszego głosu poważnie. Dopiero od 24 lutego tego roku globalna koalicja państw wspierających Ukrainę buduje spoistość i solidarność" - powiedział.

Podkreślił, że "szczególnie teraz, kiedy Rosja ogłasza światu bezprawną aneksję ziem ukraińskich, potrzebujemy więcej współdziałania niż dotychczas". "Nie możemy też dać się zastraszyć żadnemu szantażowi, w tym także nuklearnemu, ze strony Rosji. Musimy przypomnieć, że odstraszanie i obrona NATO opiera się na zdolnościach konwencjonalnych, obronie rakietowej, ale także i zdolnościach nuklearnych" - powiedział szef BBN.

Według niego, "od tego, czy zdobędziemy się dziś na bolesne, ale mimo wszystko krótkotrwałe wyrzeczenia, chociażby z powodu kryzysu energetycznego, zależeć będzie długoterminowe bezpieczeństwo i stabilny rozwój naszych państw".

"Dziś Ukraina potrzebuje przede wszystkim uzbrojenia. Dajemy go ciągle za mało"

- powiedział Soloch. Dodał, że "Polska zdecydowała się znacznie nadwerężyć swój potencjał obronny, przekazując pokaźne ilości sprzętu Ukrainie" i należy do krajów, które udzieliły największej pomocy.

Zaznaczył, że "zapewnienie dostaw broni dla Ukrainy wymaga zwiększenia zdolności produkcyjnych przemysłu obronnego po obu stronach Atlantyku", a "w tej chwili produkujemy za mało i za wolno, by wspierać Ukrainę i jednocześnie wzmacniać własny potencjał wobec wzrostu zagrożenia ze strony Rosji". "Polska podejmuje konkretne działania w tym kierunku. Świadczą o tym prowadzone przez nas zakupy zbrojeniowe na wielką skalę" - dodał szef BBN.

Zaapelował, by pamiętać "o konieczności podtrzymania funkcjonowania państwa ukraińskiego". Za konieczne uznał "dużo większe zaangażowanie innych państw oraz organizacji międzynarodowych, w tym przede wszystkim Unii Europejskiej". Dodał, że UE "wciąż nie przekazała trzech miliardów euro z zatwierdzonych jeszcze w maju dziewięciu mld wsparcia finansowego dla Ukrainy".

"Dostrzegamy potrzebę nakładania kolejnych sankcji na Rosję, uderzających kompleksowo w gospodarkę rosyjską. Jednym z priorytetów jest tutaj ustanowienie limitu cen na rosyjską ropę"

- powiedział Soloch. Według szefa prezydenckiego BBN "sankcje muszą w sposób maksymalny utrudniać rozwój gospodarczy uniemożliwiając wykorzystanie technologii niezbędnych do dalszego prowadzenia wojny, ale także powinny skazywać Rosję na regres cywilizacyjny".

Za błąd uznał próby przekształcenia Rosji w drodze kontaktów handlowych. Symbolem tego podejścia nazwał gazociągi Nord Stream 1 i Nord Stream 2 i "to co się z nimi stało".

"Eksplozje Nord Stream 1 i 2 miały miejsce w dniu otwarcia Baltic Pipe. Pokazują one, że Sojusz musi być przygotowany do ochrony infrastruktury krytycznej, zarówno na Morzu Bałtyckim, jak i w innych regionach oraz do odpowiedzi na tego typu hybrydowe zagrożenia"

- powiedział Soloch. Dodał, że przystąpienie Szwecji i Finlandii do NATO będzie sprzyjać wypełnianiu tych zadań.

Zaznaczył, że NATO "nie może zatrzymać się na ocenie, że agresja na Ukrainę pokazała cały szereg niedoborów armii rosyjskiej".

"Nie miejmy złudzeń, priorytetem rozwoju rosyjskich sił zbrojnych pozostaną operacje bojowe dużej skali. Zrobi ona wszystko, by uzupełnić i rozwijać zdolności wojskowe utracone na Ukrainie" - przestrzegł. Wezwał do przekształcenia wysuniętej obecności wojskowej na wschodniej flance NATO w wysuniętą obronę. "Potrzebujemy więcej sił dyslokowanych na stałe w naszym regionie oraz sił dostępnych do przerzutu na wypadek zagrożenia" - dodał Soloch.

Poparł dążenie Ukrainy do członkostw w Unii Europejskiej. Wyraził przekonanie, że UE "może odegrać istotną rolę w szkoleniu wojsk ukraińskich". "Polska jest gotowa zaangażować się jako państwo ramowe w przyszłą unijną misję szkoleniową dla Ukrainy, widząc jednocześnie miejsce na większą aktywność NATO w tej kwestii" - zadeklarował szef BBN.

Zaapelował o "wysiłek na rzecz ograniczania rosyjskich wpływów na świecie". "Dziś do wielu państw Afryki, Azji czy Ameryki Południowej Rosja skutecznie trafia ze swoim przekazem oskarżającym bogatą Północ o ekspansję kosztem słabszych państw" - powiedział. Podkreślił, że w rzeczywistości "kryzys żywnościowy oraz widmo głodu, które zawisło nad znaczną częścią świata" to skutki rosyjskiej agresji.

Soloch przypomniał, że jednym z celów podróży prezydenta Andrzeja Dudy do Nigerii, Wybrzeża Kości Słoniowej i Senegalu było przeciwdziałanie rosyjskiej propagandzie.

 

 



Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo