Kuczyński ciepło wspomina Urbana: „kompanion ostrej wypitki”. Historyk: Była to czarna postać lat 80. PRL 

W wieku 89 lat zmarł jeden z prominentnych komunistów, rzecznik reżimu Wojciecha Jaruzelskiego, Jerzy Urban. Ciepło wspomina go m.in. Waldemar Kuczyński, były doradca Solidarności w latach 80., bliski współpracownik premiera Tadeusza Mazowieckiego i minister przekształceń własnościowych w pierwszym rządzie III RP.  - Te słowa są kompletnie kuriozalne, wystarczy przecież sięgnąć do zeznań zabójców księdza Popiełuszki, np. oficera SB Grzegorza Piotrowskiego. Widać tam inspirację czerpaną z Urbana, który wielokrotnie atakował duchownego – mówi Niezalezna.pl dr Grzegorz Majchrzak z Instytutu Pamięci Narodowej. 

Jerzy Urban
Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

-  Żegnam Jerzego Urbana. Z czołówki polskich dziennikarzy II połowy XX wieku. Żegnam przeciwnika z czasów "Solidarności" i "Jaruzelszczyzny", ale nigdy wroga. Żegnam jednego z kowali roku 1989 i kompaniona ostrej wypitki pewnego wieczoru w jego willi. Stwórca zyskał nie byle kogo

– pisał w osobistym tonie Waldemar Kuczyński. Publicysta, a 32 lata temu jeden z protoplastów transformacji ustrojowej, zdjął też odpowiedzialność z Jerzego Urbana za śmierć ks. Jerzego Popiełuszki, kapelana „Solidarności” zamordowanego przez funkcjonariuszy SB 19 października 1984 roku. Rzecznik PRL-owskich władz wielokrotnie poniżał księdza, a jego kazania do tłumów nazywał „seansami nienawiści”. Zdaniem Kuczyńskiego, morderstwo było prowokacją, która miała zaszkodzić ekipie Jaruzelskiego. 

Zabójstwo ks. Popiełuszki było zaplanowane

- To nie jest pierwszy wpis tego typu Waldemara Kuczyńskiego. Te słowa są kompletnie kuriozalne, wystarczy przecież sięgnąć do zeznań zabójców księdza Popiełuszki, np. oficera SB Grzegorza Piotrowskiego. Widać było inspirację czerpaną z Urbana, który wielokrotnie atakował duchownego. Były rzecznik junty Jaruzelskiego kojarzy się z ręcznym sterowaniem procesem po zabójstwie ks. Popiełuszki w porozumieniu z sędzią, odpowiednim manipulowaniem dziennikarzami zachodnimi, a nie ciętym piórem. W sprawie morderstwa Grzegorza Przemyka, gdy władza czegoś nie chciała ujawnić, wpuszczano na salę konferencyjną chińskich reporterów

– mówi Niezalezna.pl dr Grzegorz Majchrzak, historyk z IPN.

- Propagandystę Urbana wszyscy kojarzą ze stanem wojennym, ale on swoje usługi MSW w zwalczaniu opozycji zaczął wyświadczać już w latach 70. Wiele osób o tym zapomina albo nie wie, ale Urban nie tylko cenzurował teksty. Proponował ośrodku władzy też skazywać dziennikarzy. Reasumując: biorąc pod uwagę dorobek Urbana w samym PRL, wypowiedzi Kuczyńskiego są kuriozalne i nie oddają ducha prawdy, biorąc pod uwagę też funkcje, które pełnił zmarły w aparacie PRL-owskiej machiny

– ocenia badacz dziejów najnowszych. 

Dawni opozycjoniści ze swoimi oprawcami

Według Majchrzaka, wpis Kuczyńskiego to dowód na zbyt duży poziom fraternizacji elit solidarnościowych z komunistycznymi w okresie rozkładu systemu PRL i transformacji ustrojowej.

- Nie tylko Kuczyński pił w roli kompana z Urbanem. Z pewnością nie jest to powód do publicznych pochwał. Prof. Antoni Dudek niegdyś mówił, że w przypadku Okrągłego Stołu najgorsza była fraternizacja części strony solidarnościowej z rządem PRL. I z tą opinią całkowicie się zgadzam. Kiedyś planowałem napisać biografię Urbana, bo - moim zdaniem - to najciekawsza postać we władzach komunistycznych lat 80. Usłyszałem wtedy od swojego promotora, prof. Andrzeja Paczkowskiego, przestrogę, bym lepiej się powstrzymał, bo czeka mnie picie wódki z Urbanem…

- wspomina Majchrzak.

– Na obraz Urbana i elit PRL inaczej patrzy ktoś, kto ciężko przeszedł stan wojenny, a wygładzony obraz dominuje wśród działaczy opozycji, traktowanych bardziej po ludzku. Co nie zmienia postaci rzeczy, że zmarła jedna z najbardziej ponurych postaci lat 80.

– stwierdza. 

Mimo to, wielu szczególnie młodszych internautów, żegna Jerzego Urbana jak ikonę sieciowej popkultury. - Sądzę, że ciepłe pożegnanie Urbana i porównania do obecnych polityków u części młodszych internautów wynikają po prostu z niewiedzy. Jedyną zasługą Urbana było sprowadzenie ważnych spraw do poziomu rynsztoku w „Nie”. Gdyby spytać piewców Urbana o szczegóły z jego biografii, to niewiele mieliby do powiedzenia. Mamy niesamowity zalew chamstwa w debacie publicznej, więc nic dziwnego, że „Nie” zyskało popularność w sieci – podsumowuje Majchrzak

 

 



Źródło: niezalezna.pl

#Jerzy Urban

gie
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo