Uszkodzenie gazociągów Nord Stream. Ambasador Tomasz Szatkowski: Rosja miała zdolności i motywy

Nie ma jednoznacznych dowodów, ale zakładamy, że to Rosja odpowiada za wycieki na Nord Streamach. (…) Chciała się pozbyć ryzyka związanego z obciążeniem karami w wypadku dalszego wstrzymywania przesyłu przez Nord Stream 1 – powiedział w rozmowie z Katarzyną Gójską w radiowej Jedynce ambasador Polski przy NATO Tomasz Szatkowski.

fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

W ubiegłym tygodniu doszło do wycieków w jednym miejscu w gazociągu Nord Stream 2 na południowy wschód od duńskiej wyspy Bornholm oraz w dwóch miejscach w gazociągu Nord Stream 1 na północny wschód od Bornholm.

Duńska Agencja Energii podała, że udało się opanować sytuację na rurociągu Nord Stream 1. Wcześniej, w sobotę, ustąpił wyciek z Nord Stream 2.

Bardzo prawdopodobnym schematem jest, że Rosja eskaluje działania hybrydowe wobec Zachodu, bo ewidentnie Zachód jest odbiorcą tego typu działań. Zakładamy hipotetycznie, że to Rosja odpowiada za wycieki na Nord Streamach, nie ma w tej chwili jednoznacznych dowodów, trwają działania śledcze w tej kwestii. Ale to Rosja miała zdolności i motywy, by tego dokonać

– powiedział w „Sygnałach dnia” radiowej Jedynki Tomasz Szatkowski.

Chodziło o wysłanie sygnału o gotowości do potencjalnej eskalacji. To ma również swoje znacznie w kontekście gróźb nuklearnych. Kolejnym motywem może być fakt, że Rosja chciała się pozbyć ryzyka związanego z obciążeniem karami umownymi w wypadku dalszego wstrzymywania przesyłu przez Nord Stream 1. Pamiętajmy, że Nord Stream 1 miał być jeszcze przez pewien czas używany przez stronę niemiecką

– dodał.

Ambasador pytany o aneksję ukraińskich terytoriów ocenił, że na polu bitwy w coraz większym tempie przewagę zyskuje strona ukraińska.

"Putin postanowił eskalować politycznie po to, by umocnić reżim i wysłać sygnał na Zachód. Stara się rozszerzyć deklaracje obowiązującej doktryny nuklearnej na kwestie aneksji terytoriów na Ukrainie. To bezczelne i bandyckie" – powiedział.

Rosjanie stracili zdolność ofensywną, a teraz tracą zdolność do prowadzenia efektywnej defensywy. Może dojść do przyspieszonego upadku rosyjskich linii obronnych na Ukrainie

– dodał Szatkowski.

Stwierdził, że mobilizacja w Rosji to desperacki ruch, świadczący o „panice związanej z sytuacją na froncie. Jednak nie sądzimy, by mogło to w krótkim czasie zagrozić reżimowi. Nie ma sygnałów świadczących o tym, że Rosja rzeczywiście przygotowuje się do użycia broni nuklearnej wobec Ukrainy” – powiedział.

 

 

 



Źródło: niezalezna.pl

#świat

Michał Gradus
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo