Prezes PiS spotkał się z mieszkańcami Kołobrzegu. "Musimy budować Polskę równych szans"

Wmawia się ludziom, że w Polsce jest dyktatura, i ci sami mówią o swoim rychłym zwycięstwie w wyborach. Lewica, a dokładnie Stalin wymyślił, że jeśli ktoś nie jest komunistą, to jest faszystą - i taką głosi się tezę - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas spotkania z mieszkańcami Kołobrzegu.

twitter.com/@pisorgpl

"Jak to bywa podczas takich spotkań, witał mnie niewielki tłumek, a właściwie grupka, jak rozumiem naszych politycznych przeciwników, i bardzo łagodni, bo często przeklinają i jakieś obrzydliwości wygadują, a tu tylko proste było 'precz z Kaczorem dyktatorem'. Niby nic, ale warto się zastanowić nad kłamstwem w życiu publicznym"

– przekonywał lider PiS po dotarciu na spotkanie z mieszkańcami Kołobrzegu w Marine Hotelu.

Jego zdaniem "wmawia się społeczeństwu, że w Polsce jest dyktatura, jeszcze do tego dyktatura jednostki".

"Ale ci sami, którzy mówią o dyktaturze, mówią o swoim rychłym zwycięstwie wyborczym, no i każdy, kto wie, co się dzieje w naszym kraju, wie, że działa opozycja i mają przewagę media opozycyjne, bardzo ostre opozycyjne, wie, że samorządy w wielkiej części są innej opcji niż władza i bardzo często, a wydaje mi się, że tak jest właśnie w tym mieście, niekiedy bardzo źle nastawione do tej władzy"

– opisywał.

Polemizując z takimi podglądami, Kaczyński pytał zebranych, "co to za dyktatura i w jakiej dyktaturze w dziejach świata coś takiego byłoby możliwe, bo gdyby tacy ludzie znaleźli się w prawdziwej dyktaturze, to natychmiast by ich zamknięto i gdyby tylko trochę czasu spędzili w więzieniach, to byśmy byli szczęśliwi, bo być może z takich więzień nigdy by nie wyszli".

Kontynuując rozważania, Kaczyński zastanawiał się, "skąd to kłamstwo się bierze i w jaki sposób działa". Gdy zebrani podpowiadali mu, że bierze się to 'z TVN', odparł: "TVN to jest oczywiście środek rozpowszechniana tego kłamstwa, ale to jest sprawa nieco głębsza, bo mająca swoją tradycję. A tutaj trzeba spojrzeć na lewo, trzeba spojrzeć na lewo, to znaczy w stronę lewicy" – oświadczył.

Wtedy, jak przypomniał, Józef Stalin bądź jeden z jego doradców wymyślił w latach '30, że "jeżeli ktoś nie jest komunistą albo przynajmniej nie wspiera komunistów, to jest wtedy faszystą, a jak jest faszystą, to oczywiście dąży do dyktatury albo już tym dyktatorem jest".

"I tak zaczęto głosić, i niemała część grup wykształconych w Europie, to w Polsce także miało miejsce, tego rodzaju tezę przyjęło po wojnie. Natomiast partie, które wprowadzały tu jedną z najokrutniejszych w dziejach dyktaturę komunistyczną nazywały się demokratycznymi"

– przypominał.

Jego zdaniem, taki sposób myślenia wykorzystywany jest przeciwko niemu, gdyż "skoro tylko wygrywa ktoś, kogo oni nie akceptują, a wygrywa w procesie demokratycznym poprzez wybory, to okazuje się, że to dyktatura, że to faszyzm, że to złamanie reguł demokracji". "A można to dzisiaj słyszeć we Włoszech, w europarlamencie po zwycięstwie prawicy w Szwecji. Czyli próbuje się ludziom wmówić, że demokracja jest, i ona polega na wyborze, a tak naprawdę wyboru nie ma, bo to jest albo lewica, albo tak zwana demokracja liberalna, czyli liberałowie o mocno lewicowym, a często skrajnie lewicowym nastawieniu" – diagnozował.

Lider Prawa i Sprawiedliwości oświadczył, że "tu należy powiedzieć bardzo zdecydowane nie!".

"Demokracja musi być demokracją, demokracja musi być wyborem, musi być wyborem między różnymi opcjami, między różnymi poglądami, różnymi programami dla Polski. I ten wybór jest istotą demokracji – prawo do głoszenia poglądów odmiennych, nawet bardzo mocno odmiennych, prawo do ich starcia, dyskusji. Oby to się odbywało w ramach jakiejś politycznej kultury, to jest fundament demokracji. A ten, kto temu przeczy, kto ogłasza – jak to kiedyś zrobił (Donald) Tusk, że ci, co wybrali Prawo i Sprawiedliwość, a to jeszcze lata 2005-2007, to było tak zwane +moherowe berety+, i ci nie mają prawa wybierać, tzn. mogą głosować, ale wybrać nie mają prawa, że to są ci gorsi"

– przypomniał.

Jak oświadczył, "nie chcę dzielić Polaków na gorszych i lepszych. Ale jak już mnie do tego Tusk zmusza, to ja powiem tak, że to są ci lepsi". Wyjaśnił w tym kontekście, że ma na myśli to, że "to jest przede wszystkim obóz patriotyczny, obóz wartości, który chce, żeby Polacy byli wspólnotą". Dodał, że chodzi tu także o taką "praktykę społeczną, która tworzy wspólnotę na różnych płaszczyznach – wspólnotę praw, bo wszyscy mamy równe prawa polityczne, równe prawa przed sądami, równe prawa przed różnego rodzaju organami państwa oraz równe prawa wyborcze".

Ponadto wskazywał na potrzebę zapewniania równego prawa do awansu społecznego, do powodzenia, w tym powodzenia materialnego, co nie może być zdeterminowane na przykład przez miejsce zamieszkania.

PiS jest partią umiarkowanej prawicy i mówimy jasno – demokracja musi być wyborem między różnymi programami i partiami dla Polaków. My temu nie przeczymy bo tak jest, tylko opozycja ciągle się z tym nie zgadza

- powiedział Jarosław Kaczyński.

Musimy budować Polskę szans, równości i demokracji. Nie ma tutaj żadnej dyktatury i z naszej strony nigdy nie będzie, a za wszelką cenę wmawiają to nasi przeciwnicy z opozycji

- mówił prezes PiS.

Chcemy, aby Polacy byli wspólnotą. Mamy równe prawa polityczne, prawa przed sądami oraz równe prawa wyborcze. Musimy mieć także równe prawo do społecznego awansu, niezależnie od tego, skąd pochodzi

- dodał.

 

 



Źródło: PAP, niezalezna.pl,

bm
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo