Rok temu Niemcy powiedzieli "tak" dla upamiętnienia polskich ofiar niemieckiej agresji. "Die Welt" mówi wprost: Zrezygnujmy z tego

W 2020 roku Bundestag podjął decyzję o utworzeniu w Berlinie "miejsca pamięci i spotkań" poświęconego polskim ofiarom II wojny światowej i niemieckiej okupacji w Polsce. Rok temu zaprezentowano jego koncepcję, a nowy niemiecki rząd wpisał realizację projektu do umowy koalicyjnej. Co z tego wyszło? Pełnomocnik rządu federalnego ds. kultury i mediów oznajmił, że obecnie trwa "opracowania pogłębionej propozycji realizacji". A "Die Welt" apeluje, by zrezygnować z muzeum II wojny światowej...

Rozstrzelanie Polaków po rozpoczęciu niemieckiej okupacji na Starym Rynku w Bydgoszczy, 9 września 1939
Autorstwa Nieznany - Apoloniusz Zawilski (1972) "Bitwy Polskiego Września" ("Battles of Polish September") (JPG file, direct link), Warszawa: Nasza Księgarnia Dostęp 15 November 2014. ISBN 83-218-0817-4 (current edition)Na Commons

Przy okazji prezentacji koncepcji "miejsca pamięci i spotkań" 15 września 2021 roku ówczesny szef MSZ Heiko Maas podkreślił, że miejsce to "może stać się kamieniem milowym w polsko-niemieckim pojednaniu".

Przedstawiony wtedy plan zakładał, że "centralnym elementem miejsca pamięci i spotkania z Polską powinien być pomnik", mający być "okazją do przypomnienia wszystkich ofiar Rzeczypospolitej Polskiej w czasie II wojny światowej i okupacji niemieckiej". Komisja ekspercka wskazała na dwie, spośród sześciu rozważanych, możliwe lokalizacje miejsca pamięci.

Pierwsza z nich, to teren dawnej Opery Kroll na południe od Urzędu Kanclerskiego w Tiergarten, druga to teren obok ruin dworca Anhalckiego przy placu Askańskim. Obie opcje wymagają czasochłonnego przygotowania planu zagospodarowania przestrzennego.

"Kwestia lokalizacji powinna zostać szybko rozstrzygnięta przez nowo wybrany niemiecki Bundestag"

- napisano w koncepcji przedstawionej przez ekspertów. Komisja ekspercka zaleciła też, aby "historia stosunków polsko-niemieckich była przekazywana za pomocą wystaw stałych i czasowych".

Obecnie za realizację projektu odpowiada pełnomocnik rządu federalnego ds. kultury i mediów. Biuro prasowe podlegającego Claudii Roth ministerstwa (BKM) w odpowiedzi na pytanie o stopień zaawansowania prac podkreśla, że "BMK, który odpowiada za kulturę pamięci w Niemczech, powierzył Fundacji Pomnika Pomordowanych Żydów Europy wraz z Niemieckim Instytutem Spraw Polskich zadanie opracowania pogłębionej propozycji realizacji, która skonkretyzuje rozważania merytoryczno-koncepcyjne i strukturalne".

BMK przypomina, że "o wadze projektu świadczy również fakt, że został on wyraźnie wpisany do obecnej umowy koalicyjnej".

W umowie koalicyjnej zawartej przez tworzące obecny rząd partie SPD, Zielonych i FDP rzeczywiście znalazło się stwierdzenie:

"Popieramy uchwały Bundestagu o utworzeniu centrum dokumentacji +II wojna światowa i okupacja niemiecka w Europie+ oraz miejsca pamięci i spotkań dla upamiętnienia ofiar (niemieckiej - red.) okupacji Polski i burzliwej polsko-niemieckiej historii".

Utworzenie "miejsca pamięci i spotkań" z Polską, zgodnie z decyzją niemieckiego Bundestagu, "jest ważnym projektem pamięci kulturowej" - zapewnia BKM, wskazując, że "bolesna historia Polski pod rządami narodowosocjalistycznej tyranii pozostaje niewątpliwie centralnym doświadczeniem w stosunkach między obu krajami".

W następnych fazach planowania i rozwoju BKM "pozostanie w stałym kontakcie z odpowiednimi polskimi i niemieckimi partnerami z dziedziny kultury, nauki i polityki".

Natomiast "kwestia lokalizacji nowego +miejsca pamięci i spotkań+, które ma znaleźć się w ważnym miejscu w Berlinie, zostanie zbadana w dalszym toku planowania" - poinformowało ministerstwo.

Głos mediów

Według dziennikarza „Die Welt” Svena Felixa Kellerhoffa, niemieckie władze powinny zrezygnować z realizacji projektu.

„Projekt wydaje się być jak najbardziej przekonujący, jednak przy bliższym przyjrzeniu się widać, że będzie prowadził do wielu konfliktów, nie tworząc żadnej wartości dodatkowej”

– stwierdził.

Jednym z przedstawionych przez niego argumentów, duże koszty – 200 mln euro w pierwszych pięciu latach.
Dodatkowo przekonuje, że planowana placówka „koliduje tematycznie z już istniejącymi muzeami”.

Wymienia, że Holokaustowi poświęcony jest Pomnik pomordowanych Żydów przy Bramie Brandenburskiej, problematyką terroru i prześladowań zajmuje się Topografia, a prześladowaniom Romów - pomnik w pobliżu Reichstagu.

Dodaje, że każde wielonarodowe muzeum musi zmierzyć się z konkurencją narodowych pamięci.

„W instytucji, która zajmuje się niemiecką okupacją i zbrodniami popełnionymi podczas tej okupacji, musi dojść do „konkurencji ofiar””

– pisze.

 



Źródło: niezalezna.pl, pap, dw.com

 

#świat

Michał Gradus
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo