Obłędna logika nienawiści do wszystkiego

Rosyjski artysta Wasia Łożkin, bezlitośnie portretujący rodaków, wyobraził granicę z obcym państwem, gdzie zza drutu kolczastego szczerzą kły nienawidzący Moskali inostranni ludożercy. W rosyjskim internecie na fali ucieczek przed poborem pojawiają się relacje „potwierdzające” ten straszny obraz: 

„Jekaterina Wolnaja:
Przed chwilą przechodziliśmy kontrolę paszportową w Górnym Larsie! Mojego męża – 51 lat i synów – 26 i 29 lat – wzięli do pokoju przesłuchań na gruzińskiej granicy i powiedzieli, że albo przejdą badanie na wariografie, albo ich w ogóle nie wpuszczą. Pytania dotyczyły stosunku do Gruzji, do Krymu i SOW [tzw. Specjalna Operacja Wojskowa – J.L.]. A nam w ogóle wszystko jedno w polityce!!! Nie przeszli wariografu, ale najstraszniejsze było z powrotem na granicy Rosji, gdzie synom od razu wręczyli powołanie do wojska!!!! Jesteśmy w szoku, jakże tak?? Gruzja wydała nasze dzieci! [podkreślenie moje – J.L.] Bądźcie ostrożniejsi, my po prostu nie wiemy, co robić, nigdzie nikt nam nie jest rad, a my przecież jesteśmy po prostu patriotami swojego kraju.”

Inny uciekający z Rosji też się strasznie rozczarował w zetknięciu ze sławetną gruzińską gościnnością - zapomniał (albo mu do pustawej głowy nie przyszło) wydrapać z szyby samochodu literę „Z”, czyli znak afirmacji rosyjskiej agresji i zbrodni na Ukrainie, a kiedy z tego powodu służby graniczne Gruzji zawróciły go do Rosji, od razu przejawił prawdziwe uczucia: „Trzeba Gruzinom przypomnieć, jak tu wjeżdżaliśmy na tankach w maju 2008!”. 

Nikt normalny takich „przeciwników wojny” nie powinien wpuszczać i błędem zarówno ze strony Finlandii wstępującej do NATO, jak i Gruzji, zepchniętej z drogi do NATO właśnie dzięki rosyjskiej inwazji w 2008 r. i zgodnym staraniom Francji, Niemiec i Holandii, było otworzenie granicy dla tych ludzi, wśród których z pewnością roi się od agentury.
Nasza V kolumna, z przyzwyczajenia zwana opozycją, też by chętnie widziała przyjmowanie „przeciwników Putina”, bo to wszak nie Rosjanie napadli na Gruzję i Ukrainę, a sam Putin. Na szczęście po doświadczeniach z pływającymi Bugiem Ibrahimami z sześcioma doktoratami w kieszeni polskie społeczeństwo już się na to nie nabierze, ale z Berlina słyszymy, że sojusznik Kremla chętnie przyjmie rzekomych Kremla wrogów. I już wiemy, co z nimi zrobią: rozmieszczą w tych samych miejscach, co uchodźców z Ukrainy. Kolejny przejaw niemieckiego kretynizmu politycznego, czy nieświadome przyznanie, że w tej wojnie nadal pragną zwycięstwa Rosji?

Ale najlepszy był, nawet jeśli to fejk, widok tysięcy rosyjskich samochodów jadących przez pustynię ku granicy z Mongolią, do źródeł Moskowii, czyli Ordy. Dziś Czechowowskie trzy siostry wołałyby: „Do Ułan-Bator, do Ułan-Bator!” Byłoby to śmieszne, ale braci Mongołów szkoda! 

 

 



Źródło:

Jerzy „Bayraktar” Lubach
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo