Europa po zniszczeniu gazociągów. Norweskie instalacje gazowe i naftowe pod międzynarodową ochroną

Uszkodzenie gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2 wywołało wśród państw regionu poruszenie i zwróciło uwagę na kwestię zapewnienia bezpieczeństwa strategicznej infrastrukturze energetycznej i informacyjnej. Norwegia, w celu ochrony instalacji gazowych i naftowych, przyjęła międzynarodową ochronę. Kraje skandynawskie przyjęły również wspólne oświadczenie dotyczące zdarzeń na Bałtyku.

Zdjęcie ilustracyjne
kristinakasp

- Wszystkie dostępne obecnie informacje wskazują że wycieki z gazociągów Nord Stream to celowy akt sabotażu. Nie można wykluczyć, że mamy do czynienia z atakiem na europejską infrastrukturę energetyczną - podkreślili we wspólnym oświadczeniu ministrowie obrony Danii, Szwecji, Norwegii, Finlandii i Islandii.

- To próba destabilizacji i tak już napiętej sytuacji sytuacji bezpieczeństwa

 - dodano w opublikowanym na stronie norweskiego rządu stanowisku.

Przedstawiciele rządów Norwegii, Finlandii, Islandii zapewnili władze Danii oraz Szwecji o gotowości wsparcia dochodzenia mającego wyjaśnić incydent na Morzu Bałtyckim. Kopenhaga i Sztokholm rozpoczęły oddzielne śledztwa w tej sprawie.

Oświadczenie wydano po przeprowadzonej w piątek telekonferencji ministrów.

Sabotaż gazociągów był również tematem rozmowy doradcy prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Jake'a Sullivana i sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga.

"W następstwie wyraźnego sabotażu gazociągów Nord Stream na Morzu Bałtyckim, [Sullivan i Stoltenberg] omówili sprawę ochrony infrastruktury krytycznej" - napisano w oświadczeniu po rozmowach.

Norwegia pod międzynarodową ochroną

Tymczasem premier Norwegii, Jonas Gahr Store, poinformował o przyjęciu pomocy Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii w ochronie wrażliwej infrastruktury gazowej i naftowej na Morzu Norweskim oraz Morzu Północnym.

- Okręty naszych sojuszników ogólnie są już obecne na Morzu Północnym

 - podkreślił Store.

Norwegia po podejrzeniu wystąpienia aktów sabotażu na dwóch gazociągach Nord Stream na Morzu Bałtyckim podniosła alert bezpieczeństwa na swoich polach na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Na patrole wysłano dwa okręty marynarki wojennej. Wcześniej media donosiły o przypadkach lotów niezidentyfikowanych dronów w pobliżu platform wydobywczych.

Store, pytany przez dziennikarza gazety "Aftenposten", czy po wybuchach przy gazociągach Nord Stream najbardziej narażony na sabotaż będzie polsko-duński Baltic Pipe, odparł: "Musimy dobrze się nim opiekować". Gazociągiem tym Norwegia będzie dostarczać gaz Polsce.

Norwegia posiada ponad 90 pól naftowych i gazowych na Morzu Północnym, Morzu Norweskim oraz Morzu Barentsa, większość z nich jest połączona liczącą ok. 9000 km siecią gazociągów. Zwłaszcza złoża gazu są obecnie kluczowe dla Europy, która musi zastąpić import tego surowca z Rosji.

Niemcy: To punkt zwrotny

Sprawą uszkodzenia gazociągów Nord Stream 1 i 2 przejęli się Niemcy, którzy to zdarzenie uznali za "punkt zwrotny w bezpieczeństwie wewnętrznym kraju".

- Łączymy siły i wzmacniamy środki ochrony – podkreśliła w rozmowie z "Bild" federalna minister spraw wewnętrznych, Nancy Faeser, zapewniając, że rząd zamierza „zainwestować 20 miliardów euro w ochronę sieci i systemów”. 

Jak zauważa jednak „Bild”, ważne kable do transferu danych, niezbędne do komunikacji, łączące na przykład Europę z Ameryką Północną, są trudne do ochrony. 

 

 



Źródło: niezalezna.pl, PAP

md
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo