Trener Projektu Warszawa: chcemy być w czołówce

Projekt Warszawa do rozgrywek siatkarskiej ekstraklasy w sezonie 2022/23 podchodzi w mocno przebudowanym składzie i z nowym trenerem. "Chcemy być gotowi do rywalizacji i chcemy być w czołówce" - zapowiedział szkoleniowiec Roberto Santilli.

Sami Mlouhi, CC BY-SA 4.0 , via Wikimedia Commons

Jak pan oceni okres przygotowawczy zespołu tuż przed startem nowego sezonu?

Okres przygotowawczy był dobry, pod względem niektórych elementów nawet bardzo dobry, mimo problemów zdrowotnych kilku zawodników, co jest jednak częścią tej pracy. Musimy być gotowi, żeby leczyć urazy w krótkim czasie i móc szybko wrócić do gry. Myślę, że chłopaki byli bardzo zmotywowani do ciężkich treningów, bardzo dobrze się spisali. Uważam, że jesteśmy gotowi, żeby rozpocząć sezon. Będzie on bardzo długi, musimy być cierpliwi i konsekwentni.

W ostatnim sparingu z Legią Warszawa nominalny atakujący Niels Klapwijk grał także na przyjęciu. To nowa opcja, którą testujecie z powodu kontuzji Kevina Tilliego, czy coś, co trenowaliście już od dłuższego czasu?

To nic nowego. Najpierw urazu nabawił się Kevin, teraz poza grą jest także Artur Szalpuk. Musimy znaleźć jakieś rozwiązanie. Niels na przyjęciu to eksperyment. Mam nadzieję, że uda nam się wypracować najlepszą drogę.

Szukacie nowego zawodnika na tę pozycję?

Tak, oczywiście. Nie wiemy, jak długo obaj zawodnicy, Kevin oraz Artur, będą wyłączeni z gry. Musimy znaleźć rozwiązanie.

W pierwszym meczu Projekt zagra na wyjeździe z Asseco Resovią Rzeszów, zespołem z czołówki z mocnym składem. To dobrze, że pańska drużyna zaczyna od tak wymagającego przeciwnika, czy lepiej byłoby zainaugurować ligę ze słabszym rywalem?

Ja uważam, że to dobrze, chociaż dla mnie nie ma znaczenia, z kim gramy. Resovia rzeczywiście ma jeden z najmocniejszych składów w lidze, ale w tym momencie jest wiele drużyn z bardzo dobrymi graczami. Jest jednak różnica między tym, jak mocny ma się skład, a tym, jak to się później przekłada na grę zespołu. To jest kluczowe. Lepiej dla nas, że już teraz zmierzymy się z rzeszowianami, ale w PlusLidze jest wiele bardzo dobrych ekip. Moim zdaniem jest sześć klubów, które mogą wygrać mistrzostwo. My jesteśmy gotowi.

Jakie wiąże pan nadzieje z tym sezonem?

Naszym celem jest wygrać wszystkie mecze (śmiech). Przede wszystkim chcemy rywalizować, o to w tym wszystkim chodzi. Jeśli podchodzisz do meczu i walczysz, to już osiągnąłeś swój cel, jesteś w rozgrywkach. To sport, w trakcie spotkania wszystko się może zdarzyć, wszystko ma wpływ na wynik, potrzeba też trochę szczęścia. Chcemy być gotowi do rywalizacji i chcemy być w czołówce.

To będzie pana siódmy sezon w PlusLidze. Podobnie jak w latach 2017-2018, kiedy prowadził pan Indykpol AZS Olsztyn, w lidze zagra 16 zespołów. Co pan sądzi o poszerzeniu rozgrywek?

To znacznie wydłuża sezon. Przez to okres przygotowawczy jest jeszcze ważniejszy, żeby dobrze fizycznie przygotować zawodników. Nie jest on jednak ważny dla ich psychiki. Mocną mentalność grupy, ducha drużyny i balans wewnątrz niej buduje się w trakcie rozgrywek. Podczas tak długiego sezonu musimy rotować składem, wszyscy siatkarze muszą być gotowi do gry, więc mam nadzieję, że Kevin i Artur szybko wrócą po kontuzjach. Dla kilku chłopaków to jest jednak duża szansa na grę, między innymi dla Mateusza Janikowskiego. W przeszłości nie miał zbyt wielu okazji, by pokazać się na boisku, więc teraz ma na to szansę.

Projekt to czwarty klub w PlusLidze, który pan prowadzi. Jak porówna pan pracę w Warszawie do wcześniejszych zespołów?

Każde miejsce jest inne. W Olsztynie było bardziej rodzinnie w pięknym otoczeniu natury. W Jastrzębiu-Zdroju było bardzo profesjonalnie, z dużym budżetem i wieloletnią tradycją. Bardzo lubię Warszawę. Mam tylko nadzieję, że nie będziemy mieli problemu z dostępnością hali, bo wiem, że tak było w przeszłości. Miasto mi się jednak podoba, naprawdę lubię tu mieszkać.

 

 



Źródło: Pap, Niezalezna.pl

as
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo