Z OSTATNIEJ CHWILI

Premier Mateusz Morawiecki przybył w sobotę do Kijowa. Złożył kwiaty przed Pomnikiem Ofiar Wielkiego Głodu • • • Puchar Świata w skokach narciarskich w Ruce: po pierwszej serii Żyła czwarty, Kubacki szósty. Prowadzi Lanišek • • • Premier Morawiecki w Kijowie: W tej wojnie wywołanej przez Rosję może być tylko jeden wynik - albo Ukraina wygra albo przegra cała Europa • • •

Szef PGG dla "GPC": Teorie unijnych urzędników leżą dziś w gruzach

W piku popytowym węgiel u pośredników kosztował 3,5 tys. za tonę, podczas kiedy w kopalni było to niewiele ponad 900 zł. Przyczyniła się do tego panika na rynku podsycana przez różne media - mówi prezes Polskiej Grupy Górniczej S.A. Tomasz Rogala, w rozmowie z Gazetą Polską Codziennie.

fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Mariusz Andrzej Urbanke: Na początku pytanie, które dla pana jako eksperta może wydać się naiwne. Jednak zadaje go tak wielu Czytelników, więc musi paść - dlaczego Polska, która ma jedne z największych zasobów węgla w Europie i PGG, czyli największa firma górnicza w Unii Europejskiej nie potrafią zapewnić wystarczającej ilości opału krajowym odbiorcom? 

Tomasz Rogala: Jeszcze rok temu spalanie węgla uważane było w Unii Europejskiej jako główne źródło zanieczyszczeń powietrza, a dekarbonizacja stanowiła podstawę polityki klimatycznej lansowanej przez Komisję Europejską. Stawiano na odnawialne źródła energii i gaz, chociaż już wtedy było widać, że dostawy gazu z Rosji mogą stać się elementem nacisku, a nawet rodzajem broni w walce o dominację na rynku energetycznym. Polski rząd w porę to zauważył, ale KE uparcie obstawała przy swoich dogmatach. Dlatego już w roku 2019 zużycie węgla w UE spadło o prawie 25 proc., a firmy, w tym PGG przestały inwestować w zwiększenie wydobycia. Przypomnę też, że w 2021 r. została wynegocjowana i zawarta umowa społeczna, która wprost mówiła o zamknięciu naszych kopalń do roku 2049. W innych krajach trwały podobne procesy - w Czechach jeszcze pod koniec ubr. chciano zlikwidować całkowicie górnictwo węgla kamiennego. Tym procesem rządziły dwa dogmaty. Pierwszy, o którym wspomniałem - że w systemie będzie coraz więcej taniego gazu, gazu naturalnego, który przez niski koszt i mniejszą emisyjność wyprze węgiel. Natomiast drugi dogmat zakładał , że będzie dużo węgla importowanego, który będzie zawsze tańszy od europejskiego. Cała ta teoria zbudowana przez unijnych urzędników dziś leży w gruzach. Teraz nawet Niemcy zużywają dużo węgla, jednak KE nadal nie chce zrezygnować z dekarbonizacji. Co prawda po napaści Rosji na Ukrainę komisarz Frans Timmermans udzielił zezwolenia na powrót do węgla - lecz jest to tylko deklaracja ustna, a w dodatku nie wiadomo jak długo ważna. Tymczasem górnictwo to branża, która wymaga długoterminowych planów. Wielokrotnie mówiliśmy o tym, że procesy inwestycyjne w górnictwie i to co prowadzi do zwiększenia wydobycia węgla wymaga przynajmniej dwóch lat przygotowań. Trzeba mieć na uwadze, że do węgla trzeba się dostać, że trzeba wyłożyć ok. 300 mln zł na przygotowanie ściany dającej 800 tys. ton węgla rocznie. Obecnie PGG w maksymalnym zakresie korzysta ze złoża, które jest dostępne. Wydobycie odbywa się siedem dni w tygodniu, jednak na wzrost trzeba poczekać.

Czy jednak nie istnieje możliwość, by rzucić więcej węgla dla gospodarstw domowych np. kosztem energetyki zawodowej, której PGG sprzedaje ten węgiel bardzo tanio - po 300-400 zł za tonę? W dodatku elektrownie mogą sobie poradzić przez dodatkowy import.

Z energetyką wiążą nas długoterminowe umowy, których nie można zerwać z dnia na dzień. Przypomnę też, że w tym roku podnieśliśmy już ceny dla energetyki. Od początku 2022 roku na rynku skokowo podrożała m.in. stal niezbędna w kopalniach do zbrojenia wyrobisk  - nasza spółka zapłaci za nią aż o 78 proc. więcej niż przed rokiem. Znacznie droższa jest także energia elektryczna i paliwa, a także usługi dla zakładów górniczych. Według prognoz techniczno-ekonomicznych w PGG wydatki będą w tym roku aż o 2,4 mld zł większe. 

Odbiorców węgla zaskoczyła rezygnacja z sieci autoryzowanych składów PGG, którą przez lata budowaliście i skierowanie całej sprzedaży węgla dla odbiorców detalicznych do sklepu internetowego PGG. To był szok nie tylko dla waszych partnerów handlowych, ale i klientów - nie wszyscy mają bowiem dostęp do internetu, a organizacja transportu była początkowo prawdziwym wyzwaniem. Potrzebne była taka rewolucja w dystrybucji?  

Ma to na celu uniknięcie wszystkich negatywnych skutków procesów i zaburzeń wynikających ze stanu wojny jakimi są spekulacje na cenie węgla, które objawiają się znacznie zawyżonymi cenami u pośredników. W piku popytowym węgiel u pośredników kosztował nawet ponad 3,5 tys. za tonę, podczas kiedy w kopalni było to niewiele ponad 900 zł. Przyczyniła się do tego panika na rynku podsycana przez różne media. To oznaczało, że po zakupach u pośredników ogrzewanie domu kosztowałoby wraz z kosztami transportu ok. 20 tys. zł rocznie. Proszę sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby nie było możliwości oddziaływania na tak wrażliwy sektor. Dlatego postanowiliśmy sprzedawać węgiel bezpośrednio dla gospodarstw domowych, a jego średnia cena utrzymuje się u nas na poziomie 1500 zł za tonę. Sprzedaż w sklepie internetowym się sprawdza. Na chwilę obecną sprzedaliśmy tą drogą ponad miliona ton węgla dla ponad 250  tys. gospodarstw domowych, podczas gdy w ubiegłym roku sprzedaliśmy węgiel do 12 tys. gospodarstw. Jest to więc ogromne przedsięwzięcie. Teraz koncentrujemy się na przygotowaniu procesów inwestycyjnych, które dadzą wyniki w roku przyszłym - wtedy będziemy mogli zaoferować jeszcze więcej węgla opałowego dla gospodarstw domowych. Z dnia na dzień przybywa nowych składów w naszej nowej sieci Kwalifikowanych Dostawców Węgla. 

Zadaniem dostawców jest transport węgla kupionego przez klientów indywidualnych w e-sklepie do składów rozmieszczonych bliżej domu odbiorcy na terenie całego kraju. Najważniejszy warunek, jaki postawiliśmy przewoźnikom PGG, polega na zachowaniu niskich, korzystnych dla klientów kosztów transportu. Dzięki temu ceny KDW należą do najniższych na krajowym rynku.  
 
Podobno jednak węgiel z PGG nadal można kupić w składach czeskich, a nawet u niektórych pośredników w Polsce.  

Zdaje się, że nawiązuje pan do licznych materiałów TVN24 na temat węgla. Jeśli chodzi o Czechy, to tam mogły być tylko resztki węgla dostarczone w ramach umów z poprzednich lat, albo ktoś pomylił węgiel z PGG z węglem dostarczanym przez kopalnię Silesia w Czechowicach-Dziedzicach, która została przejęta od czeskiej spółki przez firmę z Katowic i miała długoterminowe umowy na dostawy do Czech. W jednym z materiałów TVN24 pokazano też rzekomy węgiel z kopalni Marcel w cenie ponad 4 tys. zł u pośrednika w Polsce. Tu chciałem podkreślić, że od początku sierpnia br. PGG nie dostarcza już węgla firmom pośredniczącym, aby wyeliminować m. in. tego typu spekulacje cenowe. Pokazany w TVN24 skład nie współpracuje z PGG.
 
 

 

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Mariusz Andrzej Urbanke
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo