Szwedzki sejsmolog dla "GPC": Mamy pewność, że w poniedziałek na Bałtyku doszło do wybuchów

- Rejestracja fal sejsmicznych na naszych stacjach pomiarowych i porównanie ich do typowego trzęsienia ziemi i fali uderzeniowej, a także wyraźny sygnał fal akustycznych, które odbiły się od dna morskiego do jego powierzchni, nie pozostawiają wątpliwości, że na Morzu Bałtyckim doszło do eksplozji – mówi w rozmowie z "Gazetą Polską Codziennie" prof. Björn Lund, dyrektor szwedzkiej Narodowej Sieci Sejsmologicznej (SNSN). 

twitter.com/@visegrad24

Stacja pomiarowa szwedzkiej SNSN zarejestrowała w poniedziałek dwie silne podwodne eksplozje na obszarach, gdzie stwierdzono wyciek z gazociągów Nord Stream 1 i 2. Pierwszy wybuch odnotowano w nocy z niedzieli na poniedziałek o godz. 2.03. Drugi – w poniedziałek wieczorem o godz. 19.04. Ostrzeżenia dla żeglugi o zagrożeniu spowodowanym wyciekiem gazu szwedzka Administracja Morska opublikowała w poniedziałek o godz. 13.52, a następnie o 20.41. Przecieki nastąpiły w jednym miejscu w gazociągu Nord Stream 2 (na południowy wschód od Bornholmu) oraz w dwóch miejscach w gazociągu Nord Stream 1 (na północny wschód od Bornholmu).

Redakcja „Codziennej” zwróciła się z prośbą o ocenę wydarzeń na Bałtyku do prof. Björna Lunda, dyrektora SNSN. W przesłanym do redakcji komentarzu ekspert nie pozostawia wątpliwości, że na wodach Morza Bałtyckiego doszło do eksplozji.

– Kiedy przeanalizowaliśmy fale sejsmiczne zarejestrowane na naszych stacjach pomiarowych i porównaliśmy je do typowego trzęsienia ziemi i fali uderzeniowej, stwierdziliśmy, że poniedziałkowe wydarzenia wskazują na wybuchy. Wyraźne są też sygnały fal akustycznych, które odbiły się od dna morskiego. Na koniec zebrany materiał porównaliśmy do kontrolowanych detonacji przeprowadzanych przez marynarkę wojenną. Daje to nam pewność, że w poniedziałek na Bałtyku doszło do wybuchów

– wskazuje prof. Björn Lund.

Zarówno zachodnie media, jak i eksperci i politycy, wskazywali wczoraj, że większość tropów dotyczących uszkodzenia gazociągów prowadzi do Rosji. Swoją hipotezę przedstawił m.in. H.I. Sutton, analityk specjalizujący się w okrętach i systemach podwodnych. Jego zdaniem już samo miejsce wycieku – nieopodal duńskiej wyspy Bornholm – rodzi podejrzenia o sabotaż. 

„Tamtejszy obszar wyłącznej strefy ekonomicznej jest kwestią sporną” – wskazuje. „Rosja mogła zaatakować Nord Stream na jeden z dwóch sposobów. Za atakiem mogli stać nurkowie bądź podwodne drony” – uważa ekspert. 

Czytaj więcej w dzisiejszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"!

 

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Konrad Wysocki
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo