Co siedzi w głowie zbrodniarza? Sobolewski: Na zagrożenie nuklearne lepiej się przygotować

Trzeba być przygotowanym, bo nawet jeżeli Rosjanie użyliby broni atomowej, punktowej, na terenie Ukrainy, to też trzeba mieć z tyłu głowy, że w takim przypadku tworzy się tzw. chmura. Lepiej prewencyjnie się przygotować niż zostać zaskoczonym - mówił w Telewizji Republika sekretarz generalny PiS Krzysztof Sobolewski.

Zdjęcie ilustacyjne
Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

Prezydent Rosji Władimir Putin ostrzegł w przemówieniu w środę, że Rosja użyje "wszystkich niezbędnych środków" w wypadku zagrożenia państwa, co wielu komentatorów uznało za słabo zawoalowaną groźbę użycia broni jądrowej.

- Jak Pan patrzy na te zapowiedzi Putina, szefa rosyjskiej dyplomacji Ławrowa, na to, co teraz się dzieje na Ukrainie? - takie pytanie padło w programie "W Punkt" w Telewizji Republika. Redaktor Katarzyna Gójska zadała je sekretarzowi generalnemu PiS.

- Poprzedziło to ogłoszenie częściowej, ale tak naprawdę to pełna mobilizacja, poboru do wojska - zauważył Krzysztof Sobolewski. - Doktryna rosyjska jest oparta na tym, co w I wojnie światowej, II wojnie światowej: nie liczy się jakość, liczy się ilość.

To jest bardzo niepokojące, natomiast same sygnały, że te pseudoreferenda, plebiscyty o przyłączeniu terenów do Rosji, to można tylko postrzegać w tej perspektywie pewnego szantażu ze strony Rosji albo postawienia wszystkiego na jedną kartę. Bo rzeczywiście, w doktrynie rosyjskiej jest, że atak na terytorium Rosji może upoważnić Rosję albo dać argument Rosji do użycia innej broni, niekoniecznie konwencjonalnej, punktowo. Jest takie ryzyko i między wierszami mówi o tym Pieskow, a Putin całkiem wprost. 

"Ja też nie postawiłbym nawet złamanego grosza na to, że to jest blef, bo tego w tej chwili nikt nie wie, co siedzi w głowie zbrodniarza na Kremlu" - powiedział Sobolewski.

- Trzeba mieć też z tyłu głowy, że do użycia broni jądrowej, oprócz tego, że sam Putin może zdecydować, potrzebna jest zgoda armii rosyjskiej. Jest na szczęście jakiś bezpiecznik, a w armii jest pogląd, że niekoniecznie do tego trzeba się posunąć. Może to będzie bezpiecznikiem, jakimś światełkiem w tunelu, że jest jednak jakiś bezpiecznik dla tego zbrodniarza

- powiedział sekretarz generalny PiS w Telewizji Republika, dodając: "Nie jestem w stanie określić, na ile to jest blef, a na ile realne zagrożenie". 

"Tabletki z jodkiem potasu są rozdysponowywane w Polsce. Czy to oznacza, że państwo obawiają się również takiego scenariusza, który nie zakłada użycia broni atomowej, ale zakłada spowodowanie przez Rosję awarii w którejś z ukraińskich elektrowni atomowych?" - zapytała redaktor Katarzyna Gójska.

- Patrząc na to, jak Rosjanie postępują na terenach zdobytych, nie ma tam żadnych hamulców. Przygotować się trzeba prewencyjnie. Nie jest to ani pewna informacja, ani sygnał, że coś się dzieje, ale trzeba być przygotowanym, bo nawet jeżeli Rosjanie użyliby broni atomowej, punktowej, na terenie Ukrainy, to też trzeba mieć z tyłu głowy, że w takim przypadku tworzy się tzw. chmura. Lepiej prewencyjnie się przygotować niż zostać zaskoczonym

- odpowiedział Sobolewski.

 

 



Źródło: niezalezna.pl

#wojna #Ukraina #Rosja

mk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo