„Przesunięcie się w prawo nie oznacza powrotu do faszyzmu”. Brytyjczycy piszą o wyborach we Włoszech

"Włochy przesunęły się w swoich preferencjach politycznych na prawo, ale nie oznacza to powrotu faszyzmu w tym kraju" - w taki sposób brytyjskie media komentują wynik wczorajszych wyborów parlamentarnych we Włoszech, które - jak przypominamy - wygrało prawicowe ugrupowanie Bracia Włosi.

Giorgia Meloni
Vox España Creative Commons Zero, Domena Publiczna via Wikipedia Commons

"Włochy przesuną się na prawo. Pytanie brzmi, jak bardzo, ale by na nie odpowiedzieć, trzeba spróbować ustalić, kim pani Meloni jest - a kim nie jest. Po pierwsze, powiedzmy sobie jasno - nie jest faszystką. Owszem, logo jej partii jest pozostałością po jej faszystowskich początkach i owszem, nastoletnia pani Meloni wyraziła kiedyś podziw dla cech przywódczych Mussoliniego. Ale nie, nie jest faszystką - słowo, które jest rzucane zbyt beztrosko"

- pisze korespondent stacji Sky News.

Wskazuje on, że liderka partii Bracia Włosi ma zdecydowanie prawicowe poglądy w sprawach społecznych, np. w kwestii adopcji dzieci przez pary homoseksualne, zapowiada walkę z nielegalną imigracją, opowiada się przeciwko globalizmowi i "wokeizmowi".

"Ale czy jej polityka jest naprawdę ekstremalna, a nawet niezwykła? Kiedy rozmawialiśmy, powiedziała mi, że podziwia Ronalda Reagana i Margaret Thatcher. Stworzyła przyjazne więzi z amerykańskimi Republikanami i chciałaby zbliżyć się do brytyjskiej Partii Konserwatywnej. Podobnie jak Liz Truss, uważa obniżenie podatków za ważny pierwszy krok w udowodnieniu swojej wiarygodności"

- wskazuje.

Przełomowy moment nie tylko dla Włoch, ale i całej Europy

W podobnym tonie wypowiada się komentator dziennika "Financial Times" Tony Barber. Przyznaje, że zwycięstwo Meloni "to w pewnym sensie przełomowy moment dla Włoch i europejskiej demokracji".

"Istnieją jednak poważne podstawy, aby zakwestionować pogląd, wyrażany niekiedy poza granicami Włoch w trakcie kampanii wyborczej, że wynik ten zwiastuje zwrot w kierunku ekstremizmu"

- pisze.

Wyjaśnia, że Meloni odniosła swój triumf dzięki konserwatywnej, nacjonalistycznej platformie, bliższej formułom, które w przeszłości przyniosły sukces koalicji Silvio Berlusconiego, niż polityce związanej z Włoskim Ruchem Społecznym, neofaszystowską partią z przełomu lat 40. i 50. ubiegłego wieku, z której pośrednio wywodzą się Bracia Włosi.

Podkreśla też, że stabilność włoskiej polityki jest w dużej mierze gwarantowana przez silne instytucje w postaci prezydentury, Sądu Konstytucyjnego, obu izb parlamentu, banku centralnego i ministerstwa finansów.

"Częściowo w odpowiedzi na doświadczenia faszystowskie z lat 1922-1943 powojenne Włochy starannie rozdzielają władzę pomiędzy różne ośrodki w sposób, który utrudnia władzy wykonawczej podejmowanie niebezpiecznie radykalnych działań"

- pisze publicysta.

Jak zauważa Barber, większym zagrożeniem dla Włoch niż ekstremizm Meloni, o który ją oskarżają, jest jej minimalne doświadczenie w sprawowaniu władzy. 

 

 



Źródło: niezalezna.pl, PAP

#prawica #Wielka Brytania #wybory #Włochy

az
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo